Facebook

Czy każdy powinien napisać książkę?

czy każdy powinien napisać książkę

Kto chce książkę?

Ostatnio przewinął mi się pewien wpis w blogosferze, o hucznie zapowiadanej przyszłej książce. I już w tym momencie zaczęło mi się podnosić ciśnienie, a mózg przewiercać myśl: bloger pisze książkę? Dobre sobie. Ale jako że pracuję nad swoimi nerwami, postanowiłem jakoś za bardzo się tym nie przejmować i przynajmniej spróbować przeanalizować to na spokojnie. Im więcej się nad tym zastawiałem, tym bardziej odchodziłem od problemu, który tę myśl wywołał. Postanowiłem napisać coś na wzór eseju, mimo że brakuje ty pewnych czynników potrzebnych w tej formie pisemnej. 

Niemniej, na rynku książkowym ostatnio coraz częściej pokazują się książki gwiazdek z youtuba, a w następnych latach na pewno pojawią się też gwiazdek z blogosfery – pomijam tutaj książki Kominka, traktujące stricte o marketingu i pisaniu bloga. Pomija też książki fantasy, romanse czy wszystko inne – skrót myślowy: książki rozrywkowe – bo ich autora powinno się rozliczać jako pisarza, nie jako blogera/youtubera. 

Zacznijmy więc od pierwszego pytania.

Czy każdy powinien napisać książkę?

Już jakiś czas temu pisałem o historii w okół nas, o tym, że kryje się ona wszędzie dookoła. Największa jednak historia kryje się wewnątrz człowieka. W zasadzie to tylko od nas zależy, czy ją w sobie znajdziemy, no i oczywiście, czy ją dobrze opowiemy. Z pozoru kompletnie nudny życiorys, gdy popatrzy się na niego pod odpowiednim kątem, może okazać się genialną, porywającą masy ludzi powieścią. Nie można wykluczyć też prawdopodobieństwa, że autor spieprzy sprawę po całości i w wyniku czego dostaniemy nieczytelny, nudny bełkot lub, co gorsza, bełkot grafomański. 

Jednak najbardziej trafnym argumentem do tego pytania, a przynajmniej tak mi się wydaje, będzie pewien fakt: w zasadzie nikt nikomu tego nie zabrania. Jeżeli pani Zosia ze sklepiku szkolnego będzie chciała napisać swoją wersję historii o Oskarze i pani Róży, to przecież nie przyjdą do niej obrońcy dobrej literatury i grożąc bronią, nie zakażą jej pisania. Zakładając, że dla danej osoby pisanie jest wyrażeniem siebie lub oderwaniem od rzeczywistości, ta osoba powinna mieć, a w zasadzie ma, możliwość przelania myśli na papier bądź kartki wordowskie. 

Parafrazując: pisać każdy może, trochę lepiej, lub trochę gorzej. Podsumowując: każdy książkę nie tyle powinien napisać, ile powinien mieć możliwość jej napisania – i taką zresztą ma. 

Problemy zaczynają się pojawiać, gdy ktoś tę książkę, te swoje uzewnętrznienie bądź swój genialny pomysł, postanowi wydać. Stąd swoje myśli skierowałem w trochę inny kierunek.

pisać książkę

Czy każdy powinien taką książkę wydać?

Polecę trochę frazesem, ale znowu ciężko zaprzeczyć, że nie ma w nim prawdy: żyjemy w czasach, gdzie za pieniądze możemy mieć wszystko.

Chcesz mieć nowy samochód? Spoko, zapłać, a dostaniesz. Chcesz kupić dom? Zapłać, a kupisz. Męczy cię samotność? Postaw kilka razy jakieś przyjemności, a znajdziesz sobie przyjaciół na śmierć i życie. Zresztą, dawniej też tak było. Przecież panie do towarzystwa zarabiały właśnie na towarzyszeniu tym, którzy zapłacili. 

Chcesz wydać książkę? To zarzuć szeklami.

Istnieją wydawnictwa, które oferują wydanie książki na koszt autora. Debilne, prawda? Zależy, jak się na to spojrzy. Dla wielu to ratunek od tego, aby ich świetna książka nie umarła w szafie. Przecież dzieło życia nie może się tak idiotycznie zmarnować. Aż dziwne, że tradycyjne wydawnictwa nie dostrzegły geniuszu takiej pracy. No i pisarz, święcie przekonany o spisku wydawnictw, o dyskryminacji nieznanych autorów, postanawia wyłożyć trochę banknotów, aby mógł ujrzeć swoje opus magnum w wersji fizycznej. Niektórzy na tym nie poprzestają i ładują dalej złocisze – nawet ze świadomością, że im się to nigdy nie zwróci – w topce Empika. Bo kto bogatemu zabroni?

Na przykład Leniwiec bardzo chciałby czegoś takiego zabronić. 

Dawniej pisarzem była osoba, która rzeczywiście miała jakąś historię do opowiedzenia. Dodatkowo mogła to w ładny sposób przedstawić. Nie musieli płacić za swoją książkę – to im za nią płacono. Bo mieli talent, bo mieli umiejętności, bo się do tego nadawali. Można to tłumaczyć na wiele sposobów, ale nie można zaprzeczyć, że dawna rola pisarza w teraźniejszości nie ma już żadnego przełożenia. Czy tak ma w XXI wieku wyglądać pomnik ze spiżu? Bardziej by pasowało: postawiłem sobie pomnik, trwalszy niż Funt Brytyjski. Znowu też wraca do mnie to poczucie, że sztuka nie powinna być tworzona z myślą o zarobku. 

Nie muszę chyba wspominać, jak taka możliwość dostępu psuje także rynek pisarski, prawda? Prawdopodobnie dobre książki są zalewane i giną w odmętach księgarni, bo bez wkładu autora, mogą nie mieć szansy trafić nawet do polecanych. Z drugiej jednak strony – dobra sztuka broni się sama. A w jaki sposób ma się bronić, gdy nikt nawet jej nie atakuje? Gdy nikt nie dowie się o jej istnieniu? 

Osobiście uważam, że nie każdy powinien mieć możliwość wydania książki. Wydaje mi się, że wydawnictwa, które ściągają hajs od pisarzy – nie oferując przy tym korekty, redakcji i tym podobnych – powinny raz na zawsze zniknąć z rynku. Ale póki będzie popyt, nie ma szans na takie rozwiązanie. Inaczej sprawa się ma, gdy pisarz naprawdę robi wszystko na swoją rękę, a nie ucieka do takich instytucji. W tym przypadku dla wydającego liczy się, aby książka była perfekcyjna – w końcu liczy na to, że się sprzeda. 

Zastanówcie się nad tym – czy pisarz w dzisiejszych czasach jeszcze cokolwiek znaczy?

leniwiec pisze książkę

  • Jarek Cieśla

    Według mnie to jeśli ma jakiś talent do pisania i wie jak to napisać to owszem niech piszę, ale bez przesady ja bym do tego nigdy nie tkną się, z jednej bardzo ważnej rzeczy jak napisać i na ile stron rozbudować się. Tak poza tym nie wiedział bym o czym pisać.

  • Kasia

    A ja uważam, że jeśli ktoś chce coś napisać i uda u się to wydać samodzielnie czy też nie to ma do tego święte prawo. My zwyczajnie nie musimy po to sięgać. Mówią, że o gustach się nie dyskutuje i to co się jednym podoba innym nie musi. Tak samo jest z muzyką, ile jest genialnych utworów w sieci, a ile beznadziejnych, identycznych leci w radiu.

  • Justyna

    Moim zdaniem jeżeli autor chce wydać swoją książkę to niech ją wydaje. Im bardziej książka będzie interesująca tym większa będzie jej sprzedaż, to samo w drugą stronę. Uważam, że rynek zweryfikuje jakość książki.

    • Ja bym rynkowi za bardzo nie ufał – spójrzmy chociażby na trendy w blogosferze, ale nie tej kominkowej. Spójrzmy wreszcie na to, co najbardziej klika się na youtubie. Czy to są ambitne, wartościowe materiały? I don’t think so. No i wykop ze swoim wybijaniem patologii… Na ten rynek się powołujesz?

  • Jeśli ktoś chce pisać książkę i ma na nią odbiorców – dlaczego nie? Dobra treść obroni się sama, poza tym w tym momencie chyba bardziej króluje selfpublishing, i książka jest kierowana do konkretnych odbiorców, czyli społeczności danej osoby, która potencjalnie jest zainteresowana zakupem. Jeśli coś nam się nie podoba,to zawsze możemy to ominąć i pójść dalej.

    • Zakładając, że ktoś zamówi książkę o Minecrafcie i jedynie podpisze ją swoim nickiem, to moim zdaniem jest idealnym wyciąganiem hajsu.

      Argument o dobrej treści obaliłem w tekście – mimo że staram się w niego bardzo, bardzo wierzyć.

      A to, że możemy obok niej obojętnie przejść daje nam też możliwość wypowiadania się na temat jakiejś rzeczy. To chyba wolna wola i wolność słowa, prawda?

  • Rafau Ikswoktur

    Kiedyś nie było tak idealnie jak sobie wyobrażasz. Wielu twórców doceniono albo na koniec życia, albo po śmierci bo wykraczali poza obecne trendy (patrz Philip K. Dick). Mozart do końca życia był uważany za dziwaka, choć pchał się na salony i szukał poklasku dla swojej twórczości. Pośród tłumu promowanych średniaków ciężko dostrzec kto ma talent o którym piszesz, a kto jest do odrzutu. Pisarz to praca na całe życie, jeśli pisze aby był czytany, a nie żeby przekazać treść – to się zniechęci. PS: jeśli każdy może mieć bloga, dlaczego zabraniasz każdemu napisać książki? Zupełnie nie rozumiem. To popyt decyduje czy i który człowiek będzie „uznanym” pisarzem. Skonczenie ksiazki o niczym nie swiadczy kolego 🙂

    • Nu nu, ja nikomu nie zabraniam napisania książki. Ja jedynie rzuciłem myśl, że nie każdy powinien ją wydać.

      Niemniej, nie możesz zaprzeczyć, że status pisarza jednak stracił na prestiżu w dzisiejszych latach? Po części wynika to właśnie z tego promowanego, średniej jakości tłumu.

  • Pisać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej…
    Nie każdy powinien zaś publikować – czasami szkoda papieru.

    A co do blogerów – chyba co drugi bloger podróżniczy już coś wydał. W tym małym blogowo-podróżniczym światku, to niemal głupio czegoś nie wydać, by nie wypaść gorzej niż koledzy. 😛

    • Jedynie co mnie łączy z blogami podróżniczymi to jeden znajomi, z którym bądź co bądź utrzymuję całkiem dobre kontakty. On jednak nie interesuje się kompletnie innymi blogami – więc i ja nie mam wiedzy w tym temacie.

      Często tego papieru szkoda, oj często.

%d bloggers like this: