Absolwenci – Recenzja

Anime&MangaManga

Written by:

Minęło półtora roku, odkąd Sajou i Kusakabe się w sobie zakochali. Gdy niedawno musieli mierzyć się z pierwszymi, dziwnymi uczuciami, jakie ich dopadły, dzisiaj są już z nimi zupełnie oswojeni. Jednak nie wszystko układa się tak dobrze, jak powinno.

Wybór uniwersytetu czy egzaminy wstępne wcześniej stanowiły jedynie widmo na horyzoncie, tak samo zresztą wybór między normalnym życiem a karierą muzyczną. Zdawałoby się odległe plany, nagle stały się teraźniejszością. Nagle problemy spadają im na głowy niespodziewanie jak letni deszcz. Nagle pierwsze prawdziwe kłopoty w związku, mogą stanowić spore wyzwanie. Do tego dochodzą ich skraje charaktery, w wielu płaszczyznach ze sobą sprzeczne.

Czy ich związek wytrzyma taką presję?

Absonlwenci

Fabuła:

Na początku marca przyszedłem do Was z dość nietypowym tytułem: Koledzy z klasy, pierwszy tytuł Boys Love na tym blogu, a także w mojej kolekcji. Nie mogłem więc postąpić inaczej, niż oddać koniec miesiąca kontynuacji tej mangi, pod tytułem Absolwenci.

Drugi tom historia o Sajou i Kosukabe jest dwukrotnie grubszy niż Koledzy z klasy. Co to oznacza, poza mniejszą wygodą w czytaniu? Znacznie, znacznie bardziej rozbudowaną fabułę! Przede wszystkim rozwinięcie głównego wątku miłosnego. Teraz patrzymy na niego jak na coś naprawdę poważnego, stałego, ale nie pozbawionego swoich cieni. Dochodzą również pierwsze zbliżenia. Zazdrość. Smutki. Rozstanie? W pewnym sensie też.

Im dalej w fabułę, tym bardziej Asumiko Nakamura odchodzi od błahych, niedojrzałych problemów – zastępując je takimi, z jakimi muszą mierzyć się dorośli ludzie.

Dobrym pomysłem autorki było, pozostanie przy tych kilku bohaterach. Dzięki temu w mandze nie panuje chaos jak na przykład w HoriMiya. Absolwenci skupiają się więc jedynie na trzech postaciach, dodając im głębi, zdradzają odrobinę przeszłości, nawet wprowadzają jakieś elementy rodziny.

Manga w kontynuacji naprawia błędy, które spotkałem podczas czytania Kolegów.

Yaoi

Bohaterowie:

Za wiele w tej kwestii się nie zmieniło. Widzimy progres charakterów dwóch głównych postaci: stali się dojrzalsi nie tylko w sferze wizualnej, ale i ich wnętrze przeszło pewne zmiany. Dalej jednak jest to ta sama para z Kolegów. Nic nie wskazuje też na to, że pojawi się jakaś osoba trzecia, chcąca dorzucić do tego związku swoje trzy grosze. No może poza tym panem…

Dużo lepiej natomiast wypadł nauczyciel: Haracz. Zaserwowano czytelnikom elementy jego przeszłości, mimo że w szczątkowej wersji, ale dalej cieszy, że nie pozostawiono go bez niczego. Haracza jest znacznie więcej w Absolwentach – i to na plus. Widzimy też jego wady: pomimo presji, jaką wywiera jego osoba, Hara wcale nie stara się walczyć o „swoje”. Kolos na glinianych nogach. Ale z drugiej strony: autorka ukazała jego stronę komediową. 

Kreska:

Mogę powiedzieć to już oficjalnie, robię mały coming out. Jestem fanem tej pokracznej kreski. Druga część na długo zapadnie mi w pamięć, wcale nie przez fabułę, a właśnie modele postaci. Pięknie narysowane, bardzo oryginalne, dobrze ubrane – ciężko będzie pomylić je z kimkolwiek innym. Świetne pozy! Są naturalne, a o to przecież w tym chodzi. 

Czasem jednak przez tę nieszczegółową kreskę można pogubić się w kadrze: na przykład, gdy ręka podpiera głowę – całkowicie się z nią zlewając.

Z kolei w porównaniu do poprzedniego tomu, znacznie lepiej wyszła obwoluta. Na szczęście nie zrezygnowano z białej ramki, która dodaje obwolucie pewnej elegancji. W tle oczy będą cieszyć kwitnące wiśnie, które idealnie nawiązują do fabuły, a także modele postaci – po dwóch skrajnych stronach. Odpowiednia kompozycja okładki jest bardzo ważna, a Absolwenci robią to dobrze!

Boys Love

Leniwa opinia:

Ciężko pisać mi wiele o tej mandzę, dlatego i post jest odrobinę krótszy. Wszystko przez fakt, że fabuła dalej pozostaje taka sama, nie ma potężnych plot twistów, nie okazuje się, że Sajuo jest kobietą czy coś w ten deseń. Płynie swoim nurtem, dodaje kolejne elementy codziennego życia – co owocuje tym, że Kolegów i Absolwentów można czytać ciągiem, bez żadnych problemów. 

Jednak ten tomik przypadł mi do gustu bardziej niż Koledzy z klasy. Prawdopodobnie przez to, że liczy sobie całe 362 strony, co pozwoliło znacznie poszerzyć fabułę, bez widma rychłego urwania.

Dalej ogromnym plusem są dialogi – naprawdę, ciężko znaleźć równie naturalne rozmowy czy przemyślenia w innych mangach. Pojawił się jeden zgrzyt, – prawdopodobnie również wychwycicie go podczas czytania – ale można go wytłumaczyć zakłopotaniem bohaterów… Ale czym? Widzicie, manga Absolwenci poszła o krok dalej od Kolegów i ukazała stosunek między kochankami. Wszystko jednak zostało tak dobrze wykadrowane, że czynność zachowała swoją intymność i nie powstał z tego hentai. Ani nie miałem torsji jak podczas przeglądania innej mangi Yaoi z pewnym Indianinem na okładce…

Jednak nie jestem jeszcze przyzwyczajony do takich widoków, więc cieszę się, że manga potraktowała mnie dość delikatnie.

Istnieje jeszcze jedna kontynuacja, pod tajemniczym tytułem O.B. – jej jednak nie uświadczymy na polskim rynku. Za to dwa prequele wyszły pod szyldem Waneko, które użyczyło mi ich jako egzemplarzy recenzenckich. Na 236 stronie prawdopodobnie pojawiła się literówka.

Tyle ode mnie, jeżeli chcecie śledzić poczynania Leniwca na bieżąco, zapraszam na Fanpage!

%d bloggers like this: