13 Reasons Why – lawina refleksji u nastolatków

ArtykułPopkulturaSeriale

Written by:

Tape 1, Side A

Początek roku 2017. Cały Internet zaczyna huczeć w związku z nową, zapowiedzianą produkcją Netflixa. Internauci przeżywają wypuszczony trailer kolejnego serialu, a tzw. „internetowa wypożyczalnia” wkłada dziesiątki tysięcy dolarów w promocję nowego dziecka: „Trzynaście powodów”.

Wszędzie wiszą plakaty, każdy o tym mówi, wszystkie platformy społecznościowe pękają w szwach od reklam. Wszyscy są oczywiście podekscytowani, bo Netflix dawno nie urządził takiej zapowiedzi, prawdopodobnie żadnemu serialowi od czasów „Stranger Things”.

Każdy jest zaciekawiony, czym zaskoczy tym razem platforma, a całym zwieńczeniem kilkumiesięcznego oczekiwania jest trzynaście odcinków (w tym jeden specjalny) wypuszczonych w ciągu jednego dnia na raz. Żadnego oczekiwania tydzień na następny epizod, zero trzymania widowni w napięciu. Wszystko dostaliśmy jak na tacy.

I niby pięknie, jednakże tu zaczynają się schody…, ale jeszcze nie o tym. Cofnijmy się zatem do pytania „skąd pomysł na kolejną produkcję, która będzie gwarancją ogromnego zysku?”.

 

Tape 1, Side B

Cała idea „Trzynaście powodów” wzięła się z książki wydanej w 2007 roku przez Jaya Ashera, który ową napisał po tym, jak jego znajoma próbowała popełnić samobójstwo dziewięć lat przed rozpoczęciem prac nad całą historią. Idea brzmi znajomo, prawda? Sam autor wielokrotnie wspominał o kulisach tworzenia powieści – „słyszałem to, co mówi Hannah, i zapisywałem jej słowa, bo wydawały mi się prawdziwe i wiarygodne”.

Książka niedługo po wydaniu została zaklasyfikowana na listę bestsellerów New York Times’a w kategorii young-adult. A potem nastąpiła cisza. Świat zapomniał o takiej książce jak „Trzynaście powodów”. W Polsce obeszła się całkowicie bez echa, zupełnie jakby do nas nie zdążyła dotrzeć zza oceanu – mieszkamy w całkowitym ciemnogrodzie, jeżeli mowa o niektórych amerykańskich produkcjach i powieściach (nie oszukujmy się, że jest może jakoś inaczej).

Wracając do ogólnego meritum myśli – książka opisująca prawdziwe nieszczęście, które komuś się przytrafiło, to sposób na doskonałą sprzedaż na rynku. Dlaczego? Ludzie uwielbiają czytać o czyimś nieszczęściu, nieprawdaż? Dlatego pojawia się tyle nagłówków na pierwszych stronach gazet krzyczących o morderstwach/samobójstwach. Bo ludzie to zwyczajnie kupią z czystego zainteresowania. Doskonałe posunięcie, panie Asher. Zadziałało, szkoda, że tylko na chwilę.

 

Tape 2, Side A

Koniec 2016 roku. Nagłe ożywienie tematu.

Historia Hannah zyskuje ponowne spore zainteresowanie. Ale co się stało? Selena Gomez postanowiła wykupić prawa do dzieła i połączyć siły z Netflixem. Ale to nie tak, że wszystko wzięło się znikąd. Piosenkarka sama miała zagrać główną rolę, gdy „Trzynaście powodów” było jeszcze projektem studia Universal w 2012 roku (ciekawostka: początkowo miał być to film, a nie serial). Po opóźnieniach z realizacją Gomez została jedynie producentem wykonawczym, a kilka lat później otrzymaliśmy to, co już doskonale znamy. Angaż do głównych roli dostają aktorzy, o których wcześniej nawet nie słyszano, a produkcja zostaje na tyle wylansowana przez Netflixa, że nikogo to nie obchodzi. Hej! Przecież chodzi o przesłanie, prawda?

 

Tape 2, Side B

I tu proszę o chwilę przerwy, zanim przejdę do głównej części. Weźmy głęboki wdech. Skupmy się na chwilę. Co otrzymało „Trzynaście powodów”, pomimo tego, że to tylko głupiutki serial dla nastolatków, w dodatku mający niezbyt długi staż na ekranie? Ten fragment mogłabym bardziej kategoryzować w roli ciekawostki, przerywnika w tekście. Jak już wspomniałam, aktorzy wzięci znikąd. Nikt nie widział, nikt nie słyszał. Zero udziału w wielkich produkcjach. I co dzieje się po wypuszczeniu serialu? Aktora grająca główną rolę – Katherine Langford wcielająca się w Hannah Baker otrzymuje nominację do Złotego Globu w kategorii „najlepsza aktorka w serialu dramatycznym”. I to jest właśnie dla mnie śmiechu warte. Spieszę z wyjaśnieniem dlaczego tak, a nie inaczej.

 

Tape 3, Side A

Przepraszam najmocniej, że wciąż nie dobrnęłam do mojej opinii, ale muszę od czegoś zacząć, prawda? Tu uczepię się tego, co tworzy serial: aktorów. Ale spokojnie! Bądźcie ze mną, ja dotrę do fabuły już niedługo.

Po prostu muszę tu na coś swobodnie ponarzekać. Rozumiem, że bierzemy do serialu kogoś, kto w życiu nie miał udziału w dużej produkcji czy czymkolwiek wartym uwagi, ale dlaczego aktorka będąca bardziej irytująca niż zachęcająca do dalszego oglądania otrzymuje nominację do prestiżowej nagrody? Szczerze? W momencie oglądania scen, w których pojawiała się Katherine (bądź też Hannah), przestawałam rozróżniać, kto gra główną bohaterkę – kawałek drewna czy rzekomo człowiek.

Dostajemy zero wyrazu albo jakiejkolwiek gamy emocji ze strony pierwszoplanowej antagonistki. To ani nie zachęcało, ani nie ułatwiało brnięcia przez trzynaście odcinków.

Tu pojawia się również Clay, czyli nasz drugi obiekt zainteresowania – ten, wokół którego kręci się cała historia, bo przecież akurat na jego sposobie odsłuchiwania taśm się skupiamy (a o tym za chwilkę). Tutaj sytuacja jest już trochę lepsza, nie dostajemy kłody zamiast aktora, jednakże jest w nim pewien pierwiastek wywołujący ogólną irytację. Czy dobór aktorów mógłby trochę poprawić to, w jaki sposób oglądało się serial? Pewnie tak, ale kogo to obchodzi.

 

Tape 3, Side B

Mogę już chyba przejść do sedna sprawy – historii Hannah Baker, smutnej nastolatki, która nie potrafi się odnaleźć w środowisku szkolnym, w związku z czym popełnia samobójstwo, ale aby tak w stu procentach „nie umrzeć” w głowach innych uczniów, rodziców i ktokolwiek wam przyjdzie do głowy, pozostawia po sobie taśmy z nagraniami. Cóż one zawierały?

Wydarzenia opisywane oczami głównej bohaterki, które doprowadziły do owej tragedii. I tu pozwolę sobie dorzucić, że niekiedy to były naprawdę pierdoły. Zamysł? Teoretycznie dość dobry. Realizacja? Niekiedy doprowadza do śmiechu. Zacznijmy od tego, że zgodnie z celem, kasety obiegły już każdego, kogo powinny, wszyscy znają swoje przewinienia, co ma wywołać u nich tak wielkie poczucie winy, że wyniszczy ich to psychicznie. Tylko że gdyby skupić się na tym, co faktycznie było na taśmach, można by wybuchnąć śmiechem, co było powodem samobójstwa Hannah.

Oczywiście, jedno z przewinień faktycznie mogło mieć sens, ale dziewięćdziesiąt procent powodów było zwyczajnie głupie. Koleżanka znalazła sobie inne towarzystwo, kolega zrobił listę atutów dziewczyn w klasie i napisał, że Hannah ma najlepszy tyłek (co oczywiście było ujmą na jej psychice), krótka, nawet nie przygoda ,z koleżanką, a właściwie jeden niewinny pocałunek. To z grubsza było przyczynami samobójstwa Hannah.

 

Tape 4, Side A

Oczywiście jak w każdym serialu musiały pojawić się dane schematy postaci. Bądźmy typowi, trzymajmy się schematów każdej produkcji kategoryzowanej young-adult…

Zagubiona, nieszczęśliwie zakochana – tu Hannah. Przystojny chłopak, który będzie podrywał główną bohaterkę tylko dla zakładu – Justin. Przyjaciółka na śmierć i życie, która po jakimś czasie zmienia sobie krąg zainteresowania, jeżeli chodzi o znajomych – Jessica i Courtney. Ten zły typ, którego potem wszyscy będą wyklinać – w tym przypadku Bryce. Znajdzie się też typowy już dla seriali i ukochany przez twórców homoseksualny przyjaciel – Alex. No i oczywiście delikatnie przygłupi, nieszczęśliwie zakochany i odrzucony przez Hannah, którego zadaniem jest dzielnie przesłuchać wszystkie taśmy – Clay. I paru innych zapychaczy wrzuconych, żeby przyciągnąć oko i zatrzymać widza.

 

Tape 4, Side B

13 Reasons Why rzekomo miał pokazywać jak tajemnice i mroczne jest nastoletnie życie szkolne i pozaszkolne. Jego celem było wskazanie rodzicom, na co zwracać uwagę, gdy ich dzieci zachowują się dość podejrzanie i jak mogą uniknąć takiej tragedii. Co zamiast tego wywołał? Spłycenie ogólnego tematu.

Nie, nie mówię tutaj tylko o samobójstwach, ale wszystkim, co autorzy próbują tam nieudolnie poruszyć w pseudo wzruszający sposób: odrzucenie przez środowisko, odrzucenie w miłości. Ogólnie rzecz biorąc, uromantyczniono temat odbierania sobie życia. Zrobiono z młodzieży kaleki, które rzekomo nie potrafią sobie poradzić w społeczeństwie z presją, jaką ono wywołuje, a każda docinka ze strony któregokolwiek rówieśnika od razu spowoduje czyjąś śmierć.

Pomysł z przekazem twórców był dobry, jedyne co to zepsuło, to realizacja. Błąd w przekazie. Czy uważam, że mogłoby to dobrze zostać zrobione, gdyby inaczej się tego podjęto? Nie. Zdecydowanie nie. Komercjalizowanie tematu samobójstwa nie jest dobrym pomysłem, ale za to dobrze się sprzedaje.

 

Tape 5, Side A

A skoro o doskonałej sprzedaży mowa, sezon pierwszy odniósł tak wielki sukces, że stosunkowo niedawno twórcy postanowili podać nam jak na tacy cały drugi sezon.

Znów wielka reklama, mnóstwo postów zapowiadających na Instagramie, Facebooku. Niestety kosztem realizacji kolejnej odsłony „Trzynastu powodów”, Netflix zrezygnował z produkcji kilku innych seriali takich jak Sense8 czy Eyewitness albo Shadowhunters (które, swoją drogą, uważam za dużo lepsze i przyjemniejsze w oglądaniu, oprócz tego ostatniego).

Odgrzewamy zimnego kotleta w nadziei na kolejny tak wielki przypływ gotówki ze sprzedaży i oglądalności. Czy kolejny sezon przyniesie taki zysk jak pierwszy? Wątpię. Zdania w jego kwestii są niezwykle podzielone. Jedni mówią, że jest dużo lepszy niż pierwszy. Inni, że to tylko widoczny skok na kasę, o czym świadczą kontrowersyjnie kolejne sceny, których pojawia się o kilka więcej niż wcześniej. Drugi sezon według ludzi nie był potrzebny, skoro główna bohaterka i tak nie żyje od samego początku pierwszego sezonu. Szczerze? Już pierwsza odsłona nie zachwyciła, a o drugiej już tylko słucham i wciąż czytam, ale wciąż nie nadarzyło się nic, co mogłoby mnie nakłonić do oglądania.

 

 

Tape 5, Side B

Skończę na wydźwięku, jaki przyniosło „13 powodów”. Prawdopodobny zamysł produkcji już poznaliśmy, czas na efekty w praktyce. Powstała lawina postów, zwłaszcza na Twitterze, pełnych przeprosin i tekstów przepełnionych „żalem”.

„Przepraszam każdego za wszystko, co kiedykolwiek złego zrobiłam. Widzę swój błąd.” „13 powodów uświadomiło mi, jak wielką moc mogą mieć słowa, nie chciałam nigdy nikomu sprawić przykrości”
„Po trzech odcinkach „13 Reasons Why” mam jedną refleksję: samobójstwo to świetny sposób, aby ludzie zrozumieli, co zrobili źle i aby uświadomili sobie swoje błędy. Zgrabne przedłużenie: „jeszcze pożałujecie!”. Gdyby ktoś by mnie tak zachęcał w wieku 13 lat, prawdopodobnie by zachęcił.”

Takie refleksje można odkopać na platformach społecznościowych. A jedyne co mogę w tej kwestii rzec to chyba „brawo Netflix, udało Ci się wzbudzić na chwilę sztuczne poczucie winy w nastolatkach kilka minut po skończeniu serialu”. No i falę memów z Hannah Baker.

13 Reasons Why

4
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
LeniwiecJarekRecent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Jarek
Gość
Jarek

Dotarłem do 3. Jeśli reszta jest równej „jakości”, to i tak nie warto czytać dalej. Zero konkretów, za to narzekanie, że aktorzy nieznani, bo wszędzie powinni grać tylko ci znani. Przez 3 przydługawe paragrafy nie przeczytałem nic, kompletnie nic, co byłoby warte mojego czasu. Zdecydowanie najsłabsza autorka w serwisie.

Leniwiec
Admin

Nie sądzę. Mi tekst się spodobał, dlatego go udostępniłem, ale rozumiem, że mógł Ci się nie spodobać. Warto zaznaczyć, że to tak naprawdę jej pierwszy tekst – dajmy szansę rozwinąć skrzydła 🙂

Jarek
Gość
Jarek

A ja liczyłem na jakąś rozsądną krytykę serialu, ale przez 3 paragrafy dostałem … w zasadzie jedno wielkie nic. Po prostu się bardzo mocno rozczarowałem. Taki Jaccu potrafi pisać bardzo obszerne recenzje, ale czyta się je z przyjemnością. Tu mamy zwykłe lanie wody. Jeśli to jej pierwszy tekst, to mam nadzieję, że kolejne będą lepsze. Super, że liczba autorów się zwiększa. Na razie to najsłabszy tekst, jaki tu czytałem. I nie chciałbym, aby to ją zniechęciło, ale w przyszłości moim zdaniem, byłoby lepiej, gdyby mniej owijała w bawełnę, bo jednak 3 paragrafy bez przejścia do choćby zalążka meritum to nie… Czytaj więcej »

Leniwiec
Admin

Cóż, pozostaje jedynie podziękować za te miłe i mniej miłe słowa. Mam nadzieję, że kolejne teksty już przypadną Ci do gustu i tym razem napiszesz, że to jeden z lepszych na stronie ;D

%d bloggers like this: