Overlord: Nieumarły Król – Tom I Recenzja

Light NovelPopkultura

Written by:

Na fali popularności drugiego sezonu anime Overlord postanowiłem, iż zacznę pomału recenzować light novel o tym samym tytule. Mnie, jako fana gatunku Isekai bardzo cieszy fakt, że wydawnictwo Kotori zaczęło wypuszczać akurat tę pozycję.

Jest to też moje pierwsze spotkanie z Light Novel od Kotori i mogę śmiało powiedzieć, wypada bardzo pozytywnie. Nie mam prawie żadnych zastrzeżeń, jedyną rażącą rzeczą jak dla mnie są tłumaczenia nazw własnych. To jednak jest kwestią gustu czytelnika.

Samo LN Overlord autorstwa Maruyamy Kugane to typowe shounen like Fantasy. Historia jest dosyć unikalna, autor prawdopodobnie wzorował się na stylu klasyki gier RPG takich jak Dungeons and Dragons, a nazewnictwo używane w pozycji jest zaczerpnięte z mitologii różnych kultur. Nigdy też wcześniej nie spotkałem się w Fantasy z tak karykaturalnym zabiegiem, jak zamiana miejsc dobra i zła oraz zmiana protagonisty w antagonistę.

Overlord dla niewtajemniczonych

Niektórzy z Was pewnie znają to uczucie: przynależeć do jakiejś paczki znajomych lub wspólnoty. Z podwórka, z gry online, czy też ze strony internetowej lub dyskusyjnej. W pewnym momencie jednak wszyscy odchodzą i kontakt się urywa lub zostaje spłycony do minimum. W takiej też sytuacji został postawiony główny bohater Overlorda, zapalony gracz Satoru Suzuki. W dniu, w którym serwery jego ulubionej gry DMMO-RPG (Dive Massively Multiplayer Online Role Playing Game): Yggdrasil miały zostać zamknięte, udaje mu się ściągnąć do gry paru swoich starych znajomych z gildii Ainz Ooal Gown.

Koledzy, jak to często bywa, nie są zbyt wyrozumiali. Znajdują czas tylko na krótkie pogaduchy i szybko się ulatniają. Tak jest i w tym przypadku. Nasz protagonista wcielający się w wirtualnej rzeczywistości w avatar potężnego szkieletowego maga o nazwie Momonga zostaje sam. No nie do końca. Towarzyszą mu NPC (dla osób nieznających terminów z gier, postacie sterowane przez AI komputerowe). Nie mogąc oczywiście się pogodzić z tym, iż wszystko wykreowane wspólnymi siłami przez niego i przyjaciół zniknie na zawsze, zostaje do końca wyznaczonego czasu, ale ten nigdy nie nadchodzi…

Koniec nie nastał, ale początek ery panowania oraz przygód Momongi już tak. Okazuje się, iż gra zmienia się w rzeczywistość, a cała siedziba trafia do innego świata. Jednakże jest on bardzo podobny do tego z rozgrywki, o czym szybko się nasz bohater przekona. NPC, którzy do tej pory byli tylko marionetkami sterowanymi przez program zyskują własną świadomość. Na domiar złego jestestwo bohater zostaje zamknięte w ciele nieumarłego, przez co zatraca on częściowo emocje i empatię.

Czy w tym stanie poradzi sobie z rolą władcy siedziby gildii Ainz Ooal Gown, wielkiego Grobowca Nazaricku?

Overlord Tom I Okładka

Fabuła:

W pierwszym tomie o zło wróżebnej nazwie Nieumarły Król, poznamy naszego protagonistę, zarówno ze strony gry, jak i trochę z jego życia realnego. Przedstawione nam również zostanie dziedzictwo gildii Ainz Ooal Gown, czyli wszechpotężny Grobowiec Nazarick. Na scenę wchodzą pierwsi NPC, będący sługami i obrońcami gildii, którzy mimo bycia potworami oraz różnymi osobliwościami mają cechy ludzkie, nadane im przez twórców, notabene przyjaciół Momongi. Przedstawionymi protektorami są między innymi sukkub Albedo, arcydiabeł Demiurge, chimero-podobne stworzenie Cocytus, „kamerdyner” Sebas, mroczne elfy bliźnięta Aura i Mare i prawdziwy wampir Shaltear.

Głównym celem, jaki postawił sobie nasz bohater w tym tomie, jest poznanie nowego świata, oraz swoich możliwości. Pojawia się też wątek poszukiwania podobnych graczy, którzy mogli zostać wciągnięci do tego uniwersum. Nie zabraknie akcji, jak i jej nagłych zwrotów. Momonga nawiąże też kontakt z pierwszymi potencjalnymi sojusznikami oraz przystąpi do konfrontacji z wrogiem.

Strona Techniczna i Graficzna

Zacznijmy od tego, że I tom nie jest przesadnie gruby, ma tylko 312 stron. Oprawa niestety jest miękka, a cała obwoluta czarna, więc uprzedzam: ściąga kurz jak magnes. W środku znajdują się skrzydełka, które są w wersji surowej (?), nie odnalazłem na nich żadnych reklam czy adnotacji, co według mnie jest dziwne.

Z przodu znajduje się oczywiście tytuł, nazwa tomu, imię atuora, ilustratora kryjącego się pod pseudonimem so-bin (infomacje te występują także na grzbiecie książki) oraz malownicza ilustracja w stylu pomiędzy surrealizmem jak na mroczne fantasy przystało a czymś w stylu połączenia impresjonizmu i mangi.

Tył zaś jest czysty, mamy tutaj tylko hasło nawiązujące do przyszłych podbojów dowódcy Nazaricku „The world is all yours” oraz szkieletowy tribal. Niestety nie mogę odgadnąć jego genezy ani też, co on oznacza. Chociaż przeszukałem w tym celu Overlord Wiki, jak i subreddit. Strzelam, że to po prostu Momonga.

Overlord Tom I Broszura IMomonga i jego słudzy

Overlord Tom I Broszura IINazarick Mapa Grobowca

W Light Novel trafimy też parę bardzo ładnych ilustracji, odzwierciedlających sytuację z danego rozdziału książki. Pod koniec zaś znajdziemy karty postaci (Momongi, Albedo, Aury oraz Mare). Opisują one cechy, zdolności oraz obrazują nam mniej więcej siłę bohaterów. Jest to oczywiście zabieg kierowany w stronę fanów gier RPG. Ilościowo niestety one nie powalają i zostawiają niedosyt.

Overlord Tom I Karty chaakterystyki
Na samiutkim końcu posłowie od autora do czytelnika.

Podsumowanie

Pozycję świetnie się czyta i niepotrzebna jest znajomość gatunku gier RPG, każde odwołania oraz słownictwo z gry są wyjaśnione. Na pewno spodoba się tym, którzy wcześniej widzieli animację lub mangę, bo jest świetnym uzupełnieniem i ma w sobie wiele smaczków. Myślę, że nie zawiedzie także tych, którzy nie spotkali się jeszcze z uniwersum Overlord.

Z mojego punktu widzenia, śmiało mogę rzecz, że zakup był udany. Jakościowo do ceny wypada bardzo dobrze, chociaż jak wiadomo, zawsze mogłoby być lepiej. Wielkimi plusami dla mnie są właśnie te smaczki związane z RPG, świetne ilustracje oraz przejrzystość. Na pewno i z przyjemnością zrecenzuję następne tomy w niedalekiej przyszłości. 

Z mojej strony to tyle, zapraszam was na leniwcowego Facebooka! 😉

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Re:Zero kara Hajimeru Isekai Seikatsu – Tom I Recenzja – Leniwiec PiszeRecent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
trackback

[…] Na pewno pojawią się recenzje następnych tomów w dalszej przyszłości. A ja tymczasem zapraszam na inną moją recenzję: LN Overlord. […]

%d bloggers like this: