Inspektor Akane Tsunemori 4-6 – Recenzja

MangaPopkultura

Written by:

Minęło ponad pół roku od ostatniej recenzji mangi Psycho-pass. To strasznie długo. Niemniej, najstarsi czytelnicy mogą jeszcze pamiętać dwa poprzednie posty, w których pisałem trochę o przygodach inspektor Akane Tsunemori.

Chociaż jest ich pewnie garstka, bo nawet ja musiałem wrócić do poprzedniego tomu, aby przypomnieć sobie, z czym tak naprawdę je się ten kryminał. Oczywiście odświeżyłem też wcześniejszą reckę, chociaż była pisana… W dość specyficznym stylu (hej, jest naprawdę fajny, ale pójdziemy w inną stronę).

Jednak nie napotkałem żadnych problemów, gdy zacząłem czytać czwarty tom z biegu. Akurat rozpoczyna się od zupełnie innego wątku, więc nie było miejsca na zagubienie.

Niemniej po raz drugi. W poprzednim odcinku:

Czekam ja głupi na kolejne tomy, lektura sprawia wielką przyjemność i pobudza szare komórki. Każdy by chciał żyć w idealnym świecie, prawda? To Inspektor Akane Tsunemori skutecznie odtrąci Was od tej wizji.

Zanim jeszcze przejdziesz do czytania, polecam Ci zapoznać się z recenzjami tomu pierwszego, oraz dwóch kolejnych, aby mieć pełny obraz serii.
Zacznijmy analizę kolejnych tomów.

Inspektor Akane Tsunemori Waneko

 

Inspektor Akane Tsunemori

Z jednej strony jednak trochę się ciesze, że wracam do tej serii po tak długiej przerwie. Zapomniałem już o wszystkich wadach zaserwowanych mi przez ostatnie tomy. W zasadzie o zaletach też, chociaż w głowie utkwiło mi kilka drastycznych scen. 

Mam dziwne wrażenie, że Inspektor Akane Tsunemori w swoich ostatnich tomach – bowiem jest to też zakończenie serii – dostało solidny zastrzyk dialogów. W kadrach pojawiało się nieraz naprawdę sporo rozmów bądź myśli bohaterów, które wydłużały czytanie. Ale o czym oni tak gadali?

Począwszy od tomu czwartego, czytelnik dostaje jedno wielkie fabularne zawirowanie. Gdy zaraz po konfrontacji z trzeciego tomu bohaterowie wydobywają z siebie sto procent swoich możliwości, aby tylko wytropić i złapać przestępcę, do gry wchodzi kolejny… Antagonista? Protagonista? Chodzi mi oczywiście o perfekcyjny system Sybilla. Rząd wykonuje swój ruch, który jest dość niepokojący i zdecydowanie niezgodny z prawem.

O tym, że ten wyidealizowany świat wcale takim nie jest, pisałem Wam już wcześniej, ale teraz mogę powiedzieć to wprost: Sybilla to nie jest coś dobrego… W pewnym sensie. Bo to jest urok mangi Inspektor Akane Tsunemori: nic nie jest czarno-białe. Sam, gdybym musiał określić jednoznacznie, kto jest zły, a kto dobry, miałbym ogromny problem. Prawdopodobnie w ogóle wstrzymałbym się od głosu.

Ciężko napisać mi cokolwiek konkretnego, bo cała akcja omawianych tomów dzieje się po kluczowych wydarzeniach i wszystko dalej jest na tyle istotne, że mogłoby popsuć komuś przyjemność z czytania. Ograniczę się więc do tego: fabuła staje się coraz bardziej zagmatwana. Jeżeli przeszło Wam przez myśl, że Psycho-pass wyczerpało już swoje pokłady „okrutności” i „obrzydliwości”, to jesteście w błędzie. Mimo że morderstwa nie są wykonywane w tak misterny sposób, jak wcześniej, dalej nie poskąpiono, na przykład, rozwalania czaszki kijem baseballowym.

 

Koniec przygody?

Niestety, Inspektora Akane Tsunemori kończy się na zaledwie sześciu tomach. I mimo że zawsze jest trochę smutno, gdy dochodzi się do ostatniej strony, ja Psycho-pass odkładałem z uśmiechem na twarzy. Dostałem to, co było mi obiecane, a nawet trochę więcej. Historia ma dobre zakończenie, – nie mylić z happy endem –  zostawiając nawet małą furtkę na dalsze wydarzenia… Które prawdopodobnie będziemy mogli śledzić w kontynuacji, to jest: Psycho-pass 2! Więc gdyby ktoś poczuł niedosyt przestępczością i przygodami inspektorów, może dalej cieszyć się lekturą. Ja również nie omieszkam sprawdzić!

Nie ma sensu rozpisywać się też nad kreską, bo trzeci raz pisałbym to samo. Jednak zwrócić uwagę warto, że w szóstym tomie, jakby poziom podskoczył. Dynamizm scen pościgu, cała końcówka mangi, jest zrobiona dużo lepiej – moim zdaniem – niż wcześniej. Szczególnie kadr z rozwianymi włosami Akane.

No i największy plus: na samym początku każdego z tomu rozkładana, w pełni kolorowa ilustracja, przedstawiająca naszych bohaterów w różnych scenkach. Raz są na balu, kiedy indziej zdjęcia jakby mieli trafić do więzienia. Jedno jest pewne: tę z piątego tomu chętnie przyjąłbym jako plakat.

Nie dostałem jednak wszystkiego, czego chciałem. Przez te dwa tomy poznaliśmy troszkę bardziej jedynie trzy postacie. Reszta to dalej tajemnica dla czytelnika.

W końcu, w końcu, w końcu otrzymaliśmy cokolwiek z historii Kagariego. Czekałem na to całe pięć tomów. Odpowiedziano mi, jak i dlaczego został egzekutorem… Szkoda tylko, że nie do końca tak, jak powinni. Wrzucili jego przeszłość, bo przy ważnym dla fabuły momencie, autorzy przypomnieli sobie, że nie zrobili tego wcześniej. Więc zupełnie bez kontekstu nagle cofamy się w przeszłość Kagariego… Ale dobre i to.

Z kolei o Kunizuce dalej nie wiemy praktycznie nic, prócz jej romansu z panią doktor… Chociaż i to nie było powiedziane prosto w twarz. 

Cieszy postać Ginozy, który z wiecznie naburmuszonego inteligenta z kijem w tyłku, zmienia się w kogoś bardziej emocjonalnego… Z rozwoju fabuły wynika, że w pewnym stopniu w emocjonalny wrak. Jednak nie martwcie się czytelnicy, zaufajcie mi, wszystko się dobrze ułoży.

Inspektor Akane Tsunemori

 

Inspektor Leniwiec Leniwcowy

Inspektor Akane Tsunemori to naprawdę konkretna manga, która zawsze znajdzie dla siebie honorowe miejsce na mojej półce. Lektura sprawiała mi niemałą przyjemność, zakładam też, że kiedyś do niej wrócę. Dobry, mroczny kryminał, który nie miał zamiaru oszczędzić czytelnikowi brutalności świata, z którym przyszło mu obcować. Taryfa ulgowa? Tak, w pierwszych tomach. Potem zaczyna się jazda bez trzymanki.

Świetnie oddany klimat zaszczucia, gdy czytelnik z jednej strony ma świadomość, że to niemal najbezpieczniejsze miasto na świecie, a jednak ciągle coś jest nie tak, coś go niepokoi. 

I bardzo dobrze, bo Psycho-pass świetnie ukazuje, że tak naprawdę nie da się stworzyć utopii. Zawsze będą jednostki ponad prawem, zawsze znajdzie się ktoś, kto zdoła ominąć system.

Dziękują Waneko za udostępnienie, a także wydanie tak świetnej mangi na polskim rynku.

Tyle ode mnie, zapraszam serdecznie na fanpejdż!

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
The Promised Neverland – Tomy 2-3 – Recenzja – Leniwiec PiszeRecent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
trackback

[…] jest recenzować serie takie jak The Promised Neverland czy Psycho-Pass – o tym zresztą więcej piszę pod tym linkiem. Ciężko, ponieważ […]

%d bloggers like this: