Gdyby cofnąć czas… Leniwiec i blogerzy!

 
 

Gdy miałem pięć lat…

Złamałem nogę. Pierwszy większy uraz w moim życiu. Jak się później okazało – nie ostatni. Wtedy w sumie przytyłem, bo miesiąc leżenia/siedzenia w połączeniu z wszelkimi zachciankami źle robi człowiekowi. Gdybym tylko mógł…
 

Gdy miałem dwanaście lat

Pierwszy raz się naprawdę zakochałem. Wiem, brzmi to głupio, bo jak to – dziecko może się zakochać? Nie winie nikogo za taką reakcję, bo sam na związku w podstawówce/gimnazjum patrzę z podniesionym mięśniem pogardy. Niemniej, wtedy do końca tego nie rozumiałem, ale dzisiaj, po tylu latach, już całkiem dobrze. To naprawdę była miłość, tylko źle okazywana. Gdybym tylko mógł…
 

Gdy miałem czternaście lat…

W międzyczasie dostałem z milion koszy – jedne bolały mniej, drugie bardziej.
Ale znalazłem prawdopodobnie miłość swojego życia. Hej, znowu Ci się podniósł mięsień pogardy, nie rób tak! Z moją dziewczyną jesteśmy już prawie trzy lata. Bywało różnie, bardzo różnie. Dzięki niej zwiedziłem kraj, do którego pewnie nigdy sam bym nie pojechał, dzięki niej stałem się „milszy”, ona wtedy pokazała mi sens życia, bo nie raz miałem myśli samobójcze.
Te poprzednie kosze oraz lata gimnazjalne strasznie mnie zmieniły. Z perspektywy czasu widzę, że na gorsze. Jednak nic nie mogę zrobić z wybudowanym wokół murem. Ale gdybym tylko mógł…
 

Gdy miałem piętnaście lat…

To był całkiem fajny rok. Wrócili znajomi z podstawówki, z którymi przyjaźnie się do dzisiaj. Schudłem dziesięć kilo i w sumie byłem szczęśliwym człowiekiem. Gdybym tylko mógł… To nic bym nie zmienił.
 

Gdy miałem osiemnaście lat…

Pierwszy raz poważnie pękłem, pierwszy raz naprawdę chciałem się zabić, pierwszy raz naprawdę poczułem się samotny, pierwszy raz poczułem się niezrozumiany.
Strasznie chujowe uczucie, zaufajcie mi.
Niemniej, w międzyczasie poszedłem do liceum, rok później przyszła tam moja dziewczyna. Poznałem genialne, bardzo różne od siebie, oryginalne osoby. Wtedy poczułem, że wcale nie potrzebuję sześciu lat, aby zawiązać prawdziwe przyjaźnie.
Wróciłem do bloga, wybrałem swoją drogę w życiu. Zerwałem z dziewczyną z błahego powodu. Wróciliśmy do siebie.
Osiemnastka trochę mi namieszała w głowie, ale też trochę spoważniałem. Pasuje mi to, co teraz jest. Nie chce na razie nic zmieniać. Gdybym tylko mógł się cofnąć i pooglądać.
 
Ostatni punkt jest najważniejszy. Gdy tylko wybiła godzina, w której staję się pełnoletni, trochę mi się w głowie pozmieniało. Ej, ja wiem, że to kompletnie nie w moim stylu prawić takie komunały, ale pełnoletność naprawdę zmienia człowieka. Opuść wreszcie ten mięsień pogardy i słuchaj uważnie.
Nie mówię, że odrzuciłem wszystkie swoje negatywne przyzwyczajenia, słodycze, gluten i ogólnie stałem się miły oraz delikatny jak motylek.
Presja dorosłego życia sprawiła, że chciałem je zmienić z dnia na dzień. Serio. Rzucić szkołę, skupić się tylko na pisaniu bloga i książki. Odpowiadać sam za siebie. W ostateczności, w kłótni, nawet chciałem się wyprowadzić. Gdzie? Nie wiedziałem, choćby na ławkę w parku.
Ale powoli, małymi kroczkami i dużymi używkami odchodziłem od tak radykalnych planów. Wyciszyłem się jeszcze bardziej. Zacząłem myśleć o przeszłości.
Wszystkie te akapity z początku, które kończą się niedopowiedzeniem, w tamtym czasie zmieniłbym bez mrugnięcia okiem. Teraz jednak już nie czuję żalu do niczego i nikogo – ani do siebie, ani do rodziców, ani do tych dziewczyn, które mnie odrzucały (mam nadzieję, że one do mnie też), ani do znajomych, jeżeli się na nich zawiodłem, ani do dziewczyny.

Teraz jedynie chciałbym cofnąć się w czasie i…

Obserwować. Patrzeć z boku na wszystkie dobre lub złe wspomnienia – bo, kurde, to co wtedy było dla mnie tragedią, dzisiaj nawet mnie bawi. Niektóre rzeczy chciałbym przeżyć ponownie: pierwszy pocałunek, pierwszą przejażdżkę na rollercoasterze, pierwszy post na starym blogu i pierwsze sto wyświetleń. Nic bym nie zmienił, bo mogłoby mnie tu nie być. Albo mógłbym być w zupełnie innej postaci – na przykład blogera modowego.
 

Właśnie, blogerzy.

Żeby urozmaicić Wam troszkę lekturę, poprosiłem kilku blogerów, aby odpowiedzieli mi na jedno, proste pytanie: Gdybyś miał możliwość cofnięcia się w czasie, ale tylko po to, aby obejrzeć lub przeżyć jeden moment ze swojego całego życia – skorzystałbyś? I co to by był za moment? 
Oczywiście dla kobiet zmieniłem na rodzaj żeński.
 
 

Wojciech Grabowski z bloga Road Trip Bus:

Skorzystałbym. Nie wiem jaki moment dokładnie bym wybrał. Od biernego obserwowania wolałbym mieć możliwość działania. Fajnie byłoby móc cofnąć się w czasie z wiedzą i umiejętnościami, które teraz posiadam.

 

 

 

Filip Pollok z bloga GeekKultura:

Oczywiście, odpowiedź może być niezadowalająca, bo jest dosyć banalna. Cofnąłbym się do momentu, w którym po raz pierwszy zobaczyłem swoją dziewczynę i ją pocałowałem. Chciałbym jeszcze raz przeżyć moment, w którym zobaczyłem jej błyszczące zielone oczy i cudowny uśmiech skierowany w moją stronę. Dzięki temu miałbym w pewnym sensie szansę na przeżycie tego jeszcze raz, a było to niesamowite przeżycie, jakiego dane mi było doświadczyć.

Pewnie wielu z Was twierdzi, że ważne jest tylko tu i teraz. I czysto logicznie – nie ma sensu myśleć o niczym innym. Przeszłości nie zmienimy. Możemy jedynie cofać się pamięcią do tych lepszych wspomnień. Ale gdyby tylko była możliwość…

Karolina Tuchalska-Siermińska z bloga odNova:

Twoje pytanie skłoniło mnie do refleksji. W pierwszej chwili pomyślałam: „pytanie…no pewnie, że bym skorzystała” i pospiesznie zaczęłam przeszukiwać pamięć w poszukiwaniu wspomnianego, wyjątkowego momentu. Z zapałem szperałam w myślach, otwierając kolejne „szufladki” z poukładanymi wspomnieniami, balansując pomiędzy dzieciństwem a dorosłością, sytuacjami z życia zawodowego i prywatnego – bezskutecznie poszukując tego jednego, jedynego, wyjątkowego, najpiękniejszego. Za każdym razem, gdy już miałam wrażenie, że się udało ­– znienacka wyskakiwał kolejny wyjątkowy moment, do którego również z przyjemnością bym wróciła. Kiedy już zmęczyłam się tą przepychanką (miłą zresztą, bo poświęconą minionym przyjemnościom) doszłam do wniosku, że nie potrafię wybrać jednego wspomnienia. Z jednej strony pomyślałam, że nie sprostałam zadaniu, ale z drugiej jednak poczuła, że jestem szczęściarą, bo mam za sobą, aż tyle wyjątkowych chwil, a przed sobą jeszcze więcej (mam nadzieję ). Dziękuję za to pytanie, dzięki, któremu przebyłam przyjemną podróż po rzadko wspominanych chwilach. W swej pamięci znalazłam wiele wyjątkowych momentów, którym na przestrzeni lat, towarzyszyły różnorodne bardziej lub mniej silne uczucia. Każde z nich jest szczególne i ważne, każde niesie ze sobą naukę, rozwój i zmianę. Jednak w chwili obecnej wolę by zostały wspomnieniami, do których wracać będę w dowolnej chwili. Tu i teraz też jest ważne, bo od tego, jak owe „teraz” wygląda, zależeć będą nasze przyszłe wspomnienia. Dlatego biegnę je właśnie kreować…

Trzecia strona powie, że tak naprawdę to wystarczy patrzeć do przodu. Zapomnieć o przeszłości, bo najlepsze może być dopiero przed nami.

Magda Drysiak z bloga Kronika książkoholika:

Nie. Moje życie nie jest na tyle ciekawe, żebym sobie robiła jakieś powtórki, zwłaszcza w charakterze biernego widza.

Leniwiec: Ja w zasadzie też miałem tak 2/10 dzieciństwo…

W sumie to nawet nie jest tak, że nie miałam fajnego dzieciństwa (bo nie narzekam), ale serio, co jest fajnego w cofnięciu się w czasie tylko po to, żeby się pogapić, jak bawi się grupka dzieciaków. W sensie: to, co najfajniejsze i tak zawsze się działo w mojej głowie, więc na zewnątrz nie ma co oglądać. Po prostu nie uważam, że lepiej to już było.

 

Poznaliście moja zdanie, poznaliście zdanie kilku światowej sławy blogerów. Teraz pora na Was. Odpowiedzcie mi na proste pytanie: Gdybyś miał możliwość cofnięcia się w czasie, ale tylko po to, aby obejrzeć lub przeżyć jeden moment ze swojego całego życia – skorzystałbyś? I co to by był za moment?

 

 
  • Nie chciałabym cofnąć się w czasie tylko po to aby móc poobserwować. Byłam trudnym dzieckiem i wstydzę się większości rzeczy, które robiłam w przeszłości. Zmarnowałam dużo czasu na siedzenie przed komputerem i wpychanie w siebie śmieciowego żarcia. Kiedy o tym myślę to nie pojmuję jak mogłam taka być. xd