Go-toubun no Hanayome – Recenzja

MangaPopkultura

Written by:

Z reguły nie sięgam po pozycje z gatunków Romansu czy Slice of life. Do tego rzadko się zdarza by tytuł, który już wziąłem byłby na  takim dobrym poziomie, aby mnie wciągnął na dłużej czy żebym do niego w ogóle wrócił. Niemniej, Go-Toubun no Hanayome urzekło mnie swoją unikalną fabułą i konstrukcją.

Kilka miesięcy temu, nudząc się, przeszukiwałem manga readery w za updatowanymi na bieżąco mangami. Trafiłem wtedy na Go-toubun no Hanayome. Po spojrzeniu na okładkę od razu zrozumiałem, że to kolejna potencjalna haremówka. O ile moje przypuszczenia natychmiast się sprawdziły, o tyle ta jest naprawdę dobra. W moim wypadku jest to spotkanie, które zdeklasowało prawie wszystkie inne romanse wcześniej przeze mnie czytane.

Manga ta ma rosnącą popularność (według statystyk z Baka-Updates), aczkolwiek nie jest żadnym czołowym tytułem. W readerach figuruje na pozycjach 2000+, czyli nie jest źle, ale dobrze też nie jest. Nie można jej jednak przez to skreślać, bo na rynku jest niecały rok.

Na daną chwilę tomów jest pięć, przy czym o ile się orientuję, dalej na bieżąco wychodzą. Tutaj od razu nota — manga nie jest dostępna do kupienia w Europie, jedyna możliwość nabycia to angielska wersja digital lub japońska manga od japońsko-amerykańskiego wydawnictwa Kodansha (w USA — Kodansha Comics).

Jasna sprawa, dla zainteresowanych w internecie są dostępne darmowe fan tłumaczenia w języku angielskim lub jak ktoś jest koneserem, rawy po japońsku. Przetłumaczone są cztery tomy, fandom angielski tłumaczy średnio jeden chapter na dwa-trzy tygodnie, czyli bardzo szybko i często jak na niemainstreamowy tytuł.

O autorze tej mangi tj. Negi Haruba nie mogę nic napisać, w sumie nie posiada żadnych poprzednich dzieł prócz jakiejś mangi one shot, której nie udało mi się jeszcze sprawdzić.

 

Przedstawienie bohatera

Głównym bohaterem Go-toubun no Hanayome. Jest ponury, aspołeczny uczeń Fuutarou Uesugi. Nie ma on żadnych przyjaciół i nawet ich nie szuka, uważa to za stratę czasu. Jest też okropnie biedny, a zarazem chciwy i skąpy. Nie stać go nawet na drobne przyjemności i cały czas kalkuluje czy się coś opłaca, czy nie. Rachuba jednak się kończy, gdy chodzi o opiekę nad młodszą siostrą Raiha Uesugi (brzmi trochę jak klasyczny siscon, ale ona jest tutaj tylko postacią poboczną) i pomoc swojemu ciężko pracującemu, zadłużonemu ojcu.

Początkowo jedyna rozrywka, na jaką może, sobie pozwolić bohater jest nauka, tutaj ma wielkie pole do popisu, bo jego zdolności uczenia się są ponadprzeciętne. Uesugi to czołowy uczeń w swojej szkole, co oczywiście budzi zazdrość i jeszcze bardziej niszczy jego możliwości socjalizacji z rówieśnikami.

Go-toubun-no-Hanayome

 

Go-toubun no Hanayome – Fabuła

Historia zaczyna się od niewinnej sprzeczki w kantynie szkolnej protagonisty z pewną nieznaną mu wcześniej dziewczyną o imieniu Itsuki Nakano. Zaraz po scysji okazuje się, że nasz bohater dostaje ofertę, by dawać korki nowej, bardzo zamożnej uczennicy.

Każdy od razu domyśli się, że chodzi o niewiastę ze stołówki. W tym i bohater, który od teraz starać się będzie naprawić relację z potencjalnym klientem.

Go-toubun-no-Hanayome

Niestety Futarou się to nie udaje z racji jego antyspołecznej natury. Podczas próby przeprosin, zostaje zaczepiony parę razy przez nieznane mu, ale dziwnie znajome, uczennice, które finalnie okazują się bliźniaczkami dziewczyny ze stołówki. Mają one imiona odpowiednio: Ichika, Nino, MikuYotsuba. Niby podobne do siebie, ale różniące się diametralnie charakterami. To, która, w czym się charakteryzuje, pozostawiam już do odkrycia potencjalnym Czytelnikom. Okazuje się również, że Futarou nauczać musi nie jedną, a wszystkie wymienione wyżej dziewczyny! 

Tutaj też pojawia się największa zmora: wszystkie są piekielnie kiepskie w nauce i z pozycji bohater wydają się głupie. To założenie oczywiście go zgubi, bo sprytu im nie zabraknie. Nie mając ochoty się uczyć, zrobią wszystko. Największą frajdę przynajmniej połowie z nich sprawi robienie na złość i dokuczanie protagoniście. Aby je zjednoczyć w tym szczytnym celu i z nimi wygrać, Uesugi użyje niebywałych środków i umiejętności.

Go-toubun-no-Hanayome

Kwestia romansu: cóż, Go-toubun no hanayome tłumaczy się mniej więcej, jako pięć równych panien młodych. Po samej nazwie pewnie należałoby się spodziewać, że romans, który się pojawia, oznacza, że wszystkie wygrają serce protagonisty lub on wygra ich i będzie jakiś durny haremowy happy end. Nope, nie tym razem. Autor czarno na białym, już w początkowym rozdziale rozwiewa wątpliwości. Bardzo cieszy mnie ten fakt, że tylko jedna z nich wygra. Plot jest natomiast tak skomplikowany i pokręcony, że raczej nikt oprócz autora nie wie, która z nich tego dokona. Taka słodka nutka tajemnicy.

Go-toubun-no-Hanayome

 

Z mojego punktu widzenia

Początkowo trochę za dużo się dzieje, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

Czytelnika jest zalewany dużą dozą informacji, co zmusza go do intensywnego myślenia. Dla mnie np. bardzo trudne było ogarnięcie, która z dziewczyn jest którą. Brzmi banalnie, prawda? Oczywiście nie jest, bo bohaterki lubią się pod siebie podszywać. Osobiście mnie to bardzo zaskoczyło i dało dużo zabawy.

Nawet ten romans można z kontekstu fabuły przewidywać, która bohaterka wygra. Jednak tutaj jak w kalejdoskopie. To, czego jesteśmy w danej chwili pewni szybko stanie się fikcją lub nas po prostu w czymś bardziej utwierdzi. Oczywiście nie na długo. (Ja osobiście dopinguję Miku :P)

Go-toubun-no-Hanayome

Od lewej: Nino, Miku, Itsuki, Yotsuba, Ichika

Odnośnie kreski, jest okej. Nie jest przerysowana i nie wygląda na pracę świeżego autora, ale nie jest jakaś wyjątkowa. Nie mamy też prawie żadnych kolorowych ilustracji, oprócz okładek. Postacie są bardzo dobrze narysowane, a bliźniaczki naprawdę są do siebie podobne, przynajmniej w aparycji twarzy. Bardzo podobają mi się ekspresje bohaterów, plus pojawienie się mini gagów. Jednak jest tych momentów trochę za mało, a szkoda. Moim zdaniem dodają świetnego efektu.

Go-toubun-no-Hanayome

 

 

Podsumowanie

Go-toubun no hanayome to chyba jeden z niewielu harem-romansów, które mógłbym polecić prawie każdemu. Pomimo że jest to stricte shounenowa pozycja, spodoba się zapewne osobom spod gwiazdy shoujo, gdyż ilość fan serwisu nie jest aż tak duża. Nie jest to też w moim odczuciu FS agresywny.

Autor wykonał naprawdę dobrą robotę z ilością zwrotów akcji i kłopotów, które napotykają protagonistę. Liczę na to, że ta manga nie skończy się tak szybko, jak się zaczęła oraz że czeka zarówno mnie, jak i mam nadzieje, Was jeszcze wiele miłych chwil z tą pozycją.

Pozdrawiam Was i do zobaczenia niebawem!

Ps Zapraszam czytelników do zajrzenia na leniwcowego Facebooka!

Go-toubun-no-Hanayome

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
%d bloggers like this: