Wattpad: Tajemnica wampira 4: Zapomniany wróg #01

Wiecie, kiedyś pisałem post o świetnym serwisie Wattpad. Nie omieszkałem wspomnieć, jak dobre i dopracowane treści ludzie tam publikują. A w połączeniu z genialnymi opcjami edycji – zbliżonymi do tych z Worda – można tworzyć dzieła od razu w Wattpadzie. Czy może być coś lepszego?
 Leniwiec pisze
 
Tak, obudzenie się z tego snu, ale tak około dziesiątej rano.
Nie będę dublował swojej opinii o Wattpadzie – a nie zmieniła się ona kompletnie. Wpadłem jednak na szalony, prawdopodobnie głupi, pomysł. Wróciłem tam. Wróciłem w poszukiwaniu jakichś opowiadań do analizy. Tutaj zaznaczę: nie szukałem specjalnie, wybrałem pierwsze lepsze, które mi się wyświetliło. Czy było dobre? Ehh, zobaczcie sami.

Dzisiaj analiza tworu pod dźwięcznym tytułem „Tajemnicawampira 4: zapomniany wróg”. Nie czytałem poprzednich części, więc wstrzymałem się od zwracania uwagi na błędy logiczne – o ile mogły ona być wytłumaczone wcześniej. No może poza jednym. Serdecznie zapraszam.

 

 

Wszystko zaczyna się niewinnie, od króciutkiego prologu. Dowiadujemy się w nim, z jakiej perspektywy będziemy obserwować akcję: oczami Simona, wampira – chociaż o tym dowiemy się później. Dostajemy też wstęp do akcji: bohater wziął ślub, było dużo zaproszonych gości.
 

Część pierwsza: Wesele

Całe wesele zostało opisane w jakichś – na oko – dwustu słowach. Serio. Jak się potem okazuje, opisy zajmują może z dziesięć procent całego tworu. Już w tym rozdziale możemy zaobserwować narrację prowadzoną z kijem w tyłku.
 

„Salę weselną załatwiali Cloe i Jake. Tak samo, jak kwiaty i resztę. Czarownica tak długo błagała Eleonorę, aż ta się zgodziła. Później oznajmiła mi to.”

 

I to nie jest jakiś pojedynczy wybryk natury. Takich zdań jest tu pełno.
 

„Nie mieli z tym żadnych problemów, co mnie troszkę zdziwiło, ale byłem też zadowolony”

 

Bohater płakał, jak myślał.
Tutaj warto zwrócić szczególną uwagę na pewną rzecz: w tekście czytamy, że wesele skończyło się o szóstej rano – oczywiście żadna z liczb nie jest zapisana słownie – goście się upili (w sumie tylko ludzie, wampiry chyba nie) i wynajęty autobus odwiózł wszystkich do domów. A gości ponoć było dużo, to sobie kierowca pojeździł. Ale nie to mi nie pasuje. Czytajcie dalej.

Część druga: Poprawiny

 

„Zadzwoniła do swojej fryzjerki. Miała przyjść za pół godziny. W tym czasie kobieta poszła się wykąpać. Gdy wyszła z łazienki, usłyszałem dzwonek do drzwi. Otworzyłem. W progu stała kosmetyczka i fryzjerka w jednym, czyli Marta”.

Mądre dziewczyny podpowiedziały mi, że taką osobę nazywa się wizażystką.
Ja jednak skupie się na samym fragmencie. Bo wynika z niego, że kobieta – Eleonora, co wiemy z poprzednich fragmentów, zadzwoniła do swojej fryzjerki. To jest jasne – a teraz się zaczyna. Miała przyjść za pół godziny kobieta czy żona (El)? W tym czasie kobieta poszła się wykąpać. – wizażystka poszła się wykąpać. Gdy wyszła z łazienki, usłyszałem dzwonek do drzwi – Marta wyszła z łazienki i zadzwoniła do drzwi.
Brakuję tutaj konkretnego wskazania, co kto mówi. Idzie się pogubić.

„Eleonora otworzyła szafę i wyjęła sukienkę na dzisiaj […] Założyła sukienkę, rajstopy. Wyjąłem garnitur i założyłem go. Na koniec włożyłem pantofle, a El szpilki. Pomogłem jej zapiąć naszyjnik. Ubrała resztę biżuterii i byliśmy gotowi.”

Zgadnijcie, ile to zajęło bohaterom. Godzinę. Powtarzam: godzinę! Ubranie się – bo wizażystka wyszła o piętnastej – to naprawdę długa i męcząca praca. Boże, co za głupoty.

„Zeszliśmy do holu. Właśnie do budynku wchodzili pierwsi goście. Witaliśmy ich po kolei. Po pół godzinie brakowało już tylko kilku osób […]-Poprawiny czas zacząć – powiedział prowadzący. – Zapraszamy na parkiet i bawimy się […]Dużo osób od razu poszło na parkiet. Młodzież bawiła się w najlepsze. Starsi też nie pozostawali im dłużni.”

Impreza zaczęła się o szesnastej. Goście skończyli pić o szóstej, nie wiadomo, o której byli w domu. Upili się – przynajmniej ludzie. I nikt kompletnie nie jest zaspany, nikt nie jest zmęczony, nikt dalej nie jest pijany – a czasem się zdarza, że po imprezie niektórzy dalej są wstawieni, pozdrawiam Aruś – i nikt, kompletnie nie, nie ma kaca. No nieźle.

 

Część trzecia: Nowy dom

„W tym samym czasie w pokoju: Jest taka słodka, kiedy śpi. Kobieta miała na sobie jedynie koszulę nocną. Przykryta była kołdrą. Patrzyłem na nią z zaciekawieniem. Dotknąłem jej włosów. Były takie miękkie. Nagle usłyszałem kroki na korytarzu. To Simon wraca.”
To jest właśnie minus narracji pierwszoosobowej – bo takie rzeczy w niej nie działają. Autorka wprowadza jakąś nieznaną, tajemniczą postać. W narracji trzecioosobowej na pewno udałoby się stworzyć odpowiedni klimat. A tak to dostajemy scenę, gdzie wszystko wskazuję na to, że to mógł mówić Simon – już wcześniej w zastępstwie za El, był użyty wyraz „kobieta”. Dopiero zdanie „To Simon wraca” pozwala nam zrozumieć, o co tak naprawdę chodziło.

„Obudziłem się niedługo po 9”

No i znowu, dwa dni melanżowania z odrobiną snu, a bohater w pełni sił. Poprawiny skończyły się o dziesiątej. Skąd czerpie taką energię? Odpowiedź do takiej logiczną zagadki przyjdzie nam poznać dopiero za jakieś dziesięć części.

„Przed ślubem kupiłem mnie i mojej żonie dom. Właśnie do niego zmierzaliśmy. Po pół godzinie byliśmy na miejscu […] Gdy go kupowałem, El nic nie wiedziała. Kiedy ją tu przywiozłem pierwszy raz – czyli chyba teraz – była wniebowzięta. Zaczęła mi wylewnie dziękować. Widziałem, że jej się spodobał, i że była bardzo szczęśliwa. Weszliśmy do środka. Położyłem walizki na podłodze.
– Zrobię kawę – powiedziała kobieta i zniknęła w kuchni.

Uwaga, przeskok do następnej części.

Część czwarta: Pizza

„- Podoba ci się tutaj? – zapytałem.– Oczywiście, zawsze marzyłam o takim domu […]”
Weźcie te dwa fragmenty i przeczytajcie je sobie kilka razy. Macie kilka minut.
No dobra, teraz wytłumaczcie mi: była już tu wcześniej, prawdopodobnie już tu mieszkali, bo skąd by wiedziała, gdzie jest kuchnia i gdzie są kubki – chyba że Wy kobiety macie taki instynkt ;D.
El nie wiedziała, gdy on go kupował – kupił przed ślubem – do ślubu mieszkał z bratem – dom był w pełni umeblowany i urządzony, wraz z całą zastawą i jedzeniem – o chuj tu chodzi. Bo jeżeli już tu była, to dlaczego dopiero po ślubie mówi, że o takim marzyła?

„Zdziwiłem się nieco, bo przed drzwiami nikogo nie było. Wyszedłem przed dom i rozejrzałem się. Nie było nawet auta z logo pizzerii. Wróciłem do pokoju”

Wcześniej zawsze tu stało, cholera, coś się dzieje.
Ale serio – fabuła się rozkręca. Nudną jak flaki z olejem rzeczywistość przerywa niespodziewane pukanie do drzwi. Jak potem się dowiemy, dom znajduje się kilometr od najbliższych ludzi. Robi się groźnie. Jeszcze tylko jumpscare i mamy kolejny gówniany horror.
Chwilę potem przyjeżdża zamówiona pizza, bohater pokazuje, jaki jest bogaty, gdy nie chce reszty i wrócił do dalszego oglądania filmów z żoną.

„Tym razem był to film akcji Z Nicolasem Cage w roli głównej”.

Odmienia się, Nicolasem Cage’em.
Bohater pozamykał drzwi i okna. Kobieta w tym czasie zdążyła się wykąpać – kobieta wykąpała się w pięć minut, czujecie to? Są rzeczy, w które ja nie uwierzę w tym świecie.
No a przy okazji: główny bohater to straszna pizda, serio. Ciągle robi w sumie to, co chce żona. Potem to będzie jeszcze bardziej wyraźne. Na razie jednak taki fragment:

„El czytała właśnie książkę. Położyłem się na łóżku. Kobieta odłożyła powieść, zgasiła światło, przytuliła się do mnie i poszła spać.”

Znowu: facet kąpie się raczej krótko, tak więc za dużo książki to sobie nie poczytała. W ogóle co jest nie tak z tą sceną – ona sobie zgasiła światło i poszła spać. A może Simon też chciał sobie przeczytać ze dwie strony książki, hę? Albo porobić cokolwiek innego. Zamiast tego pantofel pokornie leżał albo spał – nie wiemy w sumie.

Część piąta: Odwiedziny

 
Simon obudził się koło dziesiątej, El robiła już śniadanie w kuchni. Zrobiło jej się mokro po tym, jak nią zakręcił i pocałował. Chwilę potem dostał naleśniki. Muszę przetestować taki sposób na swojej dziewczynie – może też mi zrobi śniadanie…
Małżeństwo uznało, że dzisiaj pojadą do brata Simona – Jake’a i jego żony Cleo.

„– To dobry pomysł. Idę się tylko ubrać – odparłem i w wampirzym tempie pobiegłem do sypialni”

W sensie, że w jakim tempie? Tempo leniwcowe to: 1p/w. Czyli jeden post na tydzień. Ciekawe, jak się przelicza te wampirze. I „i, i, i, i” ile tego „i” jeszcze pojawi się w każdych opisach?
 
 
Parę wita w drzwiach Mel – osiemnastoletnia córka wcześniej wspomnianego brata Simona i Cloe. Okazuje się, że jest hybrydą – wampirem i czarownicą. Jake ze swoim zięciem – mężem Mel jest na zakupach.

„Cloe nic się nie zmieniła. Nadal była młodą, żwawą kobietą, pomimo, że miała już 39 lat. Jest jednocześnie czarownicą i wilkołakiem, a kiedyś była wampirem więc na razie się nie starzeje”

Proszę kogoś, kto siedzi w fandomie wampirów o komentarz, czy to jest możliwe. Bo dla mnie to brzmi jak mieszanka wybuchowa. Co ciekawe – pod koniec tego, co aktualnie wyszło, bo opowiadanie ciągle powstaje, czytamy, że Cloe niedawno została wampirem. O chuj tu chodzi?

Część szósta: Propozycja

W ogóle zwróciliście uwagę, jak świetnie są ponazywane te części?
Rozmowa schodzi na miesiąc miodowy nowożeńców. Dowiadujemy się, że Simon myślał nad Włochami. Mówi, że musi zarezerwować pokój w hotelu, więc raczej będą jechać w przyszłym tygodniu.
Nagle zwrot akcji – Mel ze swoim mężem Jasonem nie mieli swojego miesiąca miodowego, przez nieznane mi okoliczności. Nieznane, bo nie czytałem wcześniejszych części, to nie błąd. Mel się rozmarzyła, a Eleonora postanowiła, że zaprosi ją wraz z mężem na wspólny wyjazd. Na początku dla niepoznaki odmawia, ale już chwilę potem się zgadza i skacze na szyje swojej cioci.
Studentki z Erasmusa, piękne Włoszki i Hiszpanki, kiedy wchodzi Diho… Wait, nie ten post.
Do domu wracają mężowe Cleo i Mel. Witają się czule z żonami, a po chwili są wdrażani w plan wyjazdu.

„Faktycznie. Przepraszam cię skarbie – zwrócił się do Mel. – zupełnie wyleciało mi to z głowy. Pobraliśmy się żeby być razem”

Boże, kto montuje takie zdania. Tutaj chodziło o to, że Jason przeprasza Mel, że po jakichś zdarzeniach, nie pojechali na miesiąc miodowy. Im dłużej to czytam, tym bardziej się zastanawiam, jak czytelnicy Wattpada mogli nie wiedzieć, co się stanie później.

„Kocham cię – wyznał wampir i pocałował żonę.Eleonora szturchnęła mnie lekko. Uśmiechała się. Cieszyła się ich szczęściem. Cloe i Jake także patrzyli na małżeństwo. Byli tacy młodzi, Mel niedawno skończyła dopiero 18 lat, a tak się kochali.”

 

I tym pięknym fragmentem zakończymy dzisiejszą część analizy. Następna pojawi się za tydzień – łącznie będzie ich cztery, a dodatkowo jeden post podsumowania. Wyczekujcie i mam nadzieje, że wytrzymacie do końca. Dla odważniejszych – polecam lekturę całego opowiadania. Zobaczymy, czy nie podoba Wam się to samo, co mi.
Miłego weekendu, cześć 🙂
 
Wszelkie błędy w cytatach pochodzą z oryginalnego tekstu.
  • Anonimowy

    Myślę, że jest tyle ciekawych tematów wartych uwagi, że szkoda marnować czas na krytykę początkujących pisarzy.
    Może napiszesz kiedyś coś poważniejszego, co zmusi czytelnika do przemyśleń? Z tego postu możemy jedynie wynieść, że nie warto zaczynać na Wattpadzie, bo szybko zostanie się mówiąc kolokwialnie: "pojechanym" lub środowisko w tym serwisie nie pozwoli na znalezienie odpowiedniego czytelnika.
    Może coś na temat wiary, która w dzisiejszych czasach tak mocno się zaciera, a już szczególnie przez młodzież? Może szeroko rozumiane życie po śmierci, może problem znalezienia prawdziwej miłości lub przyjaciela. Problem ludzi bez pasji, tak szarych i bezwartościowych, którym w głowie tylko melanż na weekend lub ćpanie w tygodniu.
    Widać w Tobie potencjał, a marnujesz go na krytykę nikogo ważnego. Może napisz recenzję jakiegokolwiek filmu Wajdy, to by się chciało czytać. Byłbyś odpowiednią osobą na pewno.
    Powodzenia i czekam na coś naprawdę mocnego.

  • Myślę, że jest tylu złych początkujących pisarzy, że warto marnować czas na wskazanie im błędów.
    W następnej części postaram się skupić bardziej na stronach technicznych, chociaż planowałem opisać je w ostatnim poście po całej analizie. Poza tym – mam posty skłaniające do myślenia, mają po 200 wyświetleń, możesz poczytać 😉 I nikt nikogo tutaj nie zjechał – a na wattpadzie pisać łatwo, bo tam czytelnik wymaga tylko, aby był romansik.
    Wiara to temat dla każdego człowieka inny i nie mam zamiaru się w niego wtrącać, bo nie stoję ani po stronie wierzących, ani po przeciwnej. Chociaż bliżej mi chyba do tych pierwszych. A o życiu pośmiertnym mógłbym napisać tylko tyle, że wierzę, iż człowiek nie kończy się gdy umrę.
    Dla mnie temat miłości i przyjaźni jest tematem sprowadzonym do profanum – każdy o tym pisał, każdy to samo, każda blogerka ma taki post u siebie na blogu. Więc co mam napisać? Że to wcale nie jest trudne? O przyjaźni mam inny post w głowie, ale on pojawi się jakoś na zakończenie roku szkolnego, więc wtedy zapraszam.
    Też lubię sobie pomelanżować, a im więcej myślę, tym częściej melanżuję. Chciałbym tutaj wysunąć tezę, że ci ludzie "bez pasji", tak naprawdę z wielu rzeczy zdają sobie sprawę i to jest forma ucieczki, o której też mam post – ale gdy tak myślę o osobach, które znam, to w sumie nie wiem czy oni myślą.
    Filmy to nijak moja broszka, bo jeżeli już oglądam, to czysto dla zabawy/zabicia czasu.
    Trochę mi się przykro zrobiło, bo nie miałem żadnych złych intencji – od wskazanie błędów, a przy tym zaczęcie czegoś nowego na blogu.
    Miło mi, że są osoby, które chcą postów głębszych – szkoda tylko, że jest Was tak mało, bo powiem szczerze – jeżeli ja wkładam sporo pracy w taki post, a potem on się kompletnie nie klika, no to kurde… No niefajnie.
    No i szkoda, że osoba, która napisała taki długi i całkiem dobry komentarz – patrząc po długości odpowiedzi, bardzo dobry – postanowiła zostać anonimowa :/

  • Nie uważam się za mistrza słowa i sama robię pewnie błędy, ale nie nazwałabym autora, tekstu poddanego analizie, początkującym pisarzem. Daleko mu do tego. Czasem boję się, że takiego typu teksty staną się standardem. Nie chcę tu krytykować autora tego opowiadania. Przecież konstruktywna krytyka ma nas uczyć.Chciałabym uczyć się od innych, tylko jak w takiej sytuacji?

  • Szkoda tylko, że na początku tak ochoczo odpisująca mi autorka – skontaktowałem się z nią, nawet poprosiła o linka po publikacji – kompletnie olała temat. No cóż, z takim typowym hejterm się nie dyskutuje, prawda?
    Uczyć się trzeba od ludzi, którzy się na tym znają. Jest pełno dobrych blogów w internecie – chociażby spisek pisarzy. A także z czytanych książek :3

  • maze

    Fajnie się czyta, zapiszę link i będę wpadać 😉

  • Shun

    Kropkę zawsze stawia się po znaku zamknięcia cudzysłowu, nie przed, nawet jeśli należy do cytowanego zdania.

    Mądre dziewczyny podpowiedziały mi, że taką osobę nazywa się wizażystką. <= Ale pan wampir nie musiał tego wiedzieć, więc nazwał ją tak, a nie inaczej. 😉

    W tym czasie kobieta poszła się wykąpać. – wizażystka <= Wielką literą po myślniku.

    Gdy wyszła z łazienki, usłyszałem dzwonek do drzwi – Marta wyszła z łazienki i zadzwoniła do drzwi. <= Nope, to przecież nie wynika z tego zdania.

    Odpowiedź do takiej logiczną zagadki przyjdzie nam poznać dopiero za jakieś dziesięć części. <= Gramatyko zdechło.

    No dobra, teraz wytłumaczcie mi: była już tu wcześniej, prawdopodobnie już tu mieszkali, bo skąd by wiedziała, gdzie jest kuchnia i gdzie są kubki – chyba że Wy kobiety macie taki instynkt ;D. <= No tak, w końcu kuchnia była zakamuflowana lepiej niż najlepszy ninja, a szafki zaspawane, że nie mogła otworzyć losowych i sprawdzić, co w nich jest i tak zlokalizować potrzebne rzeczy. Oh, wait… // Smalczykowy dopisek o instynkcie przemilczę, bo jest zbyt żenujący.

    dom był w pełni umeblowany i urządzony, wraz z całą zastawą i jedzeniem – o chuj tu chodzi. <= No rozkminiaj, tylko się nie spoć. 😉

    Bo jeżeli już tu była, to dlaczego dopiero po ślubie mówi, że o takim marzyła? <= No przecież powinna strzelić fochem, zamiast się cieszyć, bo firanki są beżowe, a nie kremowe, nieprawdaż. Jak to kobieta. Hehehe. Hehe. He. *fejspalm*

    Chwilę potem przyjeżdża zamówiona pizza, bohater pokazuje, jaki jest bogaty, gdy nie chce reszty i wrócił do dalszego oglądania filmów z żoną. <= Chłopie, nie mieszaj czasów w obrębie jednego zdania, bo to jest mega słabe.

    kobieta wykąpała się w pięć minut, czujecie to? Są rzeczy, w które ja nie uwierzę w tym świecie. <= O, kolejny stulejarski tekścik…

    główny bohater to straszna pizda <= Wzruszające, doprawdy.

    Znowu: facet kąpie się raczej krótko, tak więc za dużo książki to sobie nie poczytała <= Oczywiście, że jak facet kąpie się dłużej niż pięć minut, to mu penis odpada. Każdy, bez wyjątku. A znów jak babka siedzi w wannie/pod prysznicem krócej niż godzinę, to jej cycki flaczeją. To stwierdzone naukowo. No i wiadomo, że wszyscy ludzie czytają w tempie zdechłęgo ślimaka, nieprawdaż. (Jeżu jak byku, odpuść sobie takie brednie wyciągnięte z odwłoka, nie na tym polega analizowanie).

    W ogóle co jest nie tak z tą sceną – ona sobie zgasiła światło i poszła spać. A może Simon też chciał sobie przeczytać ze dwie strony książki, hę? Albo porobić cokolwiek innego. Zamiast tego pantofel pokornie leżał albo spał – nie wiemy w sumie. <= Ogarniasz, że w sypialni zazwyczaj każdy ma lampkę po swojej stronie i to, że laska zgasiła światło i poszła spać nie znaczy, że kolo siedział po ciemku? ;D Bo mam wątpliwości, czy jednak ogarniasz. Plus mógł pójść spać, bo tak?

    Ciekawe, jak się przelicza te wampirze. <= To wampirze, bo tempo.

    „– To dobry pomysł. Idę się tylko ubrać – odparłem i w wampirzym tempie pobiegłem do sypialni”

    (…) I „i, i, i, i” ile tego „i” jeszcze pojawi się w każdych opisach? <= W zacytowanym zdaniu spójnik „i” występuje czterdzieści pięć razy. Oh, wait…

    Jake ze swoim zięciem – mężem Mel jest na zakupach. <= Wtrącenia wydziela się z obu stron.

    Studentki z Erasmusa, piękne Włoszki i Hiszpanki, kiedy wchodzi Diho… Wait, nie ten post. <= Co to wnosi do analizy poza fejspalmem?

    że po jakichś zdarzeniach, nie pojechali na miesiąc miodowy. <= Bez przecinka.

    Wyczekujcie i mam nadzieje, że wytrzymacie do końca. <= Nope, łączenie tych zdań to zły pomysł.

    Słabizna, niestety. Nie każdy nadaje się do analizowania.

    • Spodziewałem się Ciebie 😉 Zanim się znielubimy, napiszę tylko, że czytałem kiedyś twoje wattpadowe komentarze i szanuję. Może pora wrócić do lektury i się poduczyć.

      1. Nie zmieniałem nic w cytowanych fragmentach, czyli nie poprawiałem również błędów. Chciałem, aby zostały w takiej postaci, w jakiej je zobaczyłem. Koniec końców – Tobie grożono sądem, mi autorka mogłaby wtedy robić zarzuty manipulacji tekstu. Choćby i przez tę niewinną kropkę.

      2. No to wampir nie zna prostych pojęć. Albo autorka. Cóż, bywa i tak.

      3. Z jakiej racji? Kropka należy do cytaty, więc jej nie uwzględniłem. Mogę się mylić.

      4. Z tego nie, ale z całego fragmentu – tak.

      5. Fakt.

      6. Ja mam na przykład kuchnię w piwnicy. A domek ma jeszcze parter i piętro. Z doświadczenia wiem, że nie każdy od razu kuchnię znajduję. Każdy ma też inaczej rozłożone naczynia. No chyba że w Twoim mieście każda osoba ma tak samo, to zwracam honor. Albo serio macie ten instynkt, gdzie i czego od razu szukać. Uwaga to też był żart. Tak tylko zaznaczę.

      7. Wycinaj jeden fragment, bez kontekstu. No ja nie wiem kurde, bo przecież każdy leniwiec się poci jak myśli. Niestety, nie każdy nadaje się do komentowania.

      8. Jeżeli już w nim byli, jeżeli już go umeblowali – he he, nie spociłem się – to chyba logiczne, że jej się tutaj podoba?

      9. Mój błąd.

      10. Oho, komuś penisek zmalał. Ile Twoja kobieta się kąpie? Chyba że nie myje włosów, no to może być te pięć minut.

      11. No trochę tak.

      12. RACZEJ krótko. To wcale nie znaczy, że kompie się krótko, to wcale nie znaczy, że kompie się poniżej pięciu minut. RACZEJ krótko.
      Teach my master <3

      13. No okej, niechaj będzie. U mnie w piwnicy w ogóle nie ma światła, a tym bardziej nie lampek.
      A wampir nie musi spać w ogóle.

      14. K mejt.

      15. K mejt, przeoczenie.

      16. Element humorystyczny.

      17. K mejt.

      18. K mejt.

      No cóż. Dzięki za taki wyczerpujący komentarz. Serce mi się kraja, gdy widzę ile w nim zbędnego jadu. Zastanów się nad swoim zachowaniem. To było bardzo niemiłe z Twojej strony.
      Niemniej, poświęciłeś swój czas. Postaram się pójść w Twoje ślady i robić high qualiti content w formie analizy wattpadowego opowiadania. Miłego dnia Ci życzę :3