For Mob, With Love

ArtykułPopkultura

Written by:

Konstrukcja

W pewnej „niszowej” serii komiksów, jeden z bohaterów amerykańskiej popkultury kierowany jest życiową maksymą, brzmiącą następująco: „Z wielką mocą, wiąże się wielka odpowiedzialność”.

Mówi nam ona o tym, że mając możliwości i sposobność do pomocy, nie możemy jej nikomu odmówić, gdyż nie pozwala nam na to moralny imperatyw. Z drugiej strony to także przestroga przed tym, aby nie nadużywać swojej siły przeciw słabszym od nas – absolutna potęga deprawuje absolutnie i pokusa samolubnego jej wykorzystania jest olbrzymia. Ten motyw przewija się przez całą historię zachodniego komiksu: od Supermena, który jest obdarzony niemal boskimi mocami i musi stale siebie kontrolować, poprzez Batmana z jego krucjatą przeciw złoczyńcom i wiecznej walce o to, aby nie pójść w niej na łatwiznę poprzez „permanentne” się ich pozbywanie, aż po wspomnianego wyżej Spider-Mana. Ten w swoim originie, choć mógł pomóc – tego nie zrobił, co ostatecznie wiązało się z tym, że stracił jedną z najbliższych sobie osób. Ten schemat to podstawa naszej popkultury, która tym samym spełnia również swoje zadanie, jako łagodnego nauczyciela etyki oraz współżycia w społeczeństwie, nawet jeżeli zwykle sobie z tego nie zdajemy sprawy. Złoczyńcy nadużywają mocy do spełniania własnych zachcianek, niszcząc przy tym własność publiczną, a i często pozostawiając za sobą tabuny trupów, bohaterowie się im przeciwstawiają, wykorzystując wszelkie dane im przedmioty z altruistycznych pobudek.

Mob Psycho

Dekonstrukcja

Czasem jednak pojawia się dzieło – komiks, serial, czy film, który próbuje przełamać ustalone zasady i stawiając je na głowie. Branie pewnych oczekiwanych tropów i obracanie je o 180 stopni to również chleb powszedni naszej kultury. Rozbieranie do części składowych schematów i dekonstrukcja gatunków już dawno przeniknęła do głównego ścieku i spotykamy się z nią na każdym kroku. Tak też w komiksie i kinie święci triumfy np. postać Deadpoola – pastiszu na cały gatunek superhero, a zarazem historia złamanego traumami człowieka. Nie inaczej jest w mandze i anime, gdzie od lat olbrzymią popularnością cieszy się japoński odpowiednik „Wygadanego Najemnika” w postaci komiksu autorstwa Sorachiego Hideakiego „Gintama”, gdzie w brutalnej parodii rozprawia się z shounenami… jednocześnie będąc w pełni jednym z nich. Z innych popularnych dekonstrukcji gatunkowych można wymienić Neon Genesis Evangelion, czy też Revolutionary Girl Utena, te brały klasyczne motywy jak mechy, czy magical girl, tylko po to, aby bawić się z naszymi oczekiwaniami i wykorzystać tropy oraz nasze przyzwyczajenia do opowiedzenia zupełnie innej opowieści niż przywykliśmy do tego przez lata ich śledzenia, wydawałoby się podobnych na pierwszy rzut oka produkcji. Innym razem na horyzoncie oceanu mang pojawiają się bardziej nietuzinkowe serie, jak np. ostatnio Promised Neverland, które pomimo wychodzenia w Shounen Jump – ciężko obecne znaleźć w tym magazynie bardziej nieortodoksyjną historię niż ta.

Rekonstrukcja

Jednak nie wspomniałem o Spider-Manie i jego życiowym motto na początku tego tekstu bez powodu. Zanim przejdę do właściwego bohatera tego tekstu, pozwólcie, że sparafrazuję przytoczony w pierwszym akapicie cytat:

„Z wielką mocą przychodzi alienacja, brak zrozumienia otoczenia i brak pewności co do swojego miejsca w świecie”

Wydaje mi się, że ta właśnie myśl przyświecała autorowi mang Mob Psycho 100 i One Punch Man przy tworzeniu swoich głównych bohaterów. Ukrywający się pod pseudonimem ONE mangaka spojrzał na super zdolności z nowej perspektywy – gdzie paradoksalnie ograniczają one bohatera. Nie są one tak do końca przekleństwem, ani też nie niosą za sobą większych negatywnych skutków dla ciał bohaterów. Zamiast tego fakt posiadania owych bardziej ma wpływ na psychikę oraz mentalne nastawienie, postrzeganie otaczającego ich społeczeństwa oraz to jak społeczeństwo spogląda na protagonistów. Pokutują tutaj bardzo wyraźnie osobiste doświadczenia autora, który sam musiał się zmierzyć z oczekiwaniami, jakie na nim wywierała rodzina i tym jak wygląda rola jednostki w Japonii. Niezrozumienie dla jego pasji i ambicji, wymuszanie podjęcia „stabilnej” pracy w korporacji oraz porzucenia hobby, jakim były dlań web-comics… co ostatecznie skończyło się wygraną autora nad tymi wszystkimi przeciwnościami losu i samo w sobie mogłoby stanowić podstawę pod historię do jakiejś adaptacji. ONE zacisnął zęby, podjął się pracy takiej, jakiej od niego oczekiwano, tylko po to, aby gdy odłożył już znaczną sumkę pieniędzy rzucić wszystko w cholerę i poświęcić się mandze. Patrząc po tym, jakie tryumfy komercyjne, jak i krytyczne odniosły pozycje przez niego pisanie, nie trudno przyznać mu tego, że była to jedna z najlepszych decyzji w jego życiu i pogratulować uporu w dążeniu do realizacji marzeń. Podobnie jest z jego bohaterami – Saitama, jak i Mob dysponują mocami, o których większość społeczeństwa może tylko śnić, jednocześnie powodują one, że czują się oderwani od reszty populacji, nie mogąc nawiązać z nią normalnych stosunków. I tutaj też między seriami występuje zasadnicza różnica, bo gdzie protagonista One Punch Mana wcale nie szuka aprobaty społeczeństwa i zasadniczo nie obchodzi go nic poza byciem hobbystycznie superbohaterem, to w Mob Psycho 100 bohater chce być akceptowany i zrozumiany, kieruje nim potrzeba odnalezienia swojego miejsca i znalezienia przyjaciół. I to jemu chciałbym niżej poświęcić resztę tekstu.

mob

Mob, Mob, dokąd to zmierzasz?

Shigeo, bo tak ma naprawdę na imię bohater dzisiejszego tekstu, to uczeń japońskiego odpowiednika gimnazjum. Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że nie wyróżnia się niczym spośród dziesiątek innych dzieciaków w jego wieku: nie ma niesamowitych zdolności naukowych, nie jest ani trochę dobry w sporcie, nie ma też żadnej pasji, której mógłby się poświęcić. Jednak jest jedna rzecz, która powoduje, że odstaje od reszty – potężne możliwości parapsychiczne jak telekineza, czy zdolność do widzenia paranormalnych zjawisk i egzorcyzmowania duchów, czy demonów bez większego wysiłku. W jego oczach jednak nie jest to nic specjalnego, wręcz przeciwnie, uważa, że te zdolności ograniczają jego potencjał w innych dziedzinach. Powodują, iż nazbyt na nich polega i choć potężnie, to zupełnie zbędnie w dzisiejszym świecie technologicznej magii. Chciałby odnaleźć wreszcie tę jedną rzecz, która mogłaby go definiować poza przesuwaniem ciężkich przedmiotów na odległość i rozprawianiem się z mrocznymi mocami nawiedzającymi dawno zapomniane, przerażające miejsca. Jednocześnie zdaje sobie sprawę z tego, iż jest chodzącą, nadnaturalną bronią i sam na siebie nakłada spore ograniczenia – tam, gdzie Superman na każdym kroku musi kontrolować swoją siłę, tutaj Mob trzyma w ryzach własne emocje, gdyż jego stan psychiczny bezpośrednio przekłada się na zdolności i powoduje, że może stracić nad nimi kontrolę. Spowodowało to ostatecznie, że niemal całkowicie się od nich odciął, a to znów pociągnęło kompletną alienację od bardziej energicznych i żywych rówieśników, z którymi nijak nie mógł znaleźć wspólnych tematów i beztrosko poświęcić się zabawie.

 

Mob, Mob, czego tak bardzo pragniesz?

Nie trudno zrozumieć motywacji Shigeo, gdy jest się potencjalnym zagrożeniem dla wszystkich wokół własnej osoby, naturalnym jest ograniczanie możliwości wystąpienia potencjalnego niekontrolowanego wybuchu, nawet jeżeli oznaczałoby to tak wysoką cenę, jak totalnie odcięcie się od normalnych ludzkich interakcji. Tak też nasz bohater jest w miejscu, w którym jednocześnie chciałby ruszyć do przodu i coś zrobić ze swoim życiem, jednak lata duszenia w sobie emocji spowodowały u niego totalny brak zdolności interpersonalnych oraz pewności siebie. Do tego stopnia, że nie potrafi nawet powiedzieć dziewczynie, która mu się podoba, co do niej czuje. Tkwi w jednym punkcie, zamknięty we własnej strefie komfortu, którą boi się przełamać, aż w końcu pojawia się moment, gdzie decyduje, że jest na to najwyższa pora by coś zmienić. I właśnie droga, jaką musi podążyć, aby zdobyć ich akceptację oraz przyjaźń, a może i co ważniejsze zaakceptować siebie takiego, jakim jest – wydaje się najciekawszym elementem Mob Psycho 100. Zaczynamy go obserwować od takich drobnych kroków, jak np. dołączenie do jednego z kółek zainteresowań w szkole (nawiasem, które jest jedną z najlepszych komediowych scen w mandze i anime, jakie widziałem w ogóle ostatnimi laty, ONE pokazuje tutaj kunszt bawienia się naszymi oczekiwaniami i jak obrócić je o 180 stopni, aby zaskoczyć czytelnika/widza), by powoli otwierać się na kolejne osoby i zmieniać siebie. Co więcej, z czasem poznajemy inne postacie obdarzone podobnymi zdolnościami, co główny bohater, którzy już tak bardzo nie zwracali uwagi na to, czy ich moc może okazać się destrukcyjna dla otoczenia. Jednak nadal, raz po raz, tropy innych shounenów są tutaj dekonstruowane i składane na nowo. Od starcia ideologii między Mobem a innym użytkownikiem parapsychicznych zdolności w jednej ze szkół, gdzie główny bohater dosłownie niszczy i odbudowuje świat tamtego (chociaż nie do końca robi to świadomie, ale hej spoilery!) albo, gdy musi się zmierzyć z własnymi demonami i obawami – uwięziony przez ducha w sennym koszmarze, gdzie jest dosłownie torturowany psychicznie i łamany mentalnie, poprzez docenienie wartości samorozwoju i naukę nie oceniania innych tylko po wyglądzie (Body Improvement Club rządzi!), aż po wręcz ośmieszanie ambicji złoczyńców z Groźnej Tajemniczej Organizacji ™. Każda „walka” nie jest jednak tutaj tylko i wyłącznie pokazem wymyślnych technik i surowej siły, ale przede wszystkim stanowi dialog między postaciami na temat tego, czym są ich zdolności, czy mają prawo wykorzystywać je przeciwko innym, gdzie jest linia, której przekraczać nie mogą, a przede wszystkim, jakie są ich doświadczenia z życia w społeczeństwie i co sprawiło, że wybrali tę drogę, a nie inną, by na końcu móc zauważyć jak to spotkanie wpłynęło i zmieniło obie strony (dotyczy to także przyjaciół i rodziny Moba – gdzie jego naiwność i prostolinijność wpływa także na nich pozytywnie).

mob

Rusz się! Tak jak Mob!

Tak jest do samego końca mangi (anime, na razie, urywa się gdzieś w 1/3 historii), gdzie możemy obserwować dynamikę tego, jak interakcje Shigeo z otoczeniem powodują oddziaływanie na siebie nawzajem, zgodnie z zasadą akcji i reakcji. Jak np. przez swoje całkowicie nieumyślne akcje przypadkowo wywołuje małą wojnę między chuliganami z całego miasta, czy też rodzi kult wokół własnej osoby lub pomaga swojemu idolowi odzyskać twarz w oczach opinii publicznej. Nawet ostatni „pojedynek”, to głównie wewnętrzny dialog bohatera na temat swojej natury i doświadczeń, jakie miał aż do tego momentu. Mob to bohater, którego potrzebujemy, a na którego nie zasługujemy – tak przynajmniej ujął tę postać jeden z YouTuberów zajmujących się tematyką mangi i anime, jakich śledzę, i mogę się podpisać pod tym zdaniem obiema rękami. Mob Psycho 100 jest i pewnie długo pozostanie dla mnie jedną z najlepszych mang o dorastaniu psychicznym, jak i dorastaniu do akceptacji siebie, jaką miałem przyjemność w ostatnich latach czytać.

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Dlaczego nie chcę wracać do Violet Evergarden – część druga – Leniwiec PiszeRecent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
trackback

[…] przekaz – co stanowiło miłą odmianę po recenzjach i generalnie pozytywnych esejach na temat Mob Psycho 100, czy […]

%d bloggers like this: