Te kobietki to tak źle mają. Girl Power!

 

Girl Power!

Te kobietki to tak źle mają, tak je szkalują, tak je wykorzystują i taki niski szklany sufit im stawiają. Kto? No przecież, że to paskudne, patriarchalne społeczeństwo, bo kto inny?!
I bardzo dobrze, niech takim kobietom stawia się sufit! Zabawnie jest patrzeć, jak się pod nim męczą i nie mogą przejść wyżej. Pokrzykują, chodzą na manifesty, tworzą różne obrazki i sobie je lajkują.
A kompletnie nie widzą, że ten sufit to jest tylko nad ich głową i można przejść obok.

Ej, poważnie, ruszył mnie post pod tytułem Girl Power.
Autorka opisuje w nim patologie swojego domu, ale zaokrągla do całego społeczeństwa – jak nie do całego świata. Czytamy w nim, że jej ojciec – rolnik, nie pomagał w pracach domowych jej mamie. Ona prała, sprzątała, gotowała, a on zapierdalał w polu. Czasem zakładał na nią chomąto… A potem umarła i autorka przejęła jej obowiązki. Jej również tata nigdy nie pomagał, bo pracował w polu.

Sorry, takie mamy środowisko

Obracam się w zdecydowanie złym środowisku. Dlaczego obok mnie nie ma takich kobiet? Dlaczego w moim otoczeniu nigdy nikt nie napisałby takiego posta? Bo to złe środowisko jest!
Środowisko kobiet myślących, znających swoją wartość. Kobiet, które nie paplają na lewo i prawo głębokimi hasłami w stylu „Nie jestem twoją laleczką”. Kobiet, które nie mają potrzeby pisać o sobie z dużej litery, tak jak jest w poście.
Nie pracuję w korpo, nie wiem, jak naprawdę wygląda szklany sufit. Ale w normalnym, codziennym życiu nie dostrzegam takiego zjawiska. Dziewczyny uczą się lepiej, sprawiają mniej problemów, zawsze mają zrobione lekcje – oczywiście, nie wszystkie, są też Karynki – przez co mają lepsze oceny. Nikt im nie zabierze piątki z matmy tylko dlatego, że Leniwiec ma dwóję. Serio. Tak właśnie jest na świecie.

Dalej jest ciekawy akapit, w którym czytamy, że kobiety są silne i tez potrafią wiele rzeczy.
No tak. Moja dziewczyna bardzo dobrze gotuje. Ja nawet kurczaka usmażyć nie potrafię – dlatego, jak już coś ma być ugotowane, ona to robi. Bo to umie. Nie rzuca się na prawo i lewo, że nie ma równości w naszym związku, bo ona stoi w kuchni. Ja w zamian przecież grzeję jej kanapę.
A tak całkiem poważnie – nie mam nic przeciwko, aby to kobieta pracowała poza domem. Naprawdę. Ba, ja tak widzę swoją przyszłość. Ja pracuję przy biurku w swoim pokoju, piszę posty czy książkę, a przy okazji odkurzam, odbieram dzieci z przedszkola czy szkoły, a moja partnerka – skoro tego chciała, poszła sobie do firmy.
Spodziewajcie się za dwadzieścia lat posta o dyskryminacji mężczyzn.

Same sobie to wmawiacie…

I to właśnie kobiety z pierwszego akapitu wmawiają sobie i starają się innym, że miejsce kobiet jest w kuchni, przy garach. Zupełnie jak z tym kanonem piękna. One tworzą te głębokie obrazki, ona wojują na marszach. A dlaczego? Bo nikt nie chce ich przyjąć do pracy. Co z tego, że ktoś inny miał do niej lepsze predyspozycje – na przykład stereotypowy facet na stereotypowej budowie.
A normalne kobiety? Po prostu idą do pracy, do jakiej chcą iść. Ot cały problem – zamiast krzyczeć, warto coś zrobić. Kropka.

Lekka inspiracja postem: GIRL POWER

  • Dawid Biskup

    Przejmowanie się problemami XXI wieku to strata czasu. Dyskryminacja kobiet i feminizm zawsze będą się wzajemnie nakręcać, a dołączanie do jednych lub drugich mija się z celem. Tak samo jak bycie dresem albo pedałem, zwolennikiem PO lub PiS-u itd. Będąc w jakiejś grupie należy przeciwstawiać się ugrupowaniom doń przeciwnym. Bez sensu. Stąd tyle niezgody w narodzie polskim. Najlepiej mieć wlasny rozum i znaleźć złoty środek i nie iść za tłumem tylko mieć własne. Jak to się mówi – z prądem płyną tylko martwe ryby. W ogóle doszedłem do wniosku, że społeczeństwo samo siebie ogłupia. Powiedzenie „w kupie siła” nabiera nowego znaczenia, bo im większe gówno, tym trudniej je posprzątać.

    • Proszę polać temu Panu!

      • Dawid Biskup

        Oczywiście nie namawiam do zaprzestania rozmyślań. Mam nadzieję, że nie zostało to tak odebrane. Cieszę się, że ktoś widzi świat takim, jakim jest.
        Przy okazji, fajny styl pisarski 🙂

  • Shizuko Alice

    Ten post jest tak prawdziwy i czuję jakbym to ja go pisała. Serio. Wreszcie ktoś normalny kogo wkurza to całe skakanie wokół równości. Masz rację, że wszystko jest zależne od środowiska. Podam swój przykład, moja babcia skakala wokół dziadka, mama skacze wokół ojca, ja też pomagam matce i nie rzucam się, że to mi czegoś ujmuje. Nie narzekam że musze gotować i sprzątać bo cholera jasna, to jest normalne że jak jest brudno to sie sprząta. Jestem laleczką mojego chłopaka i lubię nią być. Lubię jak mi się ustępuje miejsca i lubię wieszać pranie -nie czuję sie zniewolona. Szklany sufit Panie stawiają sobie same, taka jest prawda. Można wyjść spod klosza, zrobić coś wedle swojego uznania ale po co – lepiej latać z transparentem i czekać aż płeć przeciwna uniżona rzuci się do stóp…

    • Tru, polecam poczytać komentarze innych kobiet – bo niektórym to pasuje.

  • Niestety wiele winy jest w nas kobietach – piszę to z nieukrywanym żalem. O ile czuję solidarność z kobietami na strajku to nie do końca jest tak, że mamy gorzej. Pracuje w męskim zawodzie, w firmie, która zatrudnia około 250 mężczyzn na 30 kobiet, które wykonują głownie prace administracyjne i nie ukrywajmy lżejsze i w lepszych warunkach sanitarnych. Jako kobieta, pracując z samymi facetami mam lepiej niż moi koledzy. Wiele rzeczy potrafi załatwić uśmiech.
    Duża część kobiet sama daję się zamknąć w kuchni (choć z moich obserwacji wynika, że obecnie to już mały odsetek), a za podziały obowiązków należy się wziąć na początku, a nie po 20 latach małżeństwa. Jeżeli mój mąż codziennie gotowałby mi obiad, sprzątał i ogarniał wszystkie inne sprawy też nie kiwnęłabym nawet palcem. I o ile moja babcia skaczę wokół dziadka to rodzice są już przykładem nowoczesnego podziału obowiązków i z automaty stwierdziłam, że sztywny podział ról uległ już przedawnieniu.
    Pod samym w sobie równouprawnieniem podpisuję się obiema rękami i nie oczekuję, że ktoś będzie mnie przepuszczał w drzwiach (chociaż wszyscy to robią), w końcu jaka to różnica kto wejdzie pierwszy?

    Z drugiej strony post GIRL POWER też jest potrzebny – może da kopa tym dziewczynom, które żyją w chorych złudzeniach. Może tego nie rozumiesz, ale są kobiety, które potrzebują kopa, bo generalizując bardziej wszystko analizujemy i potrafimy się w tych analizach niepotrzebnie zakręcić.

    • Post jest kiepski od strony technicznej, ostra krytyka tekstu, który raczyłeś udostępnić na samym końcu, z notką, że lekko się inspirowałeś :’) Mocno konsternujący zabieg, czytelnik nie wie, czy ma to czytać czy rzucić w cholerę, bo i po co czytać krytykę tekstu, którego na oczy nie widziałeś.
      Tak jak piszesz, że autorka własne przeżycia przekłada na cały świat, tak sam przekładasz jej tekst na wszystkie kobiety, zakładając, że to wszystko, co mają do powiedzenia. Leczy mnie opisywanie zjawisk na podstawie jednego źródła i własnej nieomylnej oceny, bez kompletnej znajomości i zainteresowania. Te kobiety wymyśliły sobie, że są uciskane i nie mają równych szans, a przecież moja laska na nic nie narzeka, joł. Nie pracowałem w korpo, więc nie wiem nic na temat szklanego sufitu, ale na ulicy go nie widzę, więc o co chodzi.
      C’mon, zanim wypowiesz się na tak złożony temat jak feminizm, zadaj sobie minimum trudu, by dowiedzieć się, o co chodzi, bo to, co zrobiłeś w tym poście jest dołujące.

  • Wiele razy okazywało się, że te „grill pałer” to w rzeczywistości kobity tkwiące w chorych układach, które myślą, że wszystko załatwi za nie odpowiednia konwencja i parytety. Takie środowisko – bezradne, więc wkurzone 😉

  • Marie

    Autor jest najwidoczniej zaślepiony swym własnym malutkim światem. Skoro wszystkie kobiety dookoła niego są takie cudowne, to musi oznaczać że te skrzywdzone mają jakieś schorzenia psychiczne i same stwarzają problemy. Jeden wielki samolubny wpis mówiący o tym, że płeć żeńska dramatyzuje, przesadza i zwraca na siebie uwagę tylko po to aby uzyskać dodatkowe przywileje. Sama nie popieram niektórych tego typu „manifestów”, lecz staram się nie ignorować dziejących się na świecie rzeczy tylko dlatego, że moje życie się cudownie układa i nikt w około mnie nie doświadczył tego samego. Niektóre kobiety na prawdę odczuwają zaniżenie własnej wartości przez osoby trzecie, dlatego potrzebują wsparcia od innych. A że robią to w dość … komiczny sposób … to już niestety trzeba znieść, bo na pewno od tak nie przestaną.

    Dlatego autorze, jeżeli na prawdę rozmyślasz nad „karierą” pisarską, radzę się głębiej zastanawiać nad wstawianymi wpisami, bo to już nie pierwszy raz kiedy czytam tutaj odpychające uwagi, po których przeciętny czytelnik zaprzestanie odwiedzania strony.

    • A po co mi taki czytelnik? Po co mi czytelnik, który nie rozumie konwencji mojego wpisu?

      Jeżeli żyjesz w takim zasiedziałym środowisku, w którym utarte dalej są podziały pracy na kobietę i mężczyznę, to trzeba zmienić środowisko. Ale czekaj, to wymagałoby odwagi i trochę ciężkiej pracy, prawda? Płeć żeńska sama sobie wmawia, że nic nie może, oto jest cały problem. A Wy możecie, bo tak naprawdę nikt Wam tego nie-za-bra-nia.

      • Marie

        Taki czytelnik jest potrzebny, żeby właśnie tego typu blog nie upadł po miesiącu. Ludziom się taka prostota szybko nudzi, a z czasem nawet denerwuje gdy widać że autor ma już nawet w miarę wykreowany własny styl.

        I nie. Zmiana środowiska od tak nie jest łatwa. Zdarzają się przypadki w których jest to nawet niemożliwe. Ponownie kierujesz się tym, że ktoś inny powinien coś zrobić bo w Twoim przypadku jest to wykonalne. Życie nie jest tak łatwe i sielankowe jak myślisz, że każdy może zrobić to co chce bo przecież nikt mu nie zabrania.

        • Ciężko, aby ten blog upadł po miesiącu. Szczególnie, że przeszedł na swój hosting i domenę. Ma upaść bo trzem osobom się tekst nie podobał :v Mogłem być jak Kominek i w ogólnie usunąć wszystkie negatywne…

          O tym pisałem z kimś na facebooku – czasem kobieta nie może zmienić środowiska i to jest fakt. Ale co jej po takich marszach? Czy nie lepiej by było, gdyby znajdowano właśnie takie osoby, które nijak nie mogę zmienić swojego środowiska i im pomagano?

  • Klaudia Tyczyńska

    Post jest kiepski od strony technicznej, ostra krytyka tekstu, który raczyłeś udostępnić na samym końcu, z notką, że lekko się inspirowałeś :’) Mocno konsternujący zabieg, czytelnik nie wie, czy ma to czytać czy rzucić w cholerę, bo i po co czytać krytykę tekstu, którego na oczy nie widziałeś.
    Tak jak piszesz, że autorka własne przeżycia przekłada na cały świat, tak sam przekładasz jej tekst na wszystkie kobiety, zakładając, że to wszystko, co mają do powiedzenia. Leczy mnie opisywanie zjawisk na podstawie jednego źródła i własnej nieomylnej oceny, bez kompletnej znajomości i zainteresowania. Te kobiety wymyśliły sobie, że są uciskane i nie mają równych szans, a przecież moja laska na nic nie narzeka, joł. Nie pracowałem w korpo, więc nie wiem nic na temat szklanego sufitu, ale na ulicy go nie widzę, więc o co chodzi.
    C’mon, zanim wypowiesz się na tak złożony temat jak feminizm, zadaj sobie minimum trudu, by dowiedzieć się, o co chodzi, bo to, co zrobiłeś w tym poście jest dołujące.

    • Klaudia Tyczyńska

      Ps. To zrobienie w tytule jasno i w chamski sposób umniejsza wszystkim kobietom :/ Czy może raczej rozdzielacz populację na mężczyzn, prawdziwe kobiety i jakieś kobietki, które narzekają na patriarchat?

      • Marie

        Popieram w 100%. Autor najwidoczniej preferuje skrytykować, aniżeli zapoznać się dogłębniej z danym problemem.

      • Na ludzi i kobiety.

        (Już widzę ten ból tyłka zakompleksionych kobiet, które nie pozwalają na żarty z nich samych)

    • No tak: na ulicy, w szkole, w sklepie. Nigdzie nie ma – jest tylko w korpo. Więc nie pracujcie w korpo, po problemie. O samym feminizmie nie powiedziałem słowa, bo wtedy to byś mnie już do końca zjadła,.

      Wcale nie ostra krytyka, a moje zdanie na temat, który poruszyła autorka – z nuta jadu. Robiłem już tak kilka razy, polecam przejrzeć.

    • #manpower

      Zacznijmy od tego że kobiety a zwłaszcza feministki to podludzie, więc wracaj do kuchni obiad sam się nie zrobi. Mój męski brzuch potrzebuje jedzenia, żeby mógł dalej się opierdalać kiedy biedne dyskryminowane kobiety pracuja. #Hitlerdidnothingwrong

      • Marie

        Drogi Autorze, jeśli na prawdę stawiasz na tego typu odbiorców, to życzę powodzenia w dalszej karierze pisarskiej. Radziłabym solidnie się jednak zastanowić czy warto pisać dla tego typu nielicznych osób i umrzeć bez rozgłosu jak miliony innych blogerów.

        • #manpower

          Nie no, ale serio głodny jestem

        • Odcinam się od jednej jak i od drugiej grupy 🙂

        • balerogxd

          Rzeczywiście skoro autor odpisuje kobietom to raczej nie postawi swojego pomnika i umrze jak zwykły korpoludek.

  • Pingback: 5 sposobów jak nie zamordować swojej rodziny – Leniwiec Pisze()