Ikea: dla tych, którzy chcą żyć po swojemu.

oryginalność

Pokolenie Ikea?

Już któryś raz obejrzałem w telewizji reklamę Ikei. Na pewno już ją widzieliście, bo tak szczerze, jest bardzo dobrze zrobiona. Mowa w niej o szafkach, które wytrzymają nawet do 25 kilo. Wtedy miły pan mówi, że nie będą przecież po niej skakać. I mamy pewne spojrzenie w przyszłość: zamykanie jej nogą, trzaskanie drzwiczkami w kłótni, seks na blacie i syn, który na imprezę z tej szafki leje wino musujące. Muszę przyznać, że pomysłowe, ba, podobała mi się.

Cała reklama kończy się logiem Ikea i hasłem: Dla tych, którzy chcą żyć po swojemu.

To przykuło moją uwagę. Sprawdziłem kilka rzeczy: Ikea ma w Polsce 9 wielkich sklepów, gdzie na świecie, pod koniec 2014 roku, miała ich ponad 300. W każdych te same meble, no może w większych placówkach jest szerszy wybór. Ale czy jest w Polsce jeszcze ktoś, kto nie kojarzy stolika z Ikei za 15 złotych? Ten taki ze sklejki, z tekturą w środku. Idealny na imprezy, bo nikomu nie jest smutno, gdy ktoś go rozwali. Niemniej, przy takiej ilości sklepów i w pewnym sensie ograniczonej możliwości wyboru, znajdą się osoby, które będą miały salon czy kuchnie urządzoną dokładnie tak, jak Ty.

Po swojemu?

Kolejny raz wkrada mi się temat o oryginalności. Już kiedyś o tym kilka razy pisałem, na przykład tutaj. Mówiłem, że wszystko już było, że nawet gdy nie chcemy, musimy używać schematów. Ale dokładać do nich swoje cegiełki. No i jeszcze był post, w którym opisałem życie typowego człowieka. Szarego i tak naprawdę nic nieznaczącego.

Jestem dość wyczulony na hasła typu tego jak z reklamy Ikei. Zawsze, gdy gdzieś je usłyszę lub wyczytam, zapala mi się czerwona dioda w głowie. A nad nią widnieje napis: halo, halo, po swojemu, ale tak jak inni.

Najwyraźniej to chyba widać wśród nastolatków, którzy tak bardzo chcą promować swój własny styl. Zamiast ubrać się w Dżungladress jak leniwiec, to latają po sklepach kupując obroże, wróć, chokery. Co trzecia dziewczyna już taki ma. Niektóre po prostu noszą, niektóre mają w sobie potrzebę pochwalenia się tym światu. Na przykład pisząc posta pod clickbaitowym tytułem: właśnie zostałam dziwką. Oczywiście z cenzurą, bo grupa wiekowa, w którą celuje, nie przeklina. Autorka coś tam mówiła o własnym stylu, pomimo ogólnego obrażania osób noszących te gadżety.

Ale gdzie tu własny styl, gdy co chwila widzę taką samą panią na ulicy?

oryginalność

Nie bez powodu powstał ten mem powyżej. Spodnie z wysokim staniem, adiddasy, IPhone, czytaj: zestaw startowy twojego własnego stylu. A przy okazji typowej nastolatki. Czasem też pojawiają się takie zdjęcia, które przedstawiają stado nastolatek stojących obok siebie i każda ubrana dokładnie tak samo.

 

Nie tylko moda

Zejdźmy z nastolatek, chociaż szczerze – to bardzo obszerny temat. Dużo zachowań można wyśmiać, o wielu rzeczach można napisać. Teraz jednak przyczepię się trochę do muzyki.

Miałem zostawić dziewczyny, ale myśl jednak trochę się z nimi wiąże. Bo prócz prawilnych rapsów, rapsów o miłości i rapsów o melanżach, sporo słuchają radia. I nie ma w tym nic złego, niech słuchają, co im się podoba. Do tego się nie przyczepię. Bardziej chce zwrócić uwagę na piosenki.

Jakiś czas temu Paweł Opydo zaczął serię na youtube o nazwie „Złe piosenki”. Na filmach słucha tych piosenek i wkleja w odpowiednie miejsce swój komentarz, często punktując bezsens takiej piosenki. Specjalnie pod tę serię, powstała nawet grupa na Facebooku, w której Paweł publikuje komentarze spod tych filmów. Oczywiście te negatywne. Czasem, gdy się je czyta, człowiekowi nawet nie opadają, a odpadają ręce. Obok rozumu i godności nawet nie stały.

Seria moim zdaniem bardzo potrzebna. Te wszystkie radiowe, popowe piosenki są robione na jedną modłę. A mniej myślący ludzie każdą kolejną coraz bardziej się podniecają. W każdej jest element o miłości – udanej lub nie udanej, w każdej jest rzucone jakieś mądre zdanie. Chociaż kompletnie zbędne. Wsłuchajcie się czasem w tekst takiej piosenki, a zauważycie, że to losowo posklejane zdania, które razem jako tako mają sens lub ten sens nadaje refren.

A ja się pytam: gdzie tu jest ten własny styl? Własny styl „artysty”? Wałkowanie ciągle tego samego, czyli bezsensownych bredni, których jedynym zadaniem jest wpadnięcie w ucho. No i mają zarabiać hajs. Czego więcej słuchaczowi potrzeba? Przecież i tak będą wrzucać na tablicę na Facebooku.

Styl leniwca

„Skoro tak wszystko krytykujesz, to pochwal się, jaki jest twój styl”. A mój styl jest bardzo prosty. Siedzę sobie w krótkich spodenkach, nawet w zimę. Z kubkiem rozpuszczalnej kawy, którą pije pół kraju i wylewam swoje myśli na klawiaturę Lenovo Ideapad. To mój własny i wyjątkowy styl. Do niczego nie możecie się przyczepić, bo jestem na swoim blogu i robię, co mi się podoba! Ha! Zajmijcie się swoim życiem!

Poważnie: nie mam swojego stylu, ale dużo narzekam. Liczy się?

  • To ja się chyba w to wpisuję 🙂 Uwielbiam trampki i adidasy, więc mam ich całą kolekcję, mam iPhona- bo robi dobre foty, no i kupiłam ostatnio spodnie z wysokim stanem 🙂 W sumie tylko dlatego bo były w piękne kwiatki, ale jednak! A tak serio, to leżę pół dnia w piżamie przed kompem.

  • Chyba nie mam żadnego stylu, jakoś nigdy nie podążałam za modą, ubierałam się w to w czym mi wygodnie 😉

  • Prywatnie z trendów czerpię to, co mi się podoba i co ułatwia moje życie. W biznesie trendy obserwuję, podążam za nimi, żeby jeszcze lepiej rozumieć potrzeby mojego klienta i żeby jeszcze lepiej do niego trafiać.

  • W sumie nikt nie powiedział, że „po swojemu” nie może być jednocześnie „tak jak inni”, albo „zgodnie z trendami” 🙂 Ja, oczywiście, stolik z Ikei mam, bo mi się podoba, mam na nim świeczkę i sztuczne kwiatki w wazonie (też z Ikei), jak pewnie setki albo tysiące innych dziewczyn, ale… skoro tak jest „po mojemu” i mi się podoba, to nich innym też się podoba i niech mają tak samo 😉