W.I.T.C.H. – Początek

ArtykułPopkultura

Written by:

Wyobraźcie sobie, że właśnie przenosicie się do nowego miasta. Na lekcje spóźniacie się już pierwszego dnia. Poznajecie nowe koleżanki, kolegów, idziecie na pierwszą szkolną imprezę… Wszystko zaczyna się układać, poza kilkoma dziwnymi incydentami.

Na przykład: Babcia jednej z Twoich koleżanek informuje ciebie i czwórkę Twoich koleżanek, że jesteście strażniczkami.

Tak właśnie rozpoczyna się przygoda pięciu czarodziejek: Will, Irmy, Taranee, Cornelii i Hay Lin.

 

W.I.T.C.H. Czarodziejki

W.I.T.C.H. to seria komiksów autorstwa Elisabetty Gnone o przygodach pięciu czarodziejek żyjących w zwyczajnym amerykańskim miasteczku Heatherfield. W latach 2002-2007 w Polsce (i nie tylko) trwał na nie wielki „boom”, głównie za sprawą serialu.

Ten niepozorny komiks pomimo stereotypu „dla nastolatek” porusza wiele ciekawych tematów. Sporą część czytelników może to zdziwić, ale W.I.T.C.H. bardzo różni się od swojej serialowej adaptacji. Pojawia się tam wiele wątków, które w serialu zostały pominięte, chociażby np. wątek Caleba. Nie był on zwykłym człowiekiem pochodzącym z Meridianu, a humadoidalnym kwiatem, zbuntowanym sługą Phobosa, który chyba jako jedyny zdołał rozwinąć własną wolę.

Pierwszy tom sagi nie kończy się dla wszystkich szczęśliwie… Caleb zostaje przeistoczony w swoją dawną formę – Szeptacza, niebieski kryształowy kwiat. Powoduje to prawie rozpad przyjaźni wśród naszych głównych bohaterek. Nie pomaga też fakt pojawienia się nowego wroga…

W.I.T.C.H.

Kolejne sagi również obfitują w wiele rozterek sercowych, problemów rodzinnych, a nawet pojawiają się wątki, które śmiało moglibyśmy omawiać na filozofii – chociażby sprawa ze zbuntowanymi kroplami astralnymi. Na pochwałę zasługują też bohaterki, które nie są idealne. Każda ma swoją własną osobowość, swoje hobby, co jest bardzo widoczne. Ich relacje są szczere, jestem pewna, że wiele dziewcząt na szkolnych korytarzach zachowuje się podobnie.

I być może właśnie dlatego W.I.T.C.H. tak dobrze się sprzedawało. Każda osoba mogła znaleźć sytuacje ze swojego życia, identyfikować się z którymś bohaterem lub bohaterką. Do dzisiaj nie wiem, która jest moją ulubioną czarodziejką, a wybranie ulubionego bohatera jest jeszcze większym wyzwaniem!  Większość dzieci nie doceniło jednak historii, ale po latach wracając do tych komiksów możemy odkryć coś więcej, niż tylko fajne obrazki i magiczne dziewczyny.

W komiksach pojawia się wiele wątków, które są przeznaczone także dla starszego czytelnika. Kreska w większości numerów jest prześliczna, można przez chwilę zatrzymać się na danej scenie, aby docenić wartości estetyczne. Nic dziwnego, za całość artystyczną byli odpowiedzialni włoscy rysownicy, np. Gianluca Panniello

To dopiero początek…

Żałuję tylko, że ostatnie sagi nie były już tak dobre. Myślę, że warto odświeżyć sobie chociaż cztery pierwsze sagi witch, aby przekonać się, że te komiksy nie zasłużyły na taki hejt w polskim środowisku komiksowym.

Ale dlaczego w ogóle zaczęłam czytać ten komiks? Głównie ze względu na kreskę, która przypominała mi filmy z wytwórni Disneya, ale wciągnęła mnie historia… Identyfikowałam się z bohaterkami, przeżywałam razem z nimi niezwykłe przygody i trwało to aż 12 lat! Jestem pewna, że i ty Czytelniku z łatwością wpadniesz w fabularny wir i również zostaniesz z tą serią na tyle czasu!

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Iwettapa2ulRecent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
pa2ul
Gość

UWIELBIAM!! moje dzieciństwo, mam jeszcze na strychu jakieś komiksy i inne duperele związane z witch 🙂 . na kompie mam cały komiks + dodatki, a i czasem wracam do serialu 🙂

Iwetta
Gość

ahhh jak ja kiedyś ubóstwiałam tą bajkę ! <3 jeju ! <3

pozdrawiam

%d bloggers like this: