Facebook

Serial: scenarzysta płakał, gdy pisał.

serial

Serial dla każdego

Seriale ostatnimi czasy cieszą się sporą popularnością. Na pewno w sporej części można zawdzięczać to Netflixowi. Jedni oglądają „Breaking Bad”, inni gustują w „Narcos” czy „Hous of Cards”. Są i tacy, którym w głowie tylko „Game of Thrones”. Schodząc jednak bardziej do polskich realiów, na pewno znajdą się fani „Pierwszej Miłości” czy „Klanu”. Ale poleciałem stereotypowo, równie dobrze ktoś może lubić TVNowski „Szpitla” czy chociażby, jak moja dziewczyna, „19+”. Nie ma w tym nic złego, w zasadzie każdy ogląda serial, który lubi. Nie ważne czy zagraniczne produkcje, czy rodzime bieda seriale pokroju „Słoiki”.

Osobiście nie lubię seriali. Pojawił się u mnie problem, żeby przesiedzieć te 20 minut przed odcinkiem anime, a co dopiero, gdybym miał poświęcić 40-60 minut na jeden odcinek serialu. Niemniej: obejrzałem „Breaking Bad” i całkiem przypadło mi do gustu. Niczym innym nie mogę jednak się pochwalić, bo kolekcja obejrzanych tytułów jest równa temu jednemu. No dobre, jeszcze widziałem „Game of Thrones”, ale bez najnowszego sezonu.

Jednak zdarza mi się spędzać wieczory – gdy jestem chory, praktycznie codziennie – przed telewizorem. Fakt faktem, oglądam głównie filmy. Chociaż są też dwie produkcje, którymi raczy widzów TV4. Są nimi: „Policjanci i policjantki” – ot, jakoś przypadło mi do gustu i lubię sobie obejrzeć, oraz serial, o którym będzie ten post. Jaki? Czytaj dalej!

Morderstwa i inne takie.

„Sprawiedliwi – wydział kryminalny”. Tej produkcji poświęcę dzisiejszy post. Jest to serial stworzony w 2016 i, tak jak wspomniałem, emitowany na kanale TV4. Z ciekawych osób w obsadzie mamy zupełnie nikogo. Dariusz Karpiński, który grał jakąś pomniejszą rolę w Pitbulu no i Marek Włodarczyk, którego można kojarzyć z takich wielkich hitów jak Kac Wawa czy Ostatni klaps. Ale nie czepiajmy się obsady – bo i tak mam ją w dupie, nie ważne nazwisko, a to, jak ktoś gra.

Serial traktuje o „przygodach” tytułowego wydziału kryminalnego. Nie zniechęcajcie się jednak tytułem, bo do „W11” nawet blisko nie stoi. „Sprawiedliwi” celują w coś bardziej ambitnego i zdecydowanie wyróżniają się – pozytywnie – od reszty polskich serialików ciekawością odcinków, klimatem, który nie jest jakoś sztucznie budowany, no i głębokimi postaciami (może poza Walczakiem).  Tak więc warto zobaczyć, jeżeli nigdy nie oglądaliście. Jest to coś o poziom wyżej niż chociażby te „W11”.

Oczywiście, ja się na serialach nie znam. Nie mogę z czystym sercem powiedzieć, że to produkcja roku. Tylko tyle, że przypadła do gustu marudnemu, niedzielnemu widzowi.  Jednak mogę wypowiedzieć się o scenariuszu jednego z odcinków.

serial leniwiec

Polski Hannibal.

105 odcinek Sprawiedliwych zaserwował widzowi nie lada intrygę. Okazuje się, że w Internecie powstał blog z przepisami dla kanibali. Pisany bardzo szczegółowo i prawdziwie. Policjanci, aby potwierdzić, czy informacje zawierane w postach są prawdziwe, i co ważniejsze, czy jest to wiedza podręcznikowa, czy już praktyczna, postanawiają poprosić o pomoc polskiego kanibala. Udali się więc do więzienia, w którym odbywał on karę dożywocia. Niedługo potem kryminalni dostają zgłoszenie o zaginięciu młodej dziewczyny.

Brzmi znajomo?

Kurde, bo ja jakieś takie dziwne skojarzenia miałem z emitowanym dzień czy dwa wcześniej „Milczeniem owiec”.  To nie był jednak największy problem tego odcinka, bo ponowne użycie pewnych motywów jest dość częstym zabiegiem – co nie znaczy, że dobry. Polski Hannibal wcale nie był ani mądry, ani zabawny. Raczej przypominał dupka z kompleksem wyższości, gdy nijak nie był „wyższy” od innych.

Bardziej rozśmieszyła mnie głupota scenariusza.

Scenarzysta, Przemysław Hoffmann, znany między innymi z „Na wspólnej”, „Pierwszej miłości” i kompletnie niczego więcej, miał genialny pomysł. Minął się jednak na korytarzu z logiką, dlatego odcinek 115 wyszedł tragicznie. Zacznijmy od samego blogera – postać nijak nie budzi sympatii widzów i to na pewno było jednym z zagrań, aby skierować winę na niego. A potem szok i niedowierzanie: to jednak nie był on. Jakie to banalne. Założył bloga z przepisami dla kanibali w polskim Internecie, na polskich serwerach. W OGÓLNIE DOSTĘPNYM INTERNECIE. Rozumiecie to? Ale okej, on nie był kanibalem, nie jadł  ludzkiego mięsa, więc w zasadzie nie stanowił zagrożenia. Kryminalni jednak uznali, że trzeba to zbadać.

To ma sens, przecież gdyby naprawdę zabijał ludzi, to nie pisałby o tym na DeepWebie, tylko dalej w dostępnej dla każdego – i z możliwością wykrycia autora z palcem w dupie – sieci. Ale skąd scenarzysta od romansideł mógłby to wiedzieć, przecież nie będzie robił sensownego riserczu, prawda? Zanim mi tutaj wyskoczycie, że z DeepWeba też można namierzyć: no kozaki, spróbujcie. Gwarantuję wam, że 99% ludzi, którzy tam przebywają, są nienamierzalni. I uwaga, panie Przemysławie, rosyjskie serwery nie gwarantują nietykalności. To tak a propos końca wątku bloga.

Jeszcze lepiej scenariusz prezentuje się, gdy kryminalni odnajdują porywacza.

Wsparli się tutaj pomocą tego geniusza zła, co to w Polsce ludzi zjadał. Pokazali mu wydruki tekstów i prosili o pomoc, zupełnie jak Hannibala. On swoim mądrym okiem spojrzał przez dwie sekundy na tekst – wydruk tekstu, przypominam – i powiedział, że winny jest w komentarzach. No, a jako zapłatę otrzymał dostęp do książek (no nieźle, kompletnie autorski pomysł).

No ja pierdole. Przecież to jest tak banalny, tak nielogiczny pomysł, że w przedszkolu piszą lepsze intrygi. Serio. Pomijam fakt, jak w magiczny sposób geniusz zła wydedukował, że przestępcą jest komentujący. Równie dobrze mógłby być to czytelnik, który nie zostawił po sobie żadnego śladu – no może IP, ale i je mógł zmienić.

Jakim idiotą trzeba być, aby pisać komentarze pod postem o kanibalizmie. No co on tam napisał: Halo, halo, a jak usmażę cycki, to będą lepsze? Czy może zamarynować i do słoika? Albo może coś w rodzaju: A bigos to z jakich części można zrobić? Żeby tego było mało, nie zdziwiłbym się, gdyby ten komentarz był pisany bez proxy, pod własnym imieniem i nazwiskiem, a najlepiej z podpiętym jeszcze kontem Facebook. To by przynajmniej wyjaśniało, jakim cudem od razu trafili na winnego. Druga opcja: tylko on był na tyle głupi, aby komentować.

Tv4 wy kurwa poważni jesteście? Taką szmirę wypuszczać?

Mam nadzieję, żeś scenarzysto płakał.

Wierzę, że Pan Przemysław ryczał, pisząc ten scenariusz. Z oczu lały mu się łzy rozpaczy nad tym gównem, które stworzył. Mam nadzieję, że więcej nie będzie sięgał po takie pomysły, albo chociaż zrezygnuje z jawnego zrzynania pomysłów z genialnych filmów. A jak już musi, to niech najpierw obejrzy je trzy razy i zrozumie, o co w nich chodziło i dlaczego Hannibal to nie nadęty dupek, dlaczego policja ma problemy ze złapaniem przestępcy i po co człowiekowi w życiu logika.

A jeżeli nie, no to cóż, lepiej żeby został Pan przy pisaniu kolejnych odcinków Pierwszej Miłości.

Dziękuje bardzo za uwagę i nie zapomnijcie zostawić lajka na fapnejdżu Leniwca.

  • Nie widziałem, ale chyba nie zobaczę! 🙂

  • Jakoś tego typu seriale to nie mój klimat.

  • Osobiście – nawet nie mam telewizji i czasu aby poświęcać tym serialom. Jeśli coś mnie ciekawi to oglądam w internecie. ;P Coś co wiem, że mnie nie zawiedzie.

  • jak widać polscy „scenarzyści” aspirują do „narcos”, ale coś im nie wychodzi po drodze;)

    • Jak mogą się wzorować na Narcos, skoro cały odcinek to była zrzynka z Milczenia owiec? Nawet w tekście o tym pisałem.

      • tak z Milczenia Owiec, ale ja odnoszę się do tego, że bardzo by chcieli odnieść sukces jak „narcos” – bo dla mnie to w tej chwili jest wyznacznikiem dobrej serii

%d bloggers like this: