FLCL – Dojrzewając do zmian

AnimeArtykułPopkultura

Written by:

Mieliście kiedyś wrażenie, że właśnie trafiliście na serię, która na danym etapie życia wpasowała się idealnie w Wasz wiek, stan mentalny i okres, jaki w nim przechodzicie? Na pewno tak było i pewnie wiecie też jak bardzo to dziwne oraz jednocześnie w pewien sposób, hmm… duchowe przeżycie.

Jadąc na Spadającej Gwieździe

Nagle okazuje się, iż gdzieś tam po drugiej stronie ktoś w magiczny sposób zrozumiał was i dostarczył historię, o której już od pierwszych stron, czy minut wiecie, że zostanie z wami na zawsze. Zostawi coś po sobie, co będzie integralną częścią światopoglądu lub pomoże go nawet w jakiś sposób ukształtować – czy to poprzez przedstawienie nowej, nieznanej wam idei, albo rzucenie innego światła na to, co już wiecie, a może po prostu sprawi, że zaczniecie lepiej definiować rzeczy, które Was kręcą i zbuduje rdzeń gustu, wokół którego później będziecie poznawać inne dzieła pop- i tradycyjnej kultury. Może być to książka, film, komiks, a może serial lub album muzyczny.

Osobiście jestem niemal przekonany, że każdy z Was doświadczył tego uczucia chociaż raz – i tak np. dla mnie takimi momentami były: pierwszy raz obejrzenie filmu „Harry Potter i Kamień Filozoficzny” na VHS, którego katowałem niemiłosiernie, a później każdy kontakt z książkami z tej serii również był magiczny. Do tego poznanie Władcy Pierścieni i wsiąknięcie w świat wykreowany przez Tolkiena, który sprawił, że dosłownie zakochałem się w powieściach fantasy, nie mówiąc już o tym, ile razy do obu dzieł wracałem, a także jak odkryłem Sirmarillion oraz Niedokończone Opowieści i godziny spędzone na stronie Wiki, gdzie mogłem doczytać informacje z materiałów niedostępnych w Polsce. Pamiętam pierwszy raz, gdy usłyszałem Red Hot Chili Peppers i początek mojej przygody z muzyką rockową… i w sumie nie tylko, bo to był okres kształtowania się moich preferencji muzycznych, a także godziny spędzone w Wolfenstein Enemy Territory, gdzie model rozgrywki oparty na wypełnianiu pomniejszych zadań w trakcie gry online spowodował, iż do tej pory szukam najchętniej gram w podobne shootery. Przykłady mógłbym w ten sposób mnożyć, a wgłębianie się w to, jak się na mojej osobie każde z tych dzieł odcisnęło, mogłoby stanowić temat na osobny tekst, który pewnie wyszedłby o wiele za długi do strawienia przez kogokolwiek.

FLCL

I tak mój okres dojrzewania przypadł na czas, gdy odkryłem świat japońskiej animacji – pomijam tutaj lata 90’te i okolice roku 2000 oraz fascynację Goku i spółką, czy Pokemonami, gdyż wtedy nawet nie wiedziałem, że po drugiej stronie globu istnieje coś takiego jak anime: ot po prostu trochę inne bajki niż to, co nam serwował zachód, ale nie stanowiło dla mnie to większej różnicy. Wszystko zmieniło się jednak w momencie, gdy na moim osiedlu w okolicach 2004/05 roku pojawił się internet, co poskutkowało tym, że mój dom także zyskał do niego dostęp. Począwszy od Naruto, poprzez Bleach i podobne shouneny wsiąknąłem w inny świat, z czasem sięgając zupełnie inne, mniej lub bardziej ambitne pozycje. Jednak największy wpływ wrażenie oraz reakcję emocjonalną wywarły u mnie dwie pozycje: BECK (Mongolian Chop Squad)… no i właśnie FLCL. Prawdopodobnie stało się tak nie tylko przez to, że obie pozycje są same w sobie znakomitymi kawałkami animacji, ale także dlatego, iż trafiłem na nie, będąc w podobnym wieku co bohaterowie, zmagając się z podobnymi bólami okresu dojrzewania i wchodzenia w nowy etap swojego życia. Zresztą BECK zasługuje na poświęceniu mu znacznie więcej miejsca, a tymczasem chciałbym się skupić na tym drugim anime.

beck

Fooly Cooly

Większość z nas kojarzy koprodukcję dwóch legendarnych studiów: Gainaxu oraz Production IG, za swoją szaloną akcję, niezwykle pomysłową i nietypową, a zarazem fenomenalną animację i ogólnie niesamowite techniczne osiągnięcia. Pamiętać trzeba też o kultowym już soundtracku w wykonaniu zespołu The Pillows, który po prostu zmiażdżył i do dziś bardzo chętnie go słucham (swoją drogą – oczywiście towarzyszył mi przez cały czas przy pisaniu tego artykułu). Nie chcę jednak się tutaj na nich skupiać, bo oczywiście mógłbym napisać kilka elaboratów na temat tego, kto pracował nad FLCL, kto co wniósł do niego oraz wpływu obu studiów na poszczególne elementy, bo jak najbardziej wszyscy ludzie pracujący nad tym dziełem zasługują na wyróżnienie… jednak zamiast tego chcę się skupić na…

 

Chaosie, który towarzyszy nam przy wszystkich radykalnych zmianach w naszym życiu. I tak, absolutnie szaleństwo oraz losowość wydarzeń w FLCL, to nie jest dzieło przypadku i wyłącznie kierunek artystyczny, ale całkowicie zamierzony efekt narracyjny. W końcu inaczej wejścia w okres dojrzewania określić się nie da – nagle uderza w nas burza hormonów, a świat dookoła nas jakby przyśpiesza z zachodzącymi w nim zmianami. Nowa szkoła, nowe obowiązki, zmieniająca się perspektywa otoczenia. Często budzi w nas to uczucie buntu i strachu przed tym, co nas czeka w przyszłości. Podobnie ma główny bohater – Naota, gdzie jest dosłownie na krok przed wkroczeniem w ten czas, stoi niemalże jedną nogą nad progiem… i czuć, że się tego obawia, pomimo tego, że sam stara się utrzymać maskę bycia o wiele bardziej dojrzałym, niż by wskazywał na to jego faktyczny wiek i zachowanie. Z jednej strony mierzi go świat, który obserwuje od dzieciństwa – stały, nudny, niezmienny, ale jednocześnie stanowiący dla niego ostatni bastion spokoju na tle życiowych zmian. Szczególnie w obliczu brutalnego przekonania się o upływającym czasie, gdy jego starszy brat wyjeżdża z miasta, aby robić karierę sportową za oceanem. Czuje się zdradzony i opuszczony, zamyka się przez to we własnej bańce jeszcze mocniej i w tym momencie na scenę z pełnym impetem wjeżdża Haruko Haruhara – kosmiczna pani inspektor, która przybywa na starą dobrą Ziemię w poszukiwaniu międzygalaktycznego Króla Piratów o imieniu Atomsk. Mówiąc „wjeżdża” mam na myśli dosłownie wparowanie na scenę za kierownicą skutera marki Vespa i uderzając pojazdem protagonistę, wyrzuca go w powietrze. Ten moment symbolizuje wkroczenie Naoty w okres dojrzewania, gdzie w końcu będzie musiał się zmierzyć twarzą w twarz ze wszystkim, co jeszcze w nim dziecięce.

flcl

 

Furi Kuri

Jeżeli zaczniemy się bliżej przyglądać całej serii, to szybko odkryjemy, że jest ona przepełniona bardzo subtelną symboliką, która wskazuje na dualizm bohatera w obliczu znalezienia się w okresie dojrzewania: bycia pomiędzy dzieckiem a dorosłym. Na początku dowiadujemy się, że np. nie znosi kwaśnych napojów i nawet odmawia ich spróbowania lub uważa, że jedzenie ostrych potraw, to jest dziwny „fetysz” dorosłych – ten drobny szczegół ma nam zobrazować jak zamknięty oraz zbuntowany jest Naota wobec zmian. Dopiero gdy szalone akcje inicjowane przez Haruko i pojedynki z kolejnymi dziwnymi przeciwnikami, czy interakcje z rówieśnikami, tutaj głównie Eri Ninamori oraz pewnego rodzaju odkrywanie przez nich oboje pierwszych oznak młodzieńczej miłości/zainteresowania płcią przeciwną, do którego nie chcą się bezpośrednio przyznać – sprawiają, że zaczyna przełamywać nałożone na siebie bariery. W końcu jednak widzimy, jak Naota decyduje się nawet spróbować jednego z napojów, które tak bardzo wcześniej unikał. Stanowi to bardzo zgrabną klamrę kompozycyjną całej opowieści. Zresztą mamy tutaj tego więcej: ex-dziewczyna jego brata Mamimi, która przedstawia swoją osobą właśnie tę dziecięcą naturę Naoty (albo raczej jakąś spaczoną jego wersję – co symbolizuje koślawe kanji „dziecko” wyświetlane przy niej przez robota Canti) i wszystkiego z tym związanego, można powiedzieć, że w pewien sposób jest hamulcem do przemiany głównego bohatera, bo sama nie potrafi się oderwać od niedojrzałości, ba, przez to działa wręcz destrukcyjnie wobec siebie i inych . Po drugiej stronie mamy Haruko (przy niej Canti generuje napis „dojrzała”), jako reprezentację dorosłości, nawet pomimo, zdawałoby się na pierwszy rzut oka, nieodpowiedzialnego i infantylnego zachowania, robi wszystko, aby umożliwić protagoniście wyrwanie się z marazmu, nawet, jeżeli trzeba go siłą zmusić do akceptacji zmian w jego życiu. Ogólnie, gdy zwrócimy uwagę na wszystkie osoby dorosłe, dojdziemy do przekonania, że zachowują się one dużo bardziej „dziecinnie” niż młodsi bohaterowie, a wynika to z tego, iż obserwujemy ich przez oczy Naoty, który tak ich właśnie sam postrzega. Sam jednak nie zauważa początkowo, że tak naprawdę to on jest tutaj wciąż niedojrzałym dzieciakiem.

Ostatecznie jednak, zarówno Mamimi, jak i Haruko opuszczają Naotę – pierwsza z powodu iż ten zaczął się zmieniać i dojrzewać, stawać się niezależny, szczególnie od długiego cienia swojego brata, a druga rusza za Atomskiem, bo dla niej wciąż bohater jest zbyt niedojrzały i dopiero jego droga do dorosłości się zaczyna. Od tej pory, już w jakiś sposób zmieniony przez ostatnie wydarzenia będzie musiał radzić sobie sam z byciem nastolatkiem – gdzie dzieciństwo zostawia za sobą i jego życie wchodzi wraz ze zmianą szkoły na nowe tory.

flcl

 

Jadąc na Spadającej Gwieździe

Jak się pewnie domyślacie to, co poruszyłem w tym tekście, jest zaledwie wierzchołkiem góry lodowej, jeżeli chodzi o symbolizm i znaczenie poszczególnych elementów FLCL. Gdybym chciał przeanalizować i rozprawiać się nad każdym z osobna, mógłbym o równie dobrze napisać całą książkę, a i tak pewnie miałbym problem z wyczerpaniem tematu w całości. Nie będę ukrywał, że jest to dla mnie bardzo specjalnie anime, co było chyba bardziej niż widoczne w całym powyższym artykule. Szczególnie patrząc teraz, z perspektywy tych wszystkich lat, które minęły, odkąd pierwszy raz doświadczyłem FLCL, bo chyba powiedzieć „obejrzałem”, to byłoby lekkie niedopowiedzenie. Dodatkowo wszystkie te ciepłe uczucia się we mnie bardziej rozpaliły ze względu na zbliżające się dwa sequele, które trafią na małe ekrany w lecie i na jesień tego roku. I także polecam wam zapoznać się z tą produkcją, bo nawet jeżeli już dawno jesteście po okresie dojrzewania, to może być dla Was i tak niezłą nostalgiczną podróżą, cofnięciem się o te parę lat pamięcią i spojrzeniem z pewną dozą retrospektywy na tej burzliwy okres.

Samemu czekam już z niecierpliwością oraz lekką obawą na nadchodzący powrót Haruko i spółki, bo nie wiem, na ile uda się uchwycić ten sam klimat szaleństwa, ale szaleństwa podszytego o wiele głębszą treścią i mającego coś do przekazania, co nie jest takie oczywiste na pierwszy rzut oka. Mam nadzieję jednak, że udało mi się choć trochę namówić Was do spojrzenia na to anime z innej perspektywy i ponownego zastanowienia się nad tym, co chce swoim widzom przekazać. Bye, bye!

4
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
sakuLeniwiecsakuganimationRecent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
sakuganimation
Gość

Czasami zastanawiam się, czy struktura odcinków FLCL była wynikiem artystycznej odwagi, czy może po prostu faktu, że twórcy ze studia GAINAX mieli zawsze ilość zdrowego rozsądku odwrotnie proporcjonalną do ilości talentu. W każdym razie wynik był niesamowity.

FLCL to pierwsze i ostatnie anime do którego musiałem wrócić kilka razy, żeby zrozumieć co właściwie się w nim wydarzyło na fabularnym poziomie. Niestety jest też prawdą, że seria jest adresowana do odbiorcy w konkretnym wieku, i nigdy nie wywarła już na mnie tak kolosalnego wrażenia jak w czasach mojej upstrzonej trądzikiem młodości.

Leniwiec
Admin

Czy mógłbyś wrzucić ten komentarz jeszcze raz tylko przy użyciu Disqusa? Dostałem powiadomienie w kokpicie strony, ale Twój komentarz nie wyświetla się pod wpisem

saku
Gość

Hmm, dziwaczna sprawa mospanie, u mnie komentarz wyświetla się poprawnie kiedy odwiedzę stronę. Może to był chwilowy glitch?

Leniwiec
Admin

Okazało się, że Dsiqus coś nie działał, ale wszystko już naprawiłem 😀 Poinformowałem też autora tekstu o komentarzy, gdy będzie miał chwilę, na pewno odpisze 😀

%d bloggers like this: