Anime zima 2018

AnimeArtykułPopkultura

Written by:

anime

Sezon zimowy w anime

Na dworze zrobiło się jakoś zimniej. Poważnie, aż czasem ciężko wytrzymać, tak piździ. A o za tym idzie, Leniwiec znowu trochę zachorował… Ale o śniegu dalej mogę jedynie pomarzyć, czy proszę o tak wiele?

Odrobinę, tak z pół metra, białego puchu na chodnikach i drogach, może jeszcze jakaś lawina akurat na moją szkołę. Naprawdę, tylko tyle…

Nie ma jednak tego złego, coby na dobre nie wyszło. Jako że wychodząc na dwór, ryzykuje się odmrożenia trzeciego stopnia, Leniwiec niestety postanowił posiedzieć w domu. Oj, jak mi smutno… Oczywiście nie bezczynnie! Zrobiłem kubek swojej ulubionej kawy i zasiadłem do nowiutkich serii. A lada moment wszystko Wam opowiem. Bo fakt faktem, tym razem zacząłem oglądać całkiem sporo anime. Kilka nowych produkcji, kilka kontynuacji oraz kilka anime, które jeszcze nie zacząłem. W tym roku wybór była naprawdę spory. Produkcja od Netflixa, produkcja, którą streamuje Netflix, komedie, slice of life… A zresztą, sami zobaczcie, co Leniwiec obejrzał!

A no i warto zaznaczyć, może ktoś jeszcze nie korzysta: do sprawdzania zapowiedzi, nowych serii i daty premiery, polecam stronę AniChart – jeszcze mi nie zapłacili, ale czekam na przelew.

Violet Evergardem

Violet od dziecka była szkolona jako „broń”. Nie poznała uczuć, nie poznała normalnego życia – dla niej liczyły się tylko rozkazy. Ale jednak nic nie trwa wiecznie. Wojna się skończyła. Violet już nie będzie przydatna.

Po wyleczeniu swoich ran, między innymi utraty ręki, nie ma innego wyboru jak spróbować zacząć żyć normalnie. Z pomocną dłonią przychodzi do niej Pan Hodgins, który o wojnie opuścił wojsko i… Założył własną firmę kurierską. Opowiada również Violet o życzeniu zmarłego majora Gilberta, mianowicie: aby zamieszkała w posiadłości Evergarden. I tak właśnie zaczyna się historia kobiety-lalki, która nie ma pojęcia, czym tak naprawdę są uczucia i co oznacza, gdy ktoś jej powie, że ją kocha… Aby to zrozumieć rozpoczyna pracę jako „Auto Memories Doll”, czyli osoba pisząca listy za kogoś.

O panie, jakie to jest dobre.

Anime od studia Kyoto Animations (Koe no Katachi, Free) od początku było pewniakiem tego sezonu. Zresztą, można było się tego spodziewać. Piękne widoki, – willa Evergarden –  świetnie przygotowane animacje, – scena z lecącą przez miasto kartką, która porwał wiatr – no i muzyka, która moim zdaniem idealnie wpasowała się w powojenny klimat serii. Mimo że na pewno nie każdemu przypadła ona do gustu, ja jestem jak najbardziej pozytywnie nastawiony. Widać, że studio sypnęło hajsem, no bo nie oszukujmy się – VE jest śliczne.

Fabularnie nie mogę za dużo powiedzieć, bo dostaliśmy dopiero jeden odcinek. Jednak jestem pełen entuzjazmu i nie ukrywam, że chciałbym, aby Violet Evergarden skończyło się jako anime wybitne. Pole do popisów twórcy mają – i znowu, nie każdemu spodoba się taka ckliwa historia o kobiecie, która chce „nauczyć się” uczuć. Ja uważam, że to bardzo dobry pomysł, no i nietypowym jest motyw pracy na poczcie.

Yuru Camp

Coś z zupełnie innej beczki, ba, obejrzałem to zaraz po poprzednim tytule i szczerze Wam powiem, aż tym wzgardziłem. Ale potem już usiadłem na spokojnie i przestałem porównywać obie te serie.

Yuru Camp wita nas przesłodzoną sceną przyjaciółek, które spędzają wieczór – w sumie noc – gdzieś na polanie przy ognisku. Piją herbatę, pieką pianki.

Szybko jednak przeskakujemy – jak zakładam – w przeszłość, na jakiś czas przed tym wydarzeniem, gdzie dziewczyny praktycznie jeszcze się nie znają. Rin, tuż przed rozpoczeciem szkoły, postanowiła jeszcze udać się na camping. Z tego, co możemy zobaczyć, to nie pierwszy raz, gdy decyduje się na noc pod namiotem – potrafi perfekcyjnie go rozłożyć, rozpalić ogień, ma cały potrzebny sprzęt, taki jak palnik czy materac, no i zabrała ze sobą książkę. Zapowiada się całkiem miły wieczór… Tylko ta różowo włosa dziewczyna, która śpi pod toaletami, jest dość niepokojąca.

No i szybko się okazuje, że równie problematyczna. Chciała pojechać rowerem na górę Fuji, ale w pewnym momencie się zmęczyła i zasnęła – tak o, realistycznie. Obudziła się, gdy było już ciemno, a panicznie bała się wracać do domu. Ponadto nie miała żadnego jedzenia. Rin nie miała innego wyjścia, niż zaopiekowanie się nią, dopóki Nadeshiko – różowowłosy problem – nie przypomniała sobie numeru do siostry.

Zapowiada się jednak, że to nie był ich ostatni wspólny camping, a ponadto wyprawę pod namiot planują kolejne uczennice.

I tutaj już coś zupełnie z innej baczki. Anime dość proste, ale bardzo, bardzo ciepłe i przyjemne. Na pewno można przy nim spędzić miło wieczór, może nawet wyprawę pod namiot. Kreska ani animacja nie urywają tyłka, ale postacie wyglądają bardzo przyjemnie. Poza tym, kolejny tytuł, ze świetną oprawą audio. Opening i ending pasują idealnie, a i w trakcie oglądania w tle przygrywają nam przyjemne dźwięki.

Fabuła… Jak na razie mało co z niej było. Zakładam, że będą to po prostu ukazane wyskoki dziewcząt na biwak, może jakieś szkolne życie. Żarty nie są skomplikowane, więc każdy je zrozumie – ale nie każdego będą śmieszyć. Chyba nie jestem targetem tej serii, ale i tak zamierzam ją obejrzeć. Skoro po pierwszym odcinku nauczyłem się rozpalać ognisko, ciekawe czego nauczą mnie kolejne.

Citrus

Bardzo soft lesbijski hentai.

Nie no, żartuję.

Nigdy nie żartuję.

Karynka imieniem Yuzu – jedna z tych księżniczek, co chodzą z grupką głupkowatych koleżanek – zostaje postawiona przed faktem, iż jej mama wyszła za mąż i teraz muszą się przeprowadzić. Pozostawia swoją bandę, którą notorycznie okłamywała i pełna pozytywnych myśli szykuje się do nowej szkoły. Placówka okazuje się liceum wyłącznie dla kobiet, a do tego z surowymi zasadami. Na nic zdała się więc niezgodna z regulaminem tapeta, fryzura, dodatki, tipsy i nowy telefon.

Czy może być coś gorszego niż taka wtopa już pierwszego dnia? Jak to mówił sławny Polak: jeszcze jak. Zjawia się przewodnicząca samorządu – która momentalnie zaczyna obmacywać główną bohaterkę. I od tamtej pory potoczyło się z górki: Yuzu nie może znaleźć nowych koleżanek, bo jest od nich kompletnie inna. Przez przypadek nakrywa również nauczyciela, który za przysłowiowym garażem, całuje się namiętnie z przewodniczącą. A na sam koniec okazuje się…

Że przewodnicząca to córka ojczyma Yuzu i od teraz będą musiały mieszkać razem.

Zawsze jest taka seria, od której kompletnie nic nie wymagam, ani też w sumie nie wiem, po co ją oglądam. Citrus oglądałem raczej z pewnym… Zażenowaniem? Na pewno nie brałem jej na poważnie. Poza tym: rozwój wydarzeń jest definitywnie zbyt dziwny jak na moją głowę. Cały czas jest jakieś macanie, jakieś całowanie – końcówka odcinka wygrała wszystko, aż musiałem na głos powiedzieć what the fuck.

Podobała mi się za to scena, w której Yuzu została nakryta – w zasadzie zbliżenie na oczy i zmniejszające się źrenice. No i że pod koniec odcinka prosto z mostu wyjechała z tym, co zobaczyła. W opozycji do tych scen stoi piękne ujęcie – aż mnie coś zabolało, takie było piękne – korytarza, czy po prostu szkoły, z góry i z oddalającą się kamerą. CGI pierwsza klasa. Citrus, potomek Berserka. Co nasz czeka w kolejnych odcinkach? Oby coś lepszego.

Kontynuacje

Zimowy sezon zaszczycił nas kolejnym sezonem świetnego shounena Nanatsu no Taiza, lub jak kto woli, The Seven Dealdy Sins. Pamiętam, że pierwsza część mnie zachwyciła, więc ucieszyłem się, gdy zobaczyłem dalsze losy naszych bohaterów. Pierwszy odcinek jednak nie był jakoś specjalnie fajny, ot przypomnienie rzeczy, które się działy wcześniej oraz zalążek dalszej fabuły. A ta zapowiada się ciekawie – złe wcielenie Meliodasa, a także cały ‚złowrogi” team. No i małe zamieszanie, bo ci, którzy powinni być już dawno martwi – jednak jeszcze żyją.

Przed bohaterami na pewno ciężkie czasy, szczególnie że drużyna lekko się rozpadła. Nie mogę doczekać się kolejnych odcinków.

Oprócz Nanatsu, w zimę obejrzymy kolejny – czwarty już sezon Yowamushi Pedals. Bardzo dobre sportówki, traktującej o kolarstwie. Nie mogę za dużo tutaj napisać, gdyż jest to kontynuacja najważniejszych zawodów – Inter High. Zastanawia mnie tylko, ile razy jeszcze cały sezon będzie poświęcony jednemu wyścigowy. Rozumiem, że tak naprawdę tylko on się liczy, ale ile można. Niemniej, bardzo lubię tę serię, chociaż Glory Line nie zachwycił mnie openingiem. Poprzednie moim zdaniem były dużo lepsze… No i trochę spoileruje.

To jeszcze nie koniec

Post już jest bardzo długi, a chciałbym napisać jeszcze kilka słów.

To tylko kilka wybranych serii, które mam na oku w tym sezonie. Są jeszcze tytuły, takie jak chociażby mocno popularny Devilman Crybaby, których jeszcze nie obejrzałem. Ale planuje nadrobić. Dlatego właśnie zapraszam już niedługo na kolejną część omówienia zimowego sezonu w anime.

A Wy co oglądacie? Coś Was zachwyciło? A może okazało się kompletną klapą? Napiszcie śmiało w komentarzach 😀 I nie zapomnijcie polajkować fanpejdż Leniwca!

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
LeniwiecCzytelniczka z KsiężycaRecent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Czytelniczka z Księżyca
Gość
Czytelniczka z Księżyca

O kurczę świetny post 😀 I widzę, że czekają na mnie dwa jak nie więcej nowych anime do oglądania 🙂 Nie mogę się doczekać na kolejne nowości i kolejne posty 😉 Pozdrawiam
https://czytelniczka-z-k.blogspot.com/

Leniwiec
Gość

Jak na razie nie dotykałem tylko Citrus – resztę tytułów oglądam na bieżąco i z czystym sercem mogę je polecić 😀

%d bloggers like this: