Byłem Królem Szamanów! [zobacz jak to zrobił]

 

Szamanów królem, królem być!

Jest taki pewien rogalik. Pamiętam go jeszcze z dzieciństwa, a więc już spokojnie z dziewięć-dziesięć lat się utrzymuje na rynku. Teraz dodają do niego jakieś syfiaste żetony z Angry Birds, ale były też Minionki i Pingwiny z Madagaskaru. W zasadzie pojawia się wszystko, na co jest aktualnie hajp. Mowa tutaj o rogaliku Chipicao. Dla jednych nieudolna kopia 7Daysa, a dla innych coś, bez czego nie przeżyją tygodnia.
A kiedyś to było… Oj kiedyś to było…
Za moich czasów – czyli jakieś 60 lat temu – w tym rogaliku można było znaleźć takie skarby jak naklejki Naruto, do których dokupywało się odpowiedny album (o nich usłyszycie w poście o Naruto, który czeka na edycję) czy karty z zawodnikami, postaciami i piłkami z Galactik Football.

Zbierałem te wymienione, no i jeszcze coś…

Leniwiec_król_szamanów

Dzisiaj post o tym, jak zostałem Królem Szamanów. 

Są rzeczy, o których w Polsce przebąknie się jedno słówko i każdy już wie, o co chodzi. 9 kwietnia, Pikachu, 21:37 (umrę za ten żart). Do takich rzeczy należy również anime Shaman King, chociaż w Polsce bardziej Król Szamanów. I nagle wszystko wraca. Ten świetny opening! I to wykonany lepiej niż oryginalny!
Ale tak szczerze – pamiętacie coś poza openingiem? Ja najlepiej zapamiętałem walkę Yoha z Faustem VIII, ale niekoniecznie dlatego, że była wybitnie dobra. Zostawiła ślad w mojej psychice – psychice dziecka – którego nic nigdy nie zatrze. Faust wkładał rękę w klatkę piersiową pewnego Mortiego i na oczach Yoha chciał „wyrwać” mu serce – odwracałem wtedy wzrok lub szukałem czegoś innego do oglądania. Niemniej, niedługo potem Faust został moją drugą ulubioną postacią. Jestem masochistą, wiem.
Shaman King nigdy nie był jakoś specjalnie popularny. Nie mogę obiektywnie stwierdzić, co konkretnie w nim nie grało, ale na pewno nie zrobię sobie któregoś wieczoru maratonu z duchami stróżami. Najwidoczniej nie tylko mi coś w nim nie pasowało – przyspieszone zakończenie z braku popularności mówi samo za siebie.
 
Taka ciekawostka: manga kończy się zupełnie inaczej niż anime. Niestety w Polsce jej nie uświadczymy… Ale w Danii już tak, więc na wakacje postaram się upolować chociaż jeden tomik. W Danii bieda z mangami.

Leniwiec_manga

Pewnie chcielibyście wreszcie dowiedzieć się, w jaki sposób zostałem Królem Szamanów.
Wstęp o Chipicao nie był przypadkowy. Prawdopodobnie w 2006 roku na nasz ojczysty rynek weszła seria rogalików w opakowaniach z pięknym logiem Shaman King. W środku można było znaleźć jedną z 56 unikalnych naklejek z szamanami czy duchami stróżami.
I wiecie co?
Miałem wypleniony klaser – Leniwiec, wtedy jeszcze grubsza kulka, był przez pewien czas mistrzem podwórka, prawdziwym Królem Szamanów. Dbałem o niego, jak tylko mogłem. To było moje oczko w głowie.
Niestety, niedługo później pojawiły się kolejne naklejki, kolejne klasery, a ja stawałem się coraz starszy i jadłem coraz mniej słodyczy, więc nie mogłem stworzyć sensownej kolekcji. Co się stało z moim skarbem? Też bym chciał to wiedzieć. Myślę, że teraz oprawiony w ramkę zdobiłby mi ścianę. Albo sprzedałbym go za miliony ełrasów i wykupił sobie domenę z hostingiem. To samo tyczy się mojej zaginionej kolekcji tazosów…

Dla części może to wydawać się śmieszne, ale ja naprawdę tęsknie za czasami, gdy anime było jakkolwiek popularne w Polsce. Oczywiście, jest pełno mangozjebów, ale mi brakuje jakiegoś anime w telewizji – nawet z psującym wszystko dubbingiem – fali hajpu na ten tytuł, masy gadżetów, kapsli w Laysach czy chociażby tych naklejek z Chipicao.

 

Chciałbym wrócić do czasów, gdy nie byłem smutnym blogerem-piwniczakiem, a dumnym i szanowanym Królem Szamanów!
  • Ziomuś… Król szamanów to było coś <3 aż sobie opening zobaczę ^_^
    Pozdrawiam
    Kuba 😉

    P.S.
    Mała literówka "dowracałem" 😉

  • Ano było 😀
    Dziena

  • Przeczytałam i zastanawia mnie, czemu określasz siebie jako smutnego blogera?

  • A tak jakoś, lubię czasem pośmieszkować z tego, że prowadzę bloga 😉

  • Chipicao *.* moje śniadanie do szkoły. uwielbiam je! Nie wiediziałam, że wciąż je produkuja.

  • Kupiłem ostatnio – takie 2/10, gorzka czekolada nie pomaga :/

  • Shaman King było jednym z tych anime, które oglądali wszyscy. Coś jak wcześnie Dragon Ball Z na RTL7, ale to jeszcze nie moje czasy, by to pamiętać xD. Chociaż w czasie pierwotnej emisji na Polsacie i jetixie, ja w szkole krzyczałem „Amidamaru do miecza” (dzisiaj brzmi to źle… coś jak Jakubie, zrób mi loda), a moi znajomi już dawno oglądali online Naruto z napisami. Słowa z czołówki pamiętam do dziś. Przypominając sobie teraz na potrzeby tej odpowiedzi fabułę i poszczególne odcinki, to zapamiętałem z Króla Szamanów całkiem sporo. Będzie trzeba sobie koniecznie kiedyś całość odświeżyć!

  • "Amidamaru, do miecza!" to już klasyk 😀
    Co do ponownego obejrzenia – z jednej strony kusi, a z drugiej czeka na mnie tyle świetnych tytułów, że chyba nie opłaca mi się "marnować czas" na Króla Szamanów

    Dzięki za komentarze 😀