Leniwa osiemnastka

Myśliwiec

Written by:

osiemnastka

Leniwa osiemnastka

Pamiętacie, gdy pisałem, że mam 60 lat? Trochę was okłamałem. Bo tak naprawdę to jutro będę miał osiemnastkę.

Może warto trochę pomarudzić na tę specjalną okazję? Albo coś doradzić?

Problem jest taki, że ja nie postrzegam siebie jako osoby, która może komuś doradzać. Serio. Raz, że sam robię dużo rzeczy źle i w większości pozostaje na samej teorii. Dwa, że jak już, to robię to w ostrych słowach – a potem mnie nie lubią. Trzy, że jestem na to za leniwy. Cztery, mam ból dupy, bo mi nikt nie wytłumaczył i musiałem robić wszystko sam.
Ale kurde, trochę już żyję. Przejechałem się na wszystkim, na czym mogłem. Może warto jednak coś powiedzieć.

Inną kwestią jest, czy przez tę zmianę cyferek, czuje się dojrzały. To jest dość ciekawe: dojrzały czułem się trzy lata temu, jeszcze w gimnazjum. A potem mi przeszło – wcale nie byłam taki mądry i inteligentny, za jakiego się uważałem. Z perspektywy czasy widzę, że byłem tylko większym chujem niż teraz. Wtedy myślałem, że na tym polega ta cała dorosłość i dojrzałość. No cóż, nie do końca.

Moja walka

Bo widzicie – ja często się przeciwko czemuś buntuję – i to wcale nie jest złe, będę o tym pisać. Jak ktoś mi mówi, leniwiec zrób A, to często robię B, mimo że to może być niepoprawne. Zdarzają się jednak momenty, nawet całkiem często, że buntuje się tylko dla zasady, z własnego upory, z własnej dumy.

Buntowałem, chociaż dalej czuję, że nie do końca się z tym zgadzam, przeciwko wybieraniu tematyki swojego bloga. W tym sensie, że należy obrać jeden temat, wokół którego nasze posty będą się kręcić. Na przykład – samochody. Wtedy potencjalny czytelnik będzie szukał u nas głównie tekstów o motoryzacji. A znajdą się też tacy, którzy będą chcieli poczytać o samochodzikach Hot Wheels. I dalej będzie to jedna oś tematyczna.

Buntowałem się, bo myślałem, że jest to narzucane sobie odgórnego zakazu pisania czegoś innego. A tak naprawdę: jest to pewien kop w stronę kreatywności. Bo zamiast myśleć: napiszę sobie to, to i to, myślisz: jak napisać to, to i to, żeby łączyło się z jedną tematyką. Dalej jednak nie wybrałem swojego motywu przewodniego, dalej nad tym pracuję.

Po co o tym wspominam? Bo chce zaznaczyć pewną ważną rzecz: drogi czytelniku, jeżeli masz naście lat i wydaje ci się, że już zrozumiałeś wszystko, co zrozumieć chciałeś – mylisz się. Wiem, że to truizm, ale w tych wszystkich truizmach jest prawda. Bo z roku na rok człowiek się zmiana – on i jego poglądy. Dla mnie kiedyś najsensowniejszym wyjściem było pójść na prawo, a po godzinach pisać cokolwiek. Zarabiać kupę kasy i sobie jakoś tam żyć.

Trochę się zmieniło

Dzisiaj na prawo iść nie chce, nie wiem, czy w ogóle chce iść na studia. Pieniądze jakoś straciły swoją dawną wartość, zbrzydły mi – kiedyś takie myślenie byłoby dla mnie nie do przyjęcia. Kto wie, może za rok ze złości walnę głową o ścianę, marudząc, jak to zmarnowałem masę czasu na pisanie bloga.

Nie mówię tutaj, że pieniędzy nie chce, czy wręcz nie potrzebuję – ja kiedyś będę bogaty, zobaczycie – ale one nie są najważniejsze. Kolejnym truizmem będzie: gońmy za marzeniami. Poważnie. Kiedyś, gdy ułożymy sobie życie w korpo, będzie już na to za późno. Powiedziałbym, że 18 to prawie ostatni dzwonek na takie decyzje.

I przez 18 lat do tego dochodziłem. Tyle na dzisiaj. Do zobaczenia 🙂

A tak na poważnie.

Ważną rzeczą, która też do mnie doszła, był jeden, banalnie prosty fakt: czasem lepiej się zamknąć.

„Geniusz” – na pewno ktoś tak pomyślał. A dla mnie to ważna rzecz, która była mi obca przez większość życia. Znowu każdy o tym wie, ale prawdą jest, że nie wszystko da się wyjaśnić słowami. Czasem nie warto. A czasem nie należy. Kiedyś myślałem odwrotnie: że z ludźmi zawsze trzeba być szczerym – co nie znaczy, że teraz nie jestem. Po prostu zrozumiałem, że niektórych rzeczy ludzie po prostu nie chcą słyszeć lub o niektórzy rzeczach nie powinno się rozmawiać. Jak już, to tylko w cztery oczy.

Tak w ogóle to nie można być cały czas chujem. Kolejny objaw geniuszu. Czasem po prostu warto być miły – rzadko mi to wychodzi, ale staram się. Tak bez konkretnego powodu, bez prawdopodobnych zysków. Chcę wierzyć, że dobro do nas wraca – możemy nazwać to karmą. Jeżeli mamy okazję zrobić coś dla kogoś i nic na tym nie stracimy – ewentualnie trochę czasu, który zużyjemy na przeglądanie fejsowej tablicy – to chyba warto zaryzykować przegapienie genialnego mema. O, chociażby ponieść jakiejś nieznajomej staruszce zakupy kilkaset metrów.

I to wszystko?

Oczywiście, że nie. We wstępie napisałem, że często mam ból dupy, bo mi nikt nie powiedział. Dlatego ja też Wam dzisiaj wszystkiego nie powiem. Nie powiem Wam, że bicie się z innymi to zły pomysł, bo złamiecie sobie rękę. Nie powiem Wam, że w butach do koszykówki można skręcić sobie kostkę. I nie powiem Wam, że można wyjść z friendzołnu. Sami się o tym przekonajcie!

Może pomyślicie, że pierdoliłem same głupoty, może się ze mną zgodzicie, a może znajdziecie jeszcze jakąś trzecią, czwartą czy piątą opcję? I wróćcie tu za rok, dwa, przekonajcie się, czy zaszła jakaś zmiana, czy inaczej postrzegacie ten post. Ja też wrócę, a nawet, równo za rok, napiszę kolejny taki post. Bo tak naprawdę dorastanie nigdy się nie kończy – no, chyba że komuś się umrze. Ale cały czas przeżywamy coś nowego, coś, co zmienia nasz światopogląd. Musimy jednak dążyć, do poznania swoich ideałów, prawd, w które będziemy wierzyć.

A zakończę taką ładną puentą, a zarazem cytatem: wystarczy, że odpowiesz sobie na jedno zajebiście, ale to zajebiście ważne pytanie – co lubię w życiu robić. A potem zacznij to robić. I dodam: oceny wcale nie są najważniejsze, ale olewanie ich jest rosyjską ruletką – albo się uda przeżyć, w tym przypadku osiągnąć coś bez nich, albo nie. Wybór należy do Was samych.

Dzięki za poświęcony czas. Nieczęsto nachodzi mnie ochota na takie przemyślenia. Mam nadzieję, że Was nie zanudziłem i nie popłynąłem zbyt daleko w tym potoku myśli. Zapraszam do komentowania i lajkowania fanpejdża: Leniwiec pisze. Do następnego 🙂

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Leniwa dziewiętnastka – Leniwiec PiszeRecent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
trackback

[…] bo dopiero teraz przeczytałem post, w którym opisywałem wam moją leniwą osiemnastkę. I pierwszy raz od dłuższego czasu, wcale się swojego tekstu nie wstydzę. Czytałem go z […]

%d bloggers like this: