Boku no Hero Academia 1-2 – Recenzja

MangaPopkultura

Written by:

Nikt nie był gotowy na taką przyszłość. Przyszłość, w której spełni się marzenie lwiej części nastolatków. Pewnego dnia urodziło się świecące dziecko. Dało ono początek erze superbohaterów!

Dziwna mutacja ogarnęła ludzkość, sprawiając, że prawie każdy człowiek zaczął wykazywać różnorodne zdolności.

Jedni zostali obdarzeni super siłą, inny mogli kontrolować ogień, a jeszcze inni niszczyć wszystko, czego dotknęli. Wraz z erą superbohaterów, nastała także era superzłoczyńców, a „bohater” stał się popularnym zawodem.

Nie u każdego jednak ujawnia się wspomniana mutacja. Pech chciał, że padło na młodego chłopca, prawdopodobnie największego fana bohaterów, imieniem Izuku Midoriya. To był dla niego ogromny coś. Od dziecka podziwiał najwspanialszego herosa, jakim jest All Might i chciał iść w jego ślady. 

Midoriya jednak nie poddaje się tak łatwo, nie chce zrezygnować z marzeń i postanawia pójść do specjalnej szkoły dla bohaterów. Nie wie, czy da radę, ba, nie wie nawet, czy się dostanie…

Czy dzieciak bez daru może w ogóle myśleć o takiej przyszłości? Co, jeżeli na pomoc przyjdzie mu wspomniany wcześniej All Might ze swoim morderczym treningiem… I własną mocą?! Złoczyńcy też planują trochę namieszać, więc musi mieć się na baczności…

Boku no Hero Academia

Fabuła:

Boku no Hero Academia to w pewnym sensie ewenement na scenie mangowej. Oczywiście, mamy pełno wspaniałych bohaterów, ratujących świat i tym podobne, jak Naruto, Luffy czy Goku. Jednak to nie są postacie rodem wyjęte z amerykańskich komiksów. Nie można zapomnieć też o bardzo popularnej serii: One-Punch Man, ale tutaj widzimy parodię superbohaterów, więc to też nie do końca to.

Historia bohaterów z akademika idealnie nadawałaby się, aby wydać ją w stajni Marvela. Chociaż nieciężko doszukać się w fabule japońskich zacięć: chociażby przejedzony i przetrawiony motyw siły przyjaźni. Co wcale nie musi w tym przypadku być wadą, bo to bardzo dobra motywacja dla bohatera. A udowadnia nam to już pierwszy test w uniwersytecie, gdy młody Midoriya pokazuje, na co go stać. No właśnie, bo o czym tak właściwie mówią oba tomy?

My Hero Academia

Dzieje się całkiem sporo, ponieważ na ich przełomie życie głównego bohatera odwróci się zupełnie do góry nogami. Jeżeli nie lubicie, gdy pierwszoplanowy charakter jest wybrańcem – to Boku no Hero Academia może Wam się nie spodobać. Takie rozwiązanie: obdarowanie kompletnego beztalencia jedną z najpotężniejszych mocy znanych światu, zostawia szerokie pole do popisu autorowi. Trening, który pozwoli Deku w ogóle przyjąć tę moc. Potem pierwsze egzaminy i tak naprawdę dopiero wtedy czytelnik spotyka się z prawdziwymi bohaterami. Poznajemy multum ciekawych mocy. Pojawiają się również takie zupełnie nudne, ale tylko na pierwszy rzut oka.

Gdy początkowe testy dobiegają końca, wcale nie jest lepiej. Klasa A – w której jest nasz bohater – zostaje przydzielona leniwemu, ale w pewien sposób makabrycznemu nauczycielowi. Od pierwszych zajęć grozi im wyrzucenie ze szkoły… A może to nie tylko groźba i ktoś naprawdę wyleci? Sprawdźcie sami. Zdradziłem Wam już wystarczająco o fabule, poprzestanę więc na tych czterech akapitach… Chyba że na bloga nagle wedrą mi się złoczyńcy, a ja, jako młody bloger, zostanę postawiony przed ogromnym wyzwaniem. Przede wszystkim: nie zginąć.

Bohaterowie:

O głównym bohaterze już Wam co nieco zdradziłem. Wiecie, że urodził się bez żadnych zdolności. Wiecie, jako to musiał być cios dla osoby, która żyła bohaterami? Której hobby było oglądanie akcji ratunkowych, notowanie silnych i słabych stron różnych herosów? Nie musimy sobie tego wyobrażać, ponieważ w mandzę widzimy bardzo dokładnie jaką ta informacja zostawiła szramę na psychice młodego Deku. Często przejawia brak pewności siebie, którą regularnie podburzał też Bakugo. Poza tym zdarza mu się panikować.

Jednak ma w swoich genach coś z bohatera: nie waha się podjąć ryzyka, gdy ktoś jest w potrzebie. Nawet jeżeli miałoby to kosztować go życie. Głupie podejście? Nie do końca! Midoriya jest dużo bardziej rozgarnięty, niż wygląda. Często ma zaplanowane kilka kroków w przód, udowodnił również, że umie wymyślić dobry plan będąc pod ogromną presją.

All Might My Hero Academia

Główny bohater ma na pewno sporo wad, wielu denerwuje, że jest takim mazgajem. Jednak nie można go nie lubić. Jego charakter ma w sobie coś, co przyciąga. Taki właśnie powinien być prawdziwy superbohater.

A jaka powinna być żywa legenda? Musi być symbolem porządku i dobra, budzić lęk w każdym napotkanym przestępcy, ale przede wszystkim stanowić wzór dla innych bohaterów. W tę rolę wcieli się umięśniony od stóp do głów, wiecznie uśmiechnięty blondyn – All Might! I takim go właśnie ujrzymy: żywą legendą. Z pozoru ideał szybko jednak okazuje się kimś zupełnie innym. Słabym, chuderlawym bohaterem, który za wszelką cenę próbuje podtrzymać swoje dobre imię. Po tym, co tu napisałem, może się wydawać, że All Might to jedynie pozer. Prawdą jest, że z ówczesnej potęgi zostało mu niewiele, ale wszystko to z powodu odniesionych ran. Dalej jednak stara się być przykładem dla innych i na swojego następcę wybiera chłopca, który przypomina mu samego siebie z dzieciństwa.

Wartą wspomina postacią, jest też Bakugo, który wkradł się już do tekstu trochę wcześniej. To również jest charakter wyjątkowy, ponieważ stanowi uosobienie psychopaty ze skłonnością do zabijania i demolowania, ale walczy po stronie dobra. Gdyby zmienić lekko fabułę, byłby świetnym antagonistą – ale teraz jest genialnym bohaterem.

Mimo swojej wybuchowości czytelnik nie od razu poznaje jego prawdziwe „ja”. Tak naprawdę i w tych dwóch tomach go nie ujrzymy, ale dostaniemy pierwsze przebłyski.

Bakugo Boku no Hero Academia

Oczywiście, mamy w mandze jeszcze dziesiątki postaci, o których warto wspomnieć, ale zrobię to przy okazji kolejnych tomów. Nie chcę Wam też za dużo zdradzać, sami musicie poznać te wyjątkowe indywidua.

Powiem jeszcze tylko, że złoczyńcy mają genialny design i konkretną motywację. I nie są głupi.

Kreska:

Spotkałem się z pewnymi głosami odnośnie mangi Boku no Hero Akademia, krytycznymi głosami, że brakuje w niej dynamizmu, który ujrzeliśmy w wersji animowanej.

Jest to logiczny zarzut: przecież manga o bohaterach, pomijając aspekty filozoficzne i psychiczne, stoi głównie widowiskowymi walkami. Wiecie, budowanie napięcia, które na koniec zostanie zwieńczone potężnym atakiem. I tak jak w anime, naprawdę można było poczuć siłę, poczuć wspomniane napięcie – co po części zależy też od muzyki – tak w mandze ciężko o podobne odczucia.

Za to są momenty, gdy dany kadr wzbudza znacznie większe emocje niż ta sama scena w adaptacji. W mandze panuje również znacznie szybsze tempo. Anime jednak przedłużało, co odczujemy w trakcie czytania komiksu.

Zawsze piszę o okładce, więc i w przypadku My Hero Academi się nad nią pochylę. Bije od nich bohaterstwo, naprawdę. Żywe kolory, postury superbohaterów na głównym planie i w tle. Naprawdę ładne. Rewers okładki daje nam jeszcze więcej nawiązań do komiksów zachodnich: widzimy na nim typowe dla tamtych dzieł kadry oraz efekty. No i nieodłączny dymek dialogowy. Dostaniemy nawet odrobinę fanserwisu.

Prawdziwa ciekawostka kryje się jednak pod obwolutą, bowiem widzimy tam… i to całe w… Zachwyciło mnie to już od pierwszego wejrzenia!

Leniwiec

Leniwiec też jest superbohaterem

Gdy usłyszałem, że Waneko zamierza wydać Boku no Hero Academie na polskim rynku, byłem zachwycony! W pamięci miałem świetne anime, które kupiło mnie swoim klimatem i zamysłem fabularnym – manga zrobiła to samo!

Wydaję mi się, że zrobiła to nawet lepiej, ukazując pewne smaczki, których zabrakło w jej adaptacji i mimo iż nie znaczą wiele dla fabuły, to miły zabieg ze strony autora. Jakie to smaczki? To już wyzwanie dla Was! Napiszcie w komentarzach, jakie znaleźliście różnice między manga a anime!

Dla kogo polecę Boku no Hero Academie? Na pewno dla fanów shounenow. BnHA jest świetnym następca do zostania jednym z – jak to mówili w Bakumanie – głównych filarów w Jumpie. Nie znaczy to jednak, że dostaniemy durną bijatykę. Seria zapuszcza się też w rejony psychiki bohaterów, dodając jej trochę powagi.

No i wiem, że dalsze tomy staną się znacznie, znacznie mroczniejsze.

Tyle ode mnie – jeżeli chcecie otrzymać swoją wymarzoną moc, musicie jedynie zostawić lajka na leniwcowym fanpejdżu!

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Słyszę twój głos – Recenzja – Leniwiec PiszeRecent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
trackback

[…] jest idealnym zwieńczeniem paczki od Waneko z wieloma naprawdę świetnymi tytułami. Była „My Hero Academia”, byli „Koledzy z klasy” i „Absolwenci”. Spędziłem przyjemnie sporo czasu przy tych […]

%d bloggers like this: