Świat jest książką

brak pomysłów

Świat jest książką, a ja nie mam weny?

Ostatnio doszła do mnie pewna myśl: brak pomysłu to najgorsza wymówka, którą może użyć pisarz czy bloger. Wiecie, co jakiś czas pojawiają się takie posty o wypaleniu, o braku weny do pisania czy… wyczerpaniu tematów. Tak jak w tym internetowym szambie, aka blogosferze, mógłbym to jeszcze zrozumieć, tak nie wyobrażam sobie, jak o braku pomysłu może mówić pisarz.

Ten zawód w zasadzie opiera się na kreatywności, co w dzisiejszych czasach coraz bardziej spada na dalszy tor: przez lenistwo czy chociażby przez wypieranie z nas tego wewnętrznego dziecka.

O właśnie, dzieciństwo. Gdy byłem mały, bawiłem się w Naruto. Nie miałem z kim, ale cicho, to wcale nie przeszkadzało mi używać różnych śmiesznych technik – a pewnego razu nawet kupiłem sobie opaskę Deidary. Na pewno jednak bliższe Wam będzie jakieś bieganie z pistoletami z patyków, czy budowanie zamków z piasku (swoją drogą uwielbiałem to robić i projektować jakieś swoje twierdze).  Chodzi mi tutaj konkretnie o tworzenie rzeczy z niczego, o wymyślanie nowych zastosowań, nowej historii dla rzeczy, które otaczają nas na co dzień. Za dziecka byliśmy w tym mistrzami. A teraz? Teraz to my nie mamy ani weny, ani pomysłów.

Świat jest książką, a my tego nie widzimy.

Nie bez powodu napisałem, że bark pomysłu to najlepsza i najczęstsza wymówka. Ale od czego? Tak naprawdę od ruszenia głową, od otworzenia oczu i spojrzenia wokół siebie. Okej, nie dosłownie, nie macie się teraz kręcić się na krześle i rozglądać po pokoju, w poszukiwaniu inspiracji. Chociaż… Co, jeżeli na biurku od rana stał kubek, a teraz go nie ma? Mama zabrała do mycia? Zniknął magicznym sposobem? A może pod wpływem kofeiny zmieniasz się w potwora i sam go zjadłeś? 😉

Obok nas jest masa niewykorzystanych historii. Nie wierzycie? To patrzcie.

Jechałem ostatnio autem. Na pewnym odcinku drogi pojawiły się ślady bardzo gwałtownego hamowania. I tutaj potrzebna jest właśnie ta wyobraźnia. Bo co było powodem hamowania? Może autem jechało młode małżeństwo, które akurat przeżywa pierwszy, poważniejszy kryzys? Wiecie, zamieszkali razem i nie wygląda to tak pięknie, jak się wydaje. Poza tym kobietę wkurzają koleżanki jej faceta albo zupełnie na odwrót – on jest cholernie o nią zazdrosny. A jego małżonka podczas jazdy dostała smsa. On chce się dowiedzieć od kogo, myśli, że od kochanka. Zaczynają się kłócić, on nie wytrzymuje i gwałtownie hamuje. Potem… Potem wymyślcie sami i napiszcie w komentarzach swoje wersje tej historii.

We wszystkim kryje się ukryta fabuła, ukryty pomysł, który równie dobrze – oczywiście, przy odpowiednim dopieszczeniu – może zamienić się w książkę. A chyba nic tak dobrze nie działa na czytelnika, jak rzeczy, które są mu w jakiś sposób bliskie? Na przykład ten kubek, o którym pisałem wcześniej. Każdy używa, a komuś może naprawdę znikać do innego wymiaru.

Po prostu trzeba otworzyć oczy i popatrzeć. I zobaczyć. Pomyśleć. Przemyśleć. Przeanalizować. Gdy coś robimy, gdy obok czegoś przejeżdżamy – zastanówmy się, jak można by było to wykorzystać.

Świat jest książką. Tak po prostu.

Cała nasza rzeczywistość nadaje się do opisania. Nasza w tym głowa, aby opisać ją w ciekawy sposób. Nikt przecież nie zabrania codziennie sprawdzać, czy dziadek, który cały czas siedzi sobie pod domem, pewnego dnia nie zniknie.

Teraz już rozumiecie czemu posty o braku pomysłów to najlepsza wymówka? Bo z nimi tak naprawdę nikt się nie kłóci. Nikt nie powie autorowi, że jest po prostu leniwy i nie chce wysilić szarych komórek. A to wcale nie jest takie trudne. Może Wy spróbujecie? Nie musicie dopisywać dalszej części do fragmentu z autem, możecie opisać coś ze swojego otoczenia. Bardzo chętnie to przeczytam, a najlepsze udostępnię u siebie na Facebooku.

Tyle ode mnie. Krótki, przyjemny post. Podoba mi się, mam nadzieję, że Wam też 😀

  • O, przyda się 😀

  • Prawda, prawda. Inspiracje znajdziemy wszędzie, trzeba umieć tylko je wykorzystać 😉 No i leniwiec wita leniwca 😉

  • Pracuję jako copywriter i zdarza mi się robić różne tematyczne quizy. Wtedy notorycznie rozglądam się po domu czy podczas spacerów z psem i szukam inspiracji do pytań. Ale oprócz tego przyznaję, że często nie mam pomysłów (ale wcale nie twierdzę, że nie jestem leniem). Czasami czytam teksty z przeświadczeniem, że coś jest tak oczywiste, że to wręcz niemożliwe, żeby było aż tak genialne. I w sumie podobnie mam z tym tekstem – to oczywiste, że wszędzie można znaleźć inspirację, ale napisałeś o tym w taki sposób, że poczułam się zrugana i zmotywowana. A to oznacza, że czas wrócić do pracy 😉

    • Mam nadzieję, że nie doprowadziłem do łez ;D Niemniej, polecam się na przyszłość 😀