Facebook

Anime zima 2018 – Kontunuacja

Anime zima 2018

Widzicie, czasem czegoś bardzo długo nie ma, lub coś bardzo długo się nie dzieje ­­­­– Leniwiec odkrył jeden prosty sposób, aby to zmienić. Chcecie go poznać? To tajemnicza wiedza ssaków trójpalczastych, przekazywana z pokolenia na pokolenie… Wystarczy zacząć narzekać. W poprzednim poście narzekałem, że nie ma śniegu, no i tego samego dnia zaczęło leciutko padać. Dzisiaj się budzę, znowu robię kawę, patrzę przez okno ­­– i aż się przestraszyłem. Śnieg! W zimę! Nie wierzę! Fakt faktem, że po południu stopniał…

A ja, tak jak Wam obiecałem, zająłem się oglądaniem jeszcze kilku serii ­­– chociaż nie mam na to czasu, ale kto by się tym martwił… Ostatni post wyszedł całkiem długi, więc dzisiaj postaram się znowu go lekko skrócić. Nic jednak nie obiecuję.

Zanim zaczniemy, zapraszam do zostawienia lajka na fanpejdżu Leniwca, a wtedy na pewno nie przegapicie nowych tekstów! To teraz wreszcie o anime.

Devilman Crybaby

Przez wielu seria uważana za perełkę tego sezonu.

Akira jest bardzo uczuciowym licealistą. Płacze dosłownie przez każdą smutną rzecz ­­–nawet takie, która kompletnie go nie dotyczą, na przykład śmierć jakiegoś sportowca. Wszystko jednak ma się niedługo zmienić. Gdy przyjaciel z dzieciństwa ­­– Ryo ­­– opowie mu o swoich badaniach i… Zabierze na demoniczny sabat.

Na świecie bowiem zaczynają panoszyć się demony. Coraz więcej z nich nauczyła się już utrzymywać ludzkie formy, więc nie ma możliwości ich odróżnienia. Poza tym nie ma dobrego sposobu, aby z nimi walczyć. Ryo nie bez powodu zabrał przyjaciela na tę grupową orgię, nie bez powodu zaczął ranić uczestników rozbitą butelką… Wszystko to, aby demony ujawniły swoją prawdziwą formę.

Oraz żeby Amon opętał Akire. Wtedy powstał Devilman. Niesłychanie silny potwór ­­– ale dalej z sercem człowieka.

anime

Tutaj mam pewne mieszane odczucia. Devilman jest całkiem popularną serią, więc mogę wystawić się na prostą falę nienawiści. Ale co tam, Leniwce żyją tylko raz.

W zasadzie Devilman Crybaby mi się nie podoba. Nie podoba mi się wizualnie. Kreska jest okropna, animacja miejscami toporna ­­– polecam spojrzeć na momenty biegania, Miki. Chociaż moment, gdy auto jedzie przez tunel i światło odbija się na karoserii, jest całkiem w porządku. Nie podoba mi się wizualnie, a jednak obejrzałem już połowę. Jak to się stało? Nie mam pojęcia.

Prawdopodobnie przez fabułę. Jest mroczna, cały czas w zasadzie widz przebywa w pewnym zaszczuciu, w tajemnicy. Z poczuciem, że to, czego już się dowiedział, to zaledwie czubek góry lodowej. I dzięki niej mam ochotę na kolejny odcinek. Tę serię na pewno obejrzę do końca ­­– może nawet pojawi się recenzja.

Darling in the FranXX

Na Plantacjach uprawia się dzieci, które, gdy już będą gotowe, zasiądą za stery specjalnych mechów o nazwie FranXX.

Taki opis idealnie by pasował do tego anime. Poznajemy Code:016 ­­– młodego chłopaka, któremu nie udało się zaliczyć ostatniego egzaminu… Bowiem Plantacje to specjalne bazy wojskowe, których jedynym zadaniem jest wyszkolić kolejnych pilotów. Łatwo więc się domyślić, że 016, po niezaliczonym egzaminie, jest już bezużyteczny i zostaje wydalony z akademii. Jednak na moment przed wejściem do statku, wydarza się tragedia…

W międzyczasie poznaje pewną uroczą dziewczynę, która poszła popływać sobie w jeziorze, bo to jedyna morzo-podobna rzecz, którą znalazła. Od początku wydaje się dziwna, ale poczekajcie, aż zobaczycie to, co wyrasta z jej głowy… Najprawdziwsze rogi!

A gdy atakuje pierwszy potwór, to właśnie ona, wraz ze swoim partnerem w specjalnym FranXXie, stara się uratować wszystkich zgromadzonych na ceremonii. Lecz walka nie idzie dokładnie tak, jak powinna, jeden z pilotów umiera, a na jego miejsce musi wejść… 016. Ten sam, który niedawno zawalił egzamin z pilotażu. Nie mają jednak innego wyjścia.

Szczerze Wam powiem, że nie miałem jeszcze za bardzo kontaktu z anime, w których główną rolę grają mechy. Obejrzałem kilka odcinków Gurren Lagan oraz Star Driver ­­– ale zawsze jakoś takie serie porzucałem.

A teraz czuję, że FranXX to coś dla mnie. Anime jest śliczne. Modele postaci od razu przypadły mi do gustu, mimo że przypominają mi te ze Star Drivera (tak, ja wiem, że nie są kompletnie podobne ­­– a jednak mam w sobie jakieś dziwne uczucie, że jednak trochę są…). Nie uświadczymy tutaj topornego CGI, które bije po oczach i można je rozpoznać na kilometr. No i konkretne animacje. Fabularnie… No nie będe zaprzeczał, że do Darling in the FranXX przyciągnął mnie głównie aspekt wizualny, więc o historii nie mam jeszcze wyrobionego zdania.

Wiem jednak, że będe oglądał na bieżąco ­­– obserwujcie fanpejdż, bo może pojawią się jakieś informacje o kolejnych odcinkach. No i możecie wyczekiwać recenzji.

Karakai Jouzu no Takagi-san

Ostatnia pozycja na tej liście. Starczy mi już tych animców…

Nishikata nie ma łatwo w gimnazjum. Prześladują go? Nie, w żadnym wypadku. Kradną mu kanapki i pieniądze? Również nie. Ma depresje? Znowu błąd. Problemem Nishikawy jest jego sąsiadka z ławki obok. Takagi codziennie z niego drwi i stroi sobie żarty… Które to on miał w planach. To on miał być żartownisiem. A jednak zawsze wychodzi inaczej i Takagi nie odmawia sobie tak łatwej ofiary, jak kolega obok ­­– który wielkim sprytem nie grzeszy.

Ale przysłowie mówi: kto się czubi, ten się lubi. W końcu Karakai to też romans. A Nishikita miał 50% szans na poznanie pewnej tajemnicy dziewczyny… Ale patrzył nie na tę stronę gumki, na którą powinien.

Karakai jest to bardzo, bardzo, bardzo przyjemna komedyjka. Naprawdę, polecam Wam ją z czystym sercem, mimo że widziałem raptem jeden odcinek. Z jednej strony fajnie spędziłem te 20 minut, a z drugiej… Z drugiej czuję, że to seria jednak nie dla mnie. Widać, że autorzy celują w zupełnie inny target wiekowy ­­– w młodszych widzów. Przejawia się to chociażby w kresce ­­– dalej miłej dla oka. Ale również w samej fabule, bo wszystkie historyjki, które przyjdzie nam obejrzeć, są przewidywalne.

Dziwne jednak, że pomimo świadomości, co dalej nastąpi, dalej czekałem na rozwój wydarzeń. I nawet jak trafiłem z przewidywaniami, bawiłem się miodnie. Mam mieszane uczucia, czy chcę oglądać tę serię. Z jednej strony ­­– komedia, która mnie całkiem bawi, a z drugiej ­­– coś przewidywalnego i, nie ukrywamy, dziecięcego.

I to tyle

Tak właśnie prezentuje się lista serii, które Leniwiec ma zamiar tej zimy obejrzeć. Już kiedyś zapowiadałem, że zabieram się za ponowne oglądanie anime, bo przez długi okres sobie odpuściłem jakiekolwiek oglądanie.

Czy pojawią się recenzję? Myślę, że tak ­­– chociaż fakt faktem, z jesiennego sezonu nie napisałem żadnej. Teraz jednak się postaram i na pewno coś dla was napiszę. Czekajcie, czytajcie inne posty i nie bójcie się napisać w komentarzach, co Wy oglądacie ­­– lub planujecie obejrzeć ­­– z zimowego sezonu w anime!

%d bloggers like this: