3 rzeczy, którymi zachwyci Cię Grand Budapest Hotel!

FilmyRecenzja

Written by:

Grand Budapest Hotel

Grand Budapest Hotel to zdecydowanie film wyjątkowy, powiedziałbym nawet, że ekscentryczny – o ile można nadać dziełu taką cechę. Sama jego forma jest czymś raczej niespotykanym, a przy tym strzałem w dziesiątkę.

Na samym początku filmu jesteśmy proszeni, aby ustawić rozdzielczość ekranu na 16:9. I fakt, wydarzenia aktualne (początek i koniec filmu) możemy oglądać właśnie tak, jednak gdy tylko narrator ucieka w przeszłość, format zmienia się na 4:3. Można to interpretować na kilka sposób – jako zwykły zabieg artystyczny lub nawiązanie do starej metody kręcenia filmów.

Ale nie tylko forma wizualna jest ciekawa. Fabułę postanowiono ukazać jako opowieść, gdy narrator-gawędziarz, w pustej restauracji, opowiada pisarzowi historię tego miejsca, hotelu Grand Budapest. Poznajemy więc aktualnego właściciela przybytku Zero Mustafę, który zaczynał swoją przygodę jako niewykwalifikowany lobby boy, a także postać ówczesnego właściciela Gustave H. Ich losy nie krzyżują się jednak wyłącznie na płaszczyźnie zawodowej, bo szybko wychodzi na jaw pewna intryga, która do końca złączy ich drogi. A wszystko rozchodzi się o jeden obraz, ukazujący chłopca z jabłkiem…

To jedynie krótki opis dla tych, który z Grand Budapest Hotel nie mieli jeszcze do czynienia – istnieje w ogóle ktoś taki? Jeżeli tak, to ten post jest specjalnie dla Was! Przygotowałem listę trzech rzeczy, które, gwarantuję, zachwycą Was podczas seansu. Serdecznie zapraszam!

1. Klimat

Każdy film ma jakiś swój klimat – niektóre nawiązują do danej epoki, do wybranych dzieł, kolejne podkradają klimat od innych produkcji, a niektóre wyróżniają się swoją oryginalnością i serwują widzowi coś wyśmienitego. Ostatni przykład odnosi się właśnie do Grand Budapest Hotel. Chciałbym pominąć tutaj wystrój hotelu, ba, chciałbym pominąć nawet wszystkie odniesienia do poprzednich lat, do wojen i czasów, w których przyszło funkcjonować Grand Budapestowi. Mimo że wspomniane rzeczy są wybitne, ja chce zatrzymać się na czymś zgoła innym.

Narracja w Grand Budapest Hotel to element, który jest niewątpliwie jednym z największych plusów. Zachowywanie powagi w sytuacjach komediowych, ale także humorystyczne wstawki, gdy fabuła się zagęszcza, to coś na porządku dziennym. Co nie znaczy również, że tak dzieje się za każdym razem. Momentami film nabiera powagi i wychodzi mu to naprawdę dobrze. Jednak nie mogę zaprzeczyć, że nie zaśmiałem się kilkukrotnie – mimo że sytuacja wcale nie powinna być komiczna.

Film ukazuje cały wachlarz emocji, bo znajdziemy w nim i pewne poczucie melancholii, znajdziemy miłość, smutek – ale jakby kompletnie pozbawiony tego smutku. Jakby zadaniem widza było sobie dopowiedzieć emocje bohaterów.

2. Muzyka

Element dzieła, który czasem wynosi ekranizację ponad jej książkowy pierwowzór. Widzicie, w Grand Budapest Hotel muzyka dokłada kolejną warstwę do wcześniej opisanego klimatu. Towarzyszy nam już od pierwszych minut i praktycznie nie odstępuje widza na krok. Przygrywa gdzieś w tle, nadając scenie bądź wydarzeniom odpowiedni nastrój – a także wypływa na odbieranie danej sceny (żywa muzyka w smutniejszych momentach).

Usłyszymy tam śpiew, usłyszymy pianino. Muzyka dodaje też pewnej, nazwałbym to, starości filmowi. Zakładam, że miała, tak, jak rozdzielczość, nawiązywać do lat, w których dzieje się aktualnie akcja. I mogłoby się wydawać, że folk, który usłyszymy, spłyca trochę film – a jest zupełnie odwrotnie. Dodaje jedynie oryginalności.

3. Perfekcyjność

Nienawidzicie, gdy coś leży krzywo? Gdy po jednej stronie drzwi jest para okien, a po przeciwnej tylko jedno? Gdy macie trzy cukierki do rozdzielenia między dwójkę dzieci? Czy każdy okrąg bądź elipsa wzbudza w Was obrzydzenie? Jeżeli tak, Grand Budapest Hotel będzie filmem, który zaspokoi Was w stu procentach.

Całe dzieło jest, w wielkim skrócie myślowym, perfekcyjne. Każda scena jest idealnie równa – jeżeli są drzwi, to po obu stronach jest lampa, jeżeli jest winda, to po obu jej stronach jest identyczny filar. Gdy popatrzymy z zewnątrz na budynek: również jest idealny – taka sama liczba okien, drzwi na samym środku. Powiecie, że to za mało? Dobrze. W windzie, prócz właściciela hotelu stoi dwóch pracowników – po jednym z każdej strony. Na pewnej stypie, główny bohater wchodząc do pomieszczenia, znajduje się równo między dwoma grupami żałobników. I perełka na sam koniec: postacie, idąc po schodach, zachowują idealny odstęp.

Żegnaj, Grand Budapest!

I na tym kończy się ta krótka lista rzeczy, które Was zachwycą. Miej jednak świadomość, że kończy się tylko w tyn poście. Grand Budapest Hotel ma jeszcze dziesiątki rzeczy, którymi Was zaskoczy!

Muszę również napisać, że jest to film dla każdego. Naprawdę, nie kłamię. Każdy wyjmie coś innego z tej produkcji, nad czym będzie wzdychać i coś, co będzie mu siedzieć w głowie. Jestem pewny, że, nawet gdy obejrzy się ten film już kilkukrotnie, dalej będzie wyśmienitą rozrywką, a także czymś, co skłoni nas do refleksji, zachęci do kontemplacji poszczególnych elementów. Sam również, przy najbliższej okazji chętnie powtórzę seans.

Były to wyjątkowo dobrze spędzone niecałe dwie godziny. Żałuję, że zwlekałem z obejrzeniem Grand Budapest Hotel tyle lat. Teraz jednak z czystym sercem mogę polecić go każdemu z Was!

3
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
LeniwiecKamil BąbelMisa DurstRecent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Misa Durst
Gość

Film z pewnością jest inny i wcale nie nudny. Kojarzy mi się z takim starym serialem angielskim też o hotelu. kurcze nie pamietam tytułu.
Pamiętam, że zwróciłam uwagę na ten film z uwagi na kilka nominacji do oskara. koniecznie chciałam zobaczyć co w nim takiego zachwycającego. No i okazał się przyjemny, inny niż większość filmów. Taki który przyciąga uwagę.
Jak dla mnie zasłużył na wszystkie nagrody jakie dostał.

Kamil Bąbel
Gość

To był pierwszy film, który widziałem, w którym była tak zachowana symetria kadrów.

Leniwiec
Gość

Mi zawsze powtarzali, gdy zachwycałem się nad symetrią, abym obejrzał GBH – i obejrzałem, i jestem zachwycony 😀

%d bloggers like this: